RWPG a EWG

Autor: 
Mirosław Awiżeń

No cóż, możemy narzekać na na „europejski socjalizm” Europejskiej Unii Gospodarczej. Ale ten „europejski socjalizm” nijak się ma do socjalizmu komuny zafundowanego nam pod przewodnictwem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) w ramach Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG) - takiej „przymusowej” pomocy zrzeszającej wszystkie kraje byłej „demokracji ludowej”.
Ten unijny socjalizm to „łagodny socjalizm”, któremu - i owszem - daleko do kapitalizmu, ale to właśnie w „europejskim socjaliźmie” pojedynczy człowiek ma prawa niezbywalne, traktowane na równi z prawami „mas”. To tutaj pojedynczy człowiek nie jest podporządkowany „dobrobytowi mas”, choć to tutaj, w „europejskim socjaliźmie” musi oddać swoją część zarobków na rzecz uboższego (biednego) sąsiada. Czy to jest prawidłowe? Czy to jest złe? Chyba nie. Bo żaden człowiek nie może być pozbawiony dachu nad głową i ciepłej strawy, a że żerują na dobroczynności (tej przymusowej również) różni naciągacze, to nie oznacza, że można naprawdę potrzebujących pozostawić „samych sobie”. Rzecz leży w takim zorganizowaniu pomocy, aby trafiała ona do naprawdę potrzebujących. Owszem, na bezinteresowną pomoc stać tych, którzy są bogaci. A takimi są w większości „stare” kraje Unii Europejskiej. Stać na dużo - to i dają dużo. Nas stać na niedużo, i powinniśmy dawać niedużo. Dlaczego stać nas na „niedużo”? Bowiem, jak piszę na początku - budowaliśmy i zbudowaliśmy „socjalizm” przez prawie 50 lat i „dzięki” złej organizacji tegoż „socjalizmu” prawie całe społeczeństwo zubożało tak znacznie, że wciąż do zamożności „socjalizmu europejskiego” droga daleka.
... czy wolałbym więcej kapitalizmu w Polsce? Tak - bowiem kapitalizm ma to do siebie (patrz: USA), że jest doskonałą trampoliną do wielkich, spektakularnych sukcesów jednostek. W kapitaliźmie zdarzyć się może, że z „pucybuta do milionera...”, a to przecież „niesforne”jednostki pchają świat do przodu. „Masy” tylko porządek rzeczy utrwalają. W Europie preferowana jest drużyna, w której każdy ma swoje określone miejsce (obrońca, pomocnik, napastnik) a kapitanem drużyny zostaje się po latach.... To może i dobre dla stagnacji ale zabójcze dla rozwoju. „NOWE” przypływa do Europy z USA (wręcz nas zalewa ...), tak jak Akademia Sztokholmska „zalewa” Noblami amerykańskich naukowców. Europejczycy (a także i my - Polacy) potrafimy transponować na nasz grunt pomysły innych - i tyle. Całe szczęście, że została nam jeszcze kultura....

Wydania: