Mąż. Wiek

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Karol Strasburger bożyszcze kobiet (przynajmniej niektórych) wziął ślub! Nie byłoby w tym nic ekscytującego, gdyby nie spora różnica wieku, jaka dzieli małżonków – 37 lat! On lat 72, ona 35 – a jaka piękna miłość, chciałoby się rzec. Czy, aby na pewno miłość? Kto wie, kto wie… Strasburger – aktor i jeden z najpopularniejszych prezenterów (od lat prowadzi program Familiada), nie kryje radości ze zmiany stanu cywilnego, czemu wyraz daje w licznych wywiadach dla kolorowych magazynów. Z tego szczęścia nie podpisał z żoną intercyzy i chce dziecka! Jego młoda żona także „tryska” szczęściem i zapewnia w tychże kolorowych magazynach, że to prawdziwa miłość. Na zdjęciach „młoda para” wręcz pije sobie z dzióbków. Według danych GUS od 2000 roku zawarto w Polsce ponad 19,4 tys. małżeństw, gdzie różnica wieku między małżonkami wynosiła 20 lat i więcej. W 90% takich małżeństw to mężczyzna jest starszy, co nie jest niczym zaskakującym. Jak bowiem wyjaśniają psycholodzy, wszędzie na świecie ocenia się mężczyzn w zależności od grubości portfela. Tak więc, część kobiet wybiera starszych partnerów, bo mają oni stabilną sytuację materialną oraz społeczną. Jak podkreślają specjaliści, zwłaszcza w niepewnych ekonomicznie czasach portfel nabiera szczególnej wagi. Ale nie tylko o te pieniądze tutaj chodzi, co to to nie. Starsi mężczyźni postrzegani są jako ustatkowani, a także bardziej dojrzali i wierniejsi niż 20-latkowie. Młodsza żona zaś to dla mężczyzny wyższy prestiż. Wszystko pięknie i ładnie, ale nie zapominajmy o jednym – taka para musi ze sobą na co dzień żyć. I tu się może pojawić problem. Im większa różnica wieku między małżonkami, tym większy problem. Przede wszystkim chodzi tutaj o doświadczenia życiowe, społeczne oraz pokoleniowe. Ponadto odmienność zadań rozwojowych. Wygląd zdaje się być sprawą drugorzędną. Chociaż nie ukrywajmy, jest też ważny. Spore grono starszych panów jest naprawdę atrakcyjnych fizycznie, ponadto wysportowanych i niejeden młodzieniaszek wypada przy takim seniorze blado. Ale ten atrakcyjny wygląd też kiedyś przywiędnie i co wtedy? Przyznam, że po ślubie pana Strasburgera, temat związku ze starszym mężczyzną bardzo mnie zaintrygował. Do tego stopnia mnie zaintrygował, że pomyślałam, iż ja też bym sobie mogła takiego mężulka zafundować. Na tapetę wzięłam mojego uroczego sąsiada i zaczęłam przyglądać się mu pod kątem przyszłego małżonka. Pan Ryszard ma 82 lata i trzyma się całkiem nieźle. Metr dziewięćdziesiąt wzrostu, wysportowana sylwetka (jeszcze dwa lata temu uprawiał surfing), zero brzuszka, wszystkie włosy (tylko, że siwe), wszystkie zęby (nie wiem tylko czy nie sztuczne), cera niemal bez zmarszczek. Rozwodnik, ojciec i dziadek. Rzecz jasna bogaty. Z panem Ryszardem sąsiadujemy balkonami. Często ucinamy sobie pogawędki. Nie zauważyłam u niego oznak starczego otępienia, nie powtarza się. Jest na bieżąco z wszystkimi nowinkami. Ma poczucie humoru, a to zawsze, jak wiadomo, świadczy o inteligencji człowieka. Nie choruje, przynajmniej nie przewlekle – byłam kiedyś u niego i nie rzuciły mi się w oczy żadne lekarstwa. Chociaż to o niczym nie świadczy, bo może je trzymać w ukryciu. W każdym razie wygląda zdrowo. Ostatnio, gdy tak sobie przyjemnie gawędziliśmy w promieniach zachodzącego słońca, wyobraziłam sobie, że jesteśmy małżeństwem i…nie wywołało to we mnie jakiegoś większego wstrząsu. Jednak że wyobraźnia wypierała aspekt wspólnego pożycia (konkretnie chodzi o wymiar cielesny), i to dało mi do myślenia (moja nader wybujała wyobraźnia nie powinna mieć z tym przecież problemu). Chcąc, nie chcą, skreśliłam pana Ryszarda z listy kandydatów do mojej ręki.

Wydania: