Literacka Polanica - Helikon

Autor: 
Walentyna Anna Kubik
Janusz Olearnik Poeta natchniony.jpg
Okładka Anioły.w świecie ludzi.jpg

O KSIĄŻCE
„Anioły w świecie ludzi” to kolejna oferta spod znaku Klubu Literackiego Helikon w Polanicy-Zdroju. Książka jest zbiorem wierszy, a właściwie rymowanych wierszyków z morałem, nawiązujących do aktualnych spraw i wydarzeń. Bohaterami są anioły, które w naszym świecie doświadczają przygód i dziwnych dla nich zdarzeń. Są sympatyczne w naiwnym zakłopotaniu, bywają też śmieszne w upartych próbach zrozumienia naszego ludzkiego świata. Sytuacje, z którymi zderzają się anioły są też niełatwe dla nas – ludzi. Zatem, choć jest to książka o aniołach, to nade wszystko są to wierszyki dla ludzi, im pomocne. Wierszyki nawiązują do naszej współczesności i jej dylematów, czasem czytelnik odbiera je jako rymowane felietony, lekkie i dowcipne. Autor żartuje ze spraw codziennych, ale też przedstawia kilka ładnych i poważnych wierszy, gdzie pozostając w anielskim klimacie, unosi się poetycko nad ziemią, jak te jego anioły.
Walentyna Anna Kubik

*O AUTORZE
Janusz Olearnik, profesor ekonomii, nauczyciel akademicki, turysta. Wrocławianin, zamieszkujący także w Polanicy-Zdroju, gdzie jest aktywnym członkiem Klubu Literackiego Helikon. Poezja zapukała do jego duszy przed paru laty, tworzy wiersze oraz krótkie zabawne formy literackie. Jest laureatem pięciu polanickich konkursów poetyckich. Jego pierwszy zbiór poetycki pod tytułem „Spis marzeń” (2017) jest określany jako „proste wiersze dla dojrzałych ludzi”. Zobacz też www.olearnik.pl

*O ANIOŁACH W ŚWIECIE LUDZI
Wszyscy lubimy anioły. To są na ogół istoty pozytywne, czyniące dobro, czasem pomogą, czasem uchronią przed złem, a nawet mogą nas powstrzymać przed głupim uczynkiem albo słowem niemądrym, co się w głowie wylęgnie. Nikt nie widział anioła, ale prawie każdy niekiedy czuje jego obecność i aktywność, która kieruje naszymi myślami i postępowaniem. Podobno nawet niektórzy mają swoje prywatne anioły stróżujące. Pomyślmy, jak trudną robotę mają z nami te anioły, ile problemów mogą napotkać w tym ludzkim świecie.
Wątpię, aby były jakoś przygotowane, wyszkolone, żeby radzić sobie ze wszystkimi ludźmi – dobrymi i złymi, mądrymi tak i mądrymi owak, sprytnymi i bezradnymi, a jeszcze z tysiąc rodzajów można tu przytoczyć. Prawdopodobnie więc te anioły są zmuszone do improwizowania w trudnych sytuacjach, a tylko w takich wzywamy ich na pomoc. Owszem, mają one swoje zaplecze, czasem zgłaszają wątpliwości Swojemu Szefowi i tam szukają wsparcia, jak sobie z tymi ludźmi radzić.
Jedno jest jednak pewne – wiele zdarzeń niezwyczajnych i wiele przygód czeka aniołów wśród ludzi.
Jak wszyscy na tym świecie, także anioły mają swoich oponentów, czyli diabły. Te starają się utrudnić anielską robotę. Każdy z nas o tym wie, tylko często zdarza się nam słuchać diabłów zamiast aniołów, zdarza się nawet z nimi współpracować. Wtedy mówimy, że mieliśmy złych doradców, tymczasem tu doradca jaki jest – każdy widzi: biały albo czarny.
Wypada poświęcić chwilę Szefowi Wszystkich Aniołów, to on na ogół powierza im zadania, to on daje wykładnię i interpretację w sytuacjach trudnych. W zasadzie anioły powinny sobie radzić same, w końcu są aniołami, ale zawsze dobrze jest móc do kogoś zadzwonić z problemem.
Jest jeden szczególny rodzaj aniołów, nieczęsto spotykany, czasem nawet nierozpoznany we właściwym czasie. To są anioły ludzkie, zwane też inaczej jako ludzie anielscy. Zdarzają się wokół nas, są wspaniali, bywa, że niewidoczni, ale mają wielkie serca. Kochamy ich, choć niektórych doceniamy dopiero, gdy odejdą.
Wszystkie wspomniane anioły pojawiają się w niedawno wydanej książeczce pod tytułem „Anioły w świecie ludzi” autorstwa Janusza Olearnika. Anioły jako bohaterowie tej książeczki spotykają tam ludzi i diabły, zmagają się z zagadkami naszego świata, czasem są pomocne, czasem nieporadne. Nie zawsze sprostają problemom, ale zostawiają nam dobre rady, bywa, że wpadają w nastrój moralizatorski. Jak wzywa nas autor tej książki – „kochajmy nasze anioły, a gdy trzeba – pomagajmy w ich robocie”.

