Trochę wielkopostnie a trochę polemicznie
W Ewangelii Świętego Łukasza (23,39-56) mamy scenę ukrzyżowania Pana Jezusa pomiędzy dwoma łotrami. Jeden z nich dworuje sobie z Pana Jezusa, ale drugi przywołuje go do porządku mówiąc: „My – słusznie, bo otrzymaliśmy zapłatę godną naszych czynów...”. Po tych słowach Pan Jezus mówi: jeszcze dziś będziesz ze mną w raju, co oznacza pierwszy i niewątpliwy przypadek kanonizacji. Dlaczego „dobry łotr” dostąpił takiej łaski? Między innymi dlatego, że uznał swoje winy i okazał szacunek dla sprawiedliwości. A sprawiedliwość według rzymskiego prawnika Domicjusza Ulpiana to „niezłomna i stała wola oddawania każdemu, co mu się należy”, a więc także uznaje karę śmierci. Oznacza to, idąc dalej tym tokiem, że sprawiedliwość a zatem i prawo musi wynikać ze stałych norm, a nie norm demokratycznych, czyli z kaprysu ludu.
W tej kwestii ma inne zdanie szanowny pan Edward Osowski, polemizując w tekście: http://nowa.mojabrama.pl/2017-12/o-demokratycznym-sądownictwie-i-abstrakcyjnej-sprawiedliwości, zamieszczonym w grudniowym numerze tegoż pisma. Co prawda pomiędzy Bożym Narodzeniem a Świętem Zmartwychwstania Pańskiego minęło kilka miesięcy, ale o sprawiedliwości nigdy przecież za dużo. Przywołanie przeze mnie głównego źródła – Ewangelii, kończy chyba polemikę, bo żadne inne wypowiedzi nie mają tej rangi.
Szanowny Polemista mógłby użyć innego argumentu ale nie wtedy lecz teraz dopiero, a to argumentu pomyłki sądowej co miało miejsce w przypadku Tomasza Komendy, który przesiedział niewinnie 18 lat w więzieniu za zbrodnię, której nie popełnił. To prawda, ale trudno tu mówić o pomyłce, a raczej o celowym działaniu, celowym zaniedbaniu, czy niechlujstwie w prowadzeniu śledztwa i procesu. To zawsze jest możliwe ale możliwe jest też wyeliminowanie tego do minimum, gdyby tak śledczy jak oskarżyciele a i sędziowie, ponosili za to konsekwencje. Niestety, nie ponoszą, a zamiast nich ponosi społeczeństwo, które, jak mniemam, zapłaci p. Komendzie odszkodowanie. Ale też społeczeństwo ponosi koszty utrzymania więźniów winnych zbrodni rzeczywistych a zwłaszcza tych, popełnionych ze szczególnym okrucieństwem. A to już ze sprawiedliwością nie ma nic wspólnego.
Na zakończenie jedna refleksja. Z polemiki W. Sz. p. Osowskiego wynika, a w każdym razie takie można odnieść wrażenie, że uznaje on (i nie tylko przecież) życie ludzkie za wartość najwyższą. Jest to w chrześcijaństwie herezja, bo gdyby tak było, to ofiara pierwszych męczenników, nie chcących zapalić kadzidła przed posągiem Jowisza czy Cezara, nie miałaby większego, co tam większego, żadnego sensu. A przecież miała, gdyż na niej zbudowane zostało chrześcijaństwo. Dzisