HELIKON: Janusz Olearnik - W maju będziesz w raju
Na zdjęciu: MAJOWE NIEBO JANKA STYPUŁY.
Maj nam nastał, będzie królował przez 31 dni, wypełnionych zielenią, słońcem, zapachami, kolorami i w ogóle dobrym nastrojem.
Z pól i lasów miły zapach płynie,
kwieciem każda stroi się gałązka;
nad strumykiem i w ciemnej gęstwinie
szary słowik pieśń radosną kląska.
Chodźmy w pole, chodźmy w gaj,
by powitać cudny maj!
(Józef Birkenmajer, „Maj”, 1945)
Co prawda najpierw należy przetrwać tłumny i hałaśliwy tzw. długi weekend majowy, potem parę patriotycznych uniesień, dalej – zimnych ogrodników i chłodną Zośkę, urodziny teściowej, jakąś rocznicę ślubu, Zielone Świątki, Dzień dobrych uczynków (19 maja), Światowy dzień pszczół (20 maja), Dzień samolotów z papieru (26 maja). Uff! To kiedy wreszcie ten raj?
Raj jest w każdym majowym poranku, zapachu bzu, w deszczyku łagodnym, ciepłym zmierzchu, w drganiach serc zakochanych, pod niebem rozgwieżdżonym i - co ważne – w tym maju nie ma żadnych głosowań ani wyborów (niestety będą znowu w czerwcu…).
Nawet filozof Tadeusz Kotarbiński, zdawać by się mogło - chłodny analityk rzeczywistości, uległ majowym klimatom („Wiązanki”, 1973):
Wiosence, urzeczony majem,
W lenno oddaję się z ochotą
I zakochany – nie dbam o to,
Czy mnie wiosenka kocha wzajem.
W duszy rozkwita zachwyt szczery,
Więc z rozczuleniem sobie patrzę,
Jak maj w odwiecznym swym teatrze
Co rok te same gra premiery (…)
Maj zachwyca wszystkich, bez wyjątku, niektórym daje rozkosz obcowania z bujną przyrodą, innych nastraja miłośnie albo patriotycznie, jeszcze innym najzwyczajniej zawraca w głowach, jak w tym moim wierszyku:
Majem zachwyceni dojrzali mężczyźni
Kiedy maj nam w głowach
zawróci majowo,
komuś wyszepczemy
słodkie to i owo,
jeszcze nas poruszy
ptasie pitolenie,
może gdzieś poślemy
zalotne spojrzenie,
jeszcze te motylki
zachwycą kolorem
i bzy nas odurzą
upojnym odorem,
poczujemy powiew
majowej miłości
…
wszystko to objawy
początku starości.
Chyba nie wypada żartować z maja, on taki krótki, a na dodatek – jak twierdzą ekstremalni pesymiści: i co z tego, że maj, minie parę chwil i już listopad… Nie podążajmy tym skrajnym tokiem myślenia, tylko zwyczajnie radujmy się tym majem naszym ukochanym, ciepłym i kolorowym, pełnym życia, wzruszeń i nowych nadziei. Ulegnijmy nastrojowi jak w tym oto wierszu majowym Leopolda Staffa:
Maj
Po złotej pogodzie
Majowej i bzowej
Powoli zapada
Zmierzch także majowy.
Obudził się wietrzyk
Łagodny i miękki
I brzozom podnosi
Zielone sukienki.
Przycicha swawolnie,
Na trawę się kładzie
I czeka na księżyc
Zaplątany w sadzie.
Wreszcie najważniejsze, co się w maju dzieje – to miłość, miłość wszechobecna, która wszystko co żyje, próbuje łączyć w pary. Jak w tym wierszu Walentyny Anny Kubik:
***
pojawiasz się
i wtedy
zakwitają wszystkie kwiaty
błękitnieje niebo
radość kipi jak otwarty szampan
nie ma już ciebie
ani mnie
jesteśmy
O maju można nieskończenie, więc poprzestańmy na tym i czujmy się jak w raju, wszak jesteśmy w maju zanurzeni tylko przez trzydzieści jeden dni.