*Diabelska emerytura
Siedzi diabeł przy kominku
pisze SMS-a:
Lucyferze, co mam zrobić?
W głowie mi się miesza!
Teraz życie tu na ziemi
mocno się zmieniło
wokół sami dobrzy ludzie
a tych złych ubyło
Więc mi pozwól – mądry szefie,
głowę pozawracać –
kogo ja mam tu na ziemi
na to zło nawracać?
A Lucyfer – mój ty diable,
to słuszne obawy.
Widać koniec twej roboty,
koniec tej zabawy.
Co to znaczy – myśli diabeł,
mocno wystraszony
zaraz dowie się biedaczek
że będzie zwolniony.
- Ja zwolniony? Ale za co?
Za te wątpliwości?
- Nie mój diable, ja cię zwalniam
za brak skuteczności.
Protestuję! – krzyczy diabeł,
aż dokoła lecą wióry.
Nie rozumie biedaczysko,
że już czas emerytury.
Żeby nas na zło nawrócić
diabła wcale nie potrzeba,
można zostać politykiem
i już koniec tego nieba.
Tylko jeden jest tu problem
raczej niewesoły –
skoro diabłów już nie będzie,
to po co anioły?
(Janusz Olearnik)

*Pożyczka anielska
Kiedyś anioł się zasiedział
w miłej restauracji,
spóźnił biedak się na pociąg
do niebiańskiej stacji.
Co tu robić w tym miasteczku,
kiedy już dziewiąta?
Usiadł anioł na ławeczce,
a tu menel z kąta.
I tak mówi do anioła:
„szanowny kolego,
pożycz piątkę na jabola
lub coś mocniejszego”.
Był to anioł z Los Angeles,
miał tylko dolary.
Menel dostał swoją piątkę,
kupił dwa browary.
Wtedy żal mu się zrobiło,
mógł o stówkę krzyknąć!
Wraca menel na ławeczkę,
ale anioł zniknął.
Więc na koniec tej bajeczki
taki morał się wynurza:
kiedy spotkasz już anioła,
to od razu proś o dużo.
(Janusz Olearnik)

*Sądy
Anioł z diabłem po pijaku
pokłócili się o duszę.
Anioł chciał ją wziąć do nieba,
diabeł w piekle dać katusze
I nie było żadnej szansy,
by pogodzić tych dwóch gości,
więc udali się do sądu
szukać tam sprawiedliwości.
Sędziów było nawet wielu,
rzec by można „cała kasta”,
lecz wyroku nie wydali.
A dlaczego – już wyjaśniam.
Pierwszy sędzia był niedobry
bo papiery miał od Ziobry.
Drugi bardzo sprawiedliwy,
ale całkiem nierychliwy.
Trzeci znany z demokracji
właśnie był na demonstracji.
Czwarty dobrze ułożony
- tymczasowo zawieszony.
Piąty zniknął do niedzieli,
bo wyjechał do Brukseli,
szósty to miał jakiś feler
- z warzywniaka ukradł seler.
A pewien sędzia z Olsztyna
co zawsze miał wiele racji
też nie mógł sprawy rozsądzić,
nie dali mu delegacji.
Czas to morałem zakończyć.
Diabeł z aniołem już w zgodzie
- gdy sądów wolnych nie mamy,
to beznadzieja w narodzie.
(Janusz Olearnik)

Wydania: