Mietek Kowalcze z cyklu: Czytane dla fabuły (39) – Moda, odkrycie czy jeszcze coś innego?
Kolejny tekst cyklu wykracza (niestety) poza umowę, jaką zawarłem z miłymi Redaktorami portalu. Znów więc nie będzie o fabule, a o sposobie jej czytania.
W obszernej recenzji pracy doktorskiej Kornelii Sobczak profesor Stanisław Bereś zasugerował, że wyrażone w niej hipotezy dotyczące odważnego odczytania „Kamieni na szaniec” (lektury szkolnej) Aleksandra Kamińskiego warto zaprezentować publicznie, w formie książki. I tak się stało. Mamy oto do przeczytania 300 stronicowy esej (doktorat liczył ponad 500 stron), zatytułowany „Zośka i Rudy. O miłości, przyjaźni i Polsce”. Różowa okładka, artykuły omawiające wydawnictwo, wywiady z autorką, wpisy w mediach. Lekki rozgłos. Nie nabrał on takiego kierunku i rozmiaru, jak przypomniana na początku książki Kornelii Sobczak, wypowiedź dr Elżbiety Janickiej z 2013 roku, ale ma i tak swoją wyrazistą siłę działania. Także tę praktyczną. Czy rozszerzającą?
Sama książka powstała jako próba (esej) spojrzenia na odcienie naszego patriotyzmu na podstawie wnikliwego badania wszystkiego, co wiąże się z „Kamieniami na szaniec”. Zaczyna się od podstawowego rozważania: czy lewicowe przywiązanie do kraju jest nadal mało romantyczne, a prawicowe nazbyt patetyczne? Teza czytelnicza, jaką autorka stawia brzmi: „…„Kamienie na szaniec” są „Przedwiośniem”, które czytamy jak „Potop”.
A jakie to odważne odczytanie, jakie hipotezy?
Oto one: Czy bohaterowie ważnej lektury szkolnej byli homoerotyczni? Czy jeden z nich (Rudy) związał się z ONR? Tematy „żyją” od pewnego czasu i wywołują trzy zasadnicze podejścia czytających: pierwsze – nie ma to znaczenia, drugie – oburza z większą lub mniejszą siłą, wreszcie trzecie, z którym się nie zgadzam – poszerza spojrzenie na bardziej „ludzki wymiar” bohaterów z nienaruszalnego dotąd piedestału. No i jest jeszcze jedna sfera piszącego teksty cyklu. Nauczycielska. Cierpliwego wprowadzania młodych czytających w świat bohaterów literatury i w świat wartości, jaki prezentują swoimi wyborami i postawami. Po prostu jak w szkolne omawianie lektur włączyć (lub nie) te dwa pytania-hipotezy?
Pozostaje bowiem obawa, między innymi taka: czy te stwierdzenia/hipotezy książki Kornelii Sobczak mogą mieć siłę destrukcyjną? Owszem, mogą. Podkreślę – w moim przekonaniu! Bardzo interesujące byłyby rozmowy czytających tekst Kornelii Sobczak a pochodzących z różnych pokoleń i z odmiennych sposobów myślenia. Może udałoby się znaleźć kompromis? Między podejściem utrwalonym, pełnym szacunku dla bohaterów tamtego czasu a bezdyskusyjnym przyjmowaniem opinii, które koncentrują się na „modnych” trendach. W czasie spotkania promocyjnego w Domu Spotkań z Historią autorka i prowadzący łatwo szafowali faktami, włączali do wywodów i odpowiedzi ich oceny zgoła publicystyczne. Jeszcze jedna rzecz (w książce): wspomnienia osób, które znały tytułowych bohaterów są przez autorkę poddawane krytyce, ściślej jeszcze – poddawane w wątpliwość. Czy mamy prawo odrzucać świadectwo? Także przy poddaniu ich krytycznemu odbiorowi? I ostatni „ból” po lekturze i spotkaniu – oto autorka podkreśla z naciskiem: mit zazwyczaj pomija konkret. Czytający dla fabuły i okolicznych tekstów zapyta: A co z tworzeniem nowych mitów? Także tych na bazie metodologii naukowej.
Kornelia Sobczak, Rudy i Zośka. O miłości, przyjaźni i Polsce. Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2026.
Mietek Kowalcze








