Chrust z lasu po 20 zł za metr przestrzenny

Autor: 
Mirosław Awiżeń

Pewnie Państwo usłyszeli tę wiadomość jak Polska długa i szeroka. Tak na braki opału (węgla) zareagował jeden z członków Rządu Polskiego. Dziwne to, nieprawdaż? No, ale słowo „ciałem się stało” – i marsz po chrust na zimę!
Zatem pozwoliłem sobie zasięgnąć języka u źródła, jak to jest z tym chrustem, w Nadleśnictwie „ZDROJE”. Telefonicznie rozmawiam z p. Przemysławem Zwaduchem, nadleśniczym:
- Jak będzie wyglądać to „zbieranie chrustu z lasu”?
- Rzeczywiście, można samemu zbierać tzw. chrust z lasu. I nie jest to chrust w potocznym tego znaczeniu, ale gałęzie, korzenie, odrosty ... Nie jest to u nas nowość. Tak zawsze było, samemu zbieramy, przez co mamy taniej. Przynajmniej tak u nas jest.
- Praktycznie – jak będzie wyglądało to zbieranie chrustu?
- Potencjalny „zbieracz” powinien udać się do leśniczego. Tam otrzyma zezwolenie na tego typu działalność. Również zostanie poinformowany o warunkach pracy w lesie i przejdzie krótkie przeszkolenie z zakresu BHP.
Leśniczy przydzieli teren do zbiórki. Ale zawsze po zakończeniu robót podstawowych. No i niech sobie układa „chrust”. Po zakończeniu pracy zgłasza się do leśniczego, ten obmierza ilość materiału i można go już wywieźć.
- Własnym transportem?
- Tak, oczywiście, a wjazd do lasu umożliwia wcześniej podpisana umowa.
- Czy są takie miejsca w Nadleśnictwie „Zdroje”, które można „oczyścić” z „chrustu?
- Tylko w pobliżu Kłodzka (Leśnictwo Polanica), ale tam to raczej drewno iglaste. Nie ma za dużo chętnych, ludzie wolą raczej drewno twarde.
- ... a te „kupki” drewna wzdłuż „ósemki”?
- ... już są wykupione. Czekają tylko na wywóz.
- I już tak na zakończenie – z zakupem drewna „klasycznego” na zimę ciężko....
- Tak. Kolejki są duże. Trzeba „swoje” odczekać, ale myślę, że każdy się w końcu doczeka. To też ważna informacja: ceny opału jak dawnej.
- Dziękuję za informacje.

Wydania: