Literacka Polanica - Helikon
* POŻEGNANIE KRYSTYNY MING
Zły wirus zabrał Krystynę. Odeszła poetka, myślicielka, życiowa terapeutka. Nie ma już z nami Krystyny Ming. Dla Niej było Boże Narodzenie, ale Nowy Rok – już nie. Więc płaczemy, żałujemy i wspominamy. Przywołujemy Jej trzy dzieła.
Pierwszym jest Jej Dom w Starym Wielisławiu. To nie jest zwykłe miejsce do mieszkania. To jest magiczna przestrzeń, precyzyjnie zaplanowana, pełna symboliki, którą Krystyna stworzyła dla siebie i całego świata. Dla siebie – bo tam mieszkała, tam tworzyła. Dla całego świata – bo to jest miejsce spotkań rozmaitych grup ludzi: twórców, poszukiwaczy dobrych nastrojów, potrzebujących wsparcia psychicznego, dzieci i dorosłych. A ile jeszcze było pomysłów, ile planów…
Drugim dziełem jest Klub Literacki „Helikon”, znana dziś polanicka grupa poetów, aktywnych i twórczych – właśnie Krystyna była członkiem 3-osobowej grupy założycielskiej „Helikonu” w 2016 roku. Miała entuzjazm i chęć do działania, zawsze starając się uczestniczyć w klubowych przedsięwzięciach.
Trzecim dziełem jest twórczość literacka Krystyny. Pisała wiersze, eseje parafilozoficzne, poradniki psychologiczne. To są publikacje trochę rozproszone, o rozmaitej naturze, tak jak sama Krystyna i jej osobowość, rozpostarta gdzieś między światami poezji, psychologii i filozofii, czasem uciekająca w krainę mistycznej symboliki.
Niechaj te i inne dzieła pozostaną świadectwem Jej dobrego życia. Nie było ono łatwe, było wiele zakrętów, ale jak niektórzy uważają – życie człowieka jest tyle warte, ile pozostawia on dla innych.
Krystyna zostawia nam te dzieła, cieszymy się nimi, zachowując wieczystą dobrą pamięć o ich Kreatorce.
Janusz Olearnik
*ŻYCIOWA DROGA KRYSI MING
Krystyna Maria Ming urodziła się w Warszawie 11 marca 1940 r., zmarła 26 grudnia 2020 r. w Polanicy-Zdroju. Od najwcześniejszych lat interesowała się człowiekiem, jego życiem, psychologią, także poezją. Miała krótki kontakt ze studiami medycznymi oraz polonistycznymi na Uniwersytecie Warszawskim, przerwała je z powodu zawarcia związku małżeńskiego z Hansem Peterem Mingiem i osiedlenia się na stałe w Szwajcarii.
Była już mamą dwojga dzieci – córki Ewy i syna Witolda, kiedy zajęła się upragnioną psychologią Wschodu i literaturą. Studiowała jako wolna słuchaczka na Uniwersytecie Zurichskim i w Instytucie Carla Gustava Junga w Kusnacht pod Zurichem, gdzie mieszkała. Pogłębiała wiadomości w zakresie psychologii, pedagogiki i zjawisk z dziedziny parapsychologii, jak również w zakresie zdrowia człowieka i alternatywnych metod leczenia z uwzględnieniem mentalnych przyczyn chorób. Ukończyła kurs pisania scenariuszy filmowych.
Krystyna ciekawa świata, odbywała liczne podróże, interesowały Ją ślady polskości pozostawione przez wielkich Polaków w Szwajcarii i Włoszech. Pisała od wielu lat. Prace Jej są rezultatem medytatywnego postrzegania zjawisk i problemów życia, poszukiwania ich przyczyn i możliwych rozwiązań. Jej wiersze wskazują na dużą wrażliwość w życiu prywatnym, także przyrodniczą, podziwiała piękno Alp, w których mieszkała przez ostatnie dziesięć lat przed przyjazdem do Polski w 2004 roku.
Zamiłowania plastyczne rozwijała w pracowni rzeźbiarskiej i ceramicznej pod kierunkiem znanego malarza i rzeźbiarza szwajcarskiego Karla Lukasa Honeggera. Zbliżenie się autorki do filozofii i kultury Wschodu, znalazło swój wyraz w nauce japońskiej techniki medytatywnej, malowania tuszem (Sumi-e). Krystyna była przeświadczona o uzdrawiającym wpływie kolorów i dźwięków na samopoczucie człowieka.
Jej przemyślenia i działalność skierowane były ku przyszłości, lepszej i piękniejszej. Swój piękny ogród w Starym Wielisławiu, gdzie zamieszkała nazwała „Ogrodem Kultury Serca”. Specjalne zadanie skierowała Krystyna do kobiety – matki, uważa, że powinny one być „świadomymi opiekunkami uzdrawiających wartości w społeczeństwie, takich jak Piękno, Miłość i Radość”.
