Iluzje nowego etapu
Jest wiele książek o robieniu biznesu, czyli pieniędzy, ale nie znam nikogo, kto po ich przeczytaniu osiągnął jakiś znaczący sukces.
W gruncie rzeczy sprawa jest prosta. Na sukces składają się 3 elementy: oryginalny pomysł, trafienie w zapotrzebowanie klientów oraz właściwe jego wykonania. Program Magdy Gessler „Kuchenne rewolucje” jest takim zobrazowaniem w pigułce; czasami ma się wrażenie, że to nie pewna forma dokumentalnej rozrywki, nie odcinek Benny Hilla. Oto np. ktoś wierzy, że osiągnie sukces oferując sushi w środowisku wiejskim, gdzie tradycje są zupełnie odmienne, a garść ryżu w skórce rybnej narazi tylko na pośmiewisko. Celowo przesadzam, ale o to właśnie chodzi. Niewykluczone, że autorzy takich pomysłów właśnie naczytali się książek o prowadzeniu biznesu.
Po co więc te książki? Jak to po co, po to, żeby ich autorzy zarobili. Bo oni wyczerpują te 3 składniki i choć może sam pomysł takiej książki nie jest oryginalny (jest ich sporo na rynku), to trafiają na zapotrzebowanie tak ogromne, że jeszcze długo będą się sprzedawać. Nikt nie jest zadowolony ze swojego majątku, ale każdy jest zadowolony ze swojego rozumu – jak trafnie zauważył Rochefoucauld. To ukazuje deficyty wielu ludzi, niechcących słyszeć o długiej, żmudnej, ciężkiej pracy, frycowym, uczenia się na błędach, itd. Nie, oni chcą sukcesu natychmiast, bo, jak głosi jakieś idiotyczne hasło z telewizorni: zasługujesz na więcej. To nieprawda.
Zdają sobie z tego sprawę politycy, głównie ci z lewej strony i oferują iluzję „słodkiego, miłego, życia, bez chłodu, głodu i bicia” jak „gra i trąbi zespół Combi”. To są, rzecz jasna, iluzje, które będą roztaczane do momentu wejścia w nowy etap, a wszystko wskazuje, że ten już nadchodzi.
Komety
Kiedy w Polsce mieliśmy szczyt emocji przedwyborczej, na niebie ukazała się kometa Neowise, odkryta co prawda w marcu, ale widoczna gołym okiem z Ziemi stała się dopiero w lipcu. Nie ma przypadków, są znaki, tym razem na niebie. Tak się składa, że inne komety widziane z Ziemi w 1986, 1996-1997 zbiegły się z wydarzeniami, jak np. u nas. W 1986 roku, co pewnie nie wszyscy pamiętają, rozpoczął się okres likwidacji imperium sowieckiego i stopniowego przekazywania władzy na rzecz „demokracji”. No, ale jak wiadomo, demokracja demokracją i ktoś tym musi kierować, więc władza przeszła w ręce organizacji nie do końca zdefiniowanych.
Z kolei rok 1997 pamiętamy z niespotykanej powodzi, która nawiedziła kraj i nasze Kłodzko.
Co będzie teraz, zobaczymy, ale nie sposób nie zauważyć pandemii Covid-19, wyborów w Polsce i – co ważniejsze – w USA, jako że ich wynik będzie wypadkową wydarzeń i u nas.
Nie ma co wróżyć z fusów, ale coś tam wiemy gdy idzie o pandemię. Prawdziwa, czy nie, trudno żeby nie została wykorzystana przez światową rewolucję, która nie tylko usiłuje zmienić stosunki społeczne, ale zlikwidować wolność i własność. Okazuje się, że wcale to nie musi być trudne, przynajmniej, gdy idzie o wolność, czego byliśmy świadkami, gdy pod pretekstem pandemii, ludzie sami zaaresztowali się w domach, a wielu zostało pozbawionych możliwości zarobków. Ten pierwszy lockdown, co po naszemu znaczy zamknięcie, jak twierdzi m.in. Marcin Masny, był próbą generalną przed kolejnym, który nastąpić ma jesienią, kiedy to zwykle wzrasta ilość zachorowań na grypę, a cóż dopiero na koronawirusa. Zdaniem tego publicysty, lockdown ma na celu zmniejszenie światowej produkcji, a tym samym wzrost cen, zaś zamknięcie ludzi w domach – zapobiec protestom i rozruchom.
