Wiersze – Lilla Grabowska Kaleta
Powódź wrzesień 2024-09-27
Bez proroctw przeczuć
niespodziewanie nadeszła
gwałtowną naturalną siłą
fala z gór
Ziemi Kłodzkiej
swoim pięknym
majestatem
od wieków płynąca
własnym prakorytem
LUDZIE
zajęli jej dom przemocą
Wycofana
Cicho prosi o prawo
do własnego odwiecznego
życia
Moja Nysa Kłodzka
byt ludzkości dobiega
kresu
zaśmieciliśmy kosmos
*
Wrzesień 2024
Nas więcej
Ludzi dobrej woli
jednoczących w niebezpieczeństwie
przekraczających granice
państw wyznań zatargów
międzyludzkich
Ramie w ramię
dźwigający brzemiona
innych
Dający iskrę nadziei
na przyszłość
Nie boją niczego
Nie oczekują niczego
Są WOLNI
*
Prosta prawda
Mamy prawo do szczęścia
choć zależne od innych
ekologiczną płaszczyzną
Niemowlęta starcy
całkowicie zależni
od czułości
Dorośli
bardziej niż sądzą
Współczucie obdarza dobrem
O magicznej mocy
*
Kształtuję świat
Mój świat gdzie Jestem
podróżując poznaję nowe
żywię zmysły
pięknem Natury
Wracam
stęskniona do ukochanego
Kłodzka
marząc o wojażach
*
Niemożliwe
Odbudowanie miast
prawdziwie żywe
składające z założeń
urbanistycznych
z wariactw głupoty
wyzywających anatomii
genialności blizn olśnień
kpieniu z Natury
gwałtem wypartej
z podwórek
*
Kres
Górna granica
rozlewu krwi
narodów
po przekroczeniu
atrofia skundlenia
czy istnieje nieprzekraczalne
granice zniszczeń materialnych etc.