Mówiła o sobie: „Nie jest przypadkiem, że otrzymałam nazwisko Ming wychodząc za mąż za Szwajcara. Stało się tak, bym mogła zgłębić misterium ukryte w symbolice tego słowa i rozwinąć pewne konkretne wartości. By poprowadzić mnie do głębszych rozważań na temat wartości Życia i Człowieka, bym zdobyła jasność jego sensu poprzez rozpoznanie WIECZNOŚCI i NIESKOŃCZONOŚCI, ukrytej w naszym dziedzictwie.”
Walentyna Anna Kubik
*
GWIEZDNE CHWILE
Pamiętasz tę jasność komety,
diamenty gwiazdozbiorów
i granatowy majestat Alp
przedwiosennych wieczorów?...
Pamiętasz widma szczytów drzew
wysoko ponad nami
i te rozmowy naszych dusz
milczącymi słowami?...
Pamiętasz serca twego bicie
i moją rękę chłodną
i jak wstąpiło w ciebie Życie
swą siłą samorodną ?...
Pamiętasz chrzęst lodowy kroków
i Ciszę...tę błogosławioną
I jak pozwoliłeś sobie
być duszą przeanieloną ?...
Byłeś bardzo szczęśliwy.
Wiem, że pamiętasz to wszystko,
chroń proszę, skarb ten uważnie,
gdy wyjdziesz na targowisko.
Złodzieje dusz są wszędzie.
Znakiem ich – ugrzecznienie,
żonglując bawiącym słowem
chcą zatruć nam sumienie.
Chcą nam znieczulić serca
siejąc niewiarę – wątpienia
i wulgarnością myśli
zniweczyć nasze marzenia.
Więc nie zapomnij nigdy
tych gwiezdnych chwil radości
gdyż jest to klucz tobie dany do życia
w pełni mądrości.
(Krystyna Ming)
WIOSENNA PROŚBA
Staraj się o piękny koniec
gdyż początków pięknych dużo,
lecz z tysiąca pączków kwiatów
tylko jeden bywa różą.
Staraj się o piękny uśmiech
gdyż uśmiechem zdziałasz wiele,
zmienisz innym troski w radość,
dzień powszedni na niedzielę.
Staraj się o piękną mowę
gdyż jej skutki długo trwają.
Kłamstwa bardzo pamięć niszczą
a pochlebstwa usypiają.
Staraj się dzień spędzić pięknie,
każdy dzień – to nowe życie,
bądź jak dziecko, co niewinnie
trwa w radości i zachwycie.
Kochaj kwiaty, kochaj róże,
zbliżaj do nich się bez krzyków.
Piękno trzeba pielęgnować -
więc kochajmy ogrodników.
Staraj się o życie w Pięknie,
bo czas leci jak ptak w dali,
życzmy sobie byśmy potem
aniołami się spotkali.
Staraj się ukochać serce,
każde serce – to dar Słońca
gdy zapłonie czystym ogniem,
to już będzie żyć bez końca.
Tylko piękno nie przemija
Sercem Boga odżywianie,
więc miłujmy się nawzajem
gdyż to żyje – co kochane!
(Krystyna Ming)
KOCHANE DRZEWA
Kochane drzewa mego ogrodu
wierni obrońcy i przyjaciele.
Od dnia poranka aż do zachodu
dajecie mi z siebie tak wiele.
Kiedy przykre wiatry wieją,
kiedy ziemię chłoszczą deszcze,
kiedy czuję niemoc swoją
i złowrogich myśli dreszcze
wówczas chcę być przy was blisko,
dotknąć pnia i waszej kory,
by ukoić w sobie wszystko
mądrością waszej pokory.
Pokora – to spojrzenia czystość
ma swoje miejsce w pochodzie.
To niekłamana nasza rzeczywistość;
świadomość celu w życiu i w narodzie.
To także cierpliwość akceptowania
tego, co do nas przychodzi.
To również świadomość rozpoznania,
że wszyscy siedzimy w tej samej łodzi.
Lubię więc czule dotykać gałęzi
i pąki pieścić troskliwym okiem,
wyzwalam wówczas pieśń duszy z uwięzi
i płynę jej nutą jak lekkim obłokiem,
by objąć ramieniem całą drzew koronę
i szepnąć pąkom odwagę kwitnienia.
I być wraz z nimi wtajemniczoną
w odwieczne misterium przeobrażenia;
A potem przeżyć ekstazę rozkwitu
lub macierzyństwo jabłoni kwiatów
i chłonąć radość codziennego świtu,
wraz z istotami Promiennych Światów.
Drzewa mego ogrodu, to moja ochrona.
Przy was czuję się bezpieczna, silna
patrząc na rozłożyste wasze ramiona
opuszcza mnie ta niepewna, „inna”,
a spokój i ufność znowu powracają
i głębia jedności z pięknem dookoła
i nowe pomysły twórcze powstają...
Tak radość życia do pracy mnie woła.
……….
Słowa... słowa... słowa... to tak nędznie mało,
aby wyrazić drzewom wdzięczność moją.
Ale, że teraz tak właśnie się stało
czuję się troszkę... nieswojo.
(Krystyna Ming)