Czy Polska jest państwem
Państwo to forma organizacji przymusu posiadająca monopol na przemoc, której najważniejszą funkcją jest ochrona szeroko rozumianego rynku na danym terytorium i zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców. Wynikają z tego pewne konieczne przymioty, aby mogło pełnić swoją funkcję. Na przykład stabilizacja zwierzchniego ośrodka władzy. W demokracji o stabilizacji nie ma mowy z powodu cykliczności wyborów. Tak jak z zewnętrznym uznaniem, które też nie jest oczywiste patrząc na przepychanki z Komisją Europejską, wykorzystującą każdy pretekst aby osłabić obecną ekipę i wzmocnić swoją agenturę.
I tu dochodzimy do trzeciej sprawy – systemu samofinansowania. Odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, mamy do czynienia z erozją tego systemu, psutego unijnymi dotacjami. W propagandowym założeniu miały one wyrównać nierówności między krajami biedniejszymi a bogatszymi, w rzeczywistości uzależniły, co oznacza, że mogą być wykorzystywane jako formy nacisku. I są. W jakim celu? Moim zdaniem w takim jaki przyświeca każdej rewolucji, bo to z czym mamy do czynienia jest rewolucją w wersji soft (na razie): do zmiany stosunków własnościowych, ograniczenia wolności i pozyskania taniej siły roboczej.
Czy jest jakieś wyjście? W teorii tak: pozbyć się uzależniających dotacji i na jakiś czas zacisnąć pasa ciężko pracując. W praktyce to co najmniej wątpliwe. Każda formacja z takim programem, o ile doszłaby do władzy, zostałaby od niej demokratycznie lub nie, odsunięta.
Kolejna próba warszawskiego majdanu
Wszyscy zapewne jeszcze pamiętają zamieszki na warszawskich ulicach po aresztowaniu niejakiego/niejakiej Margot, chłopobaby, lub babochłopa po tym, jak zniszczył/a cudzy samochód. Mniejsza o to, bo ważniejsze jest co innego. Ale najpierw kilka uwag. Margot’a aresztowano w innym miejscu, bo policja obawiała się zamieszek gdyby aresztowano go na miejscu przestępstwa, czego i tak nie uniknięto, za to pokazano słabość państwa. Jest to, o czym już kilkakrotnie pisałem, taktyka lewicy, zmierzająca do przejęcia kontroli nad światem przy wykorzystaniu różnych mniejszości. Dowodzi tego poziom organizacji, a co za tym idzie – finansów, coś, co już w historii miało wielokrotnie miejsce. Niestety, ograniczono się do reperkusji wobec „ślepego miecza” a nie „ręki” i nie chodzi mi tu o tego całego Trzaskowskiego, który też jest tylko narzędziem.
W tej sprawie dziwi mnie co innego. W zamieszkach wzięło udział wielu młodych ludzi, na co dzień rozsądnych i wartościowych, tu jednak jakby opętanych propagandą wolności dla mniejszości. Szkoda tylko, że już nie za wolnością dla wszystkich. Bo już nie dostrzegają ograniczenia wolności w pierwszej fazie pandemii, gdy ludzie zostali aresztowani w domach, a potem zmuszeni do noszenia maseczek. Gorzej, że nie widzą zapowiadanego drugiego lockdawnu, który wolność, w tym wolność gospodarczą, ograniczy jeszcze bardziej, a wielu pozbawi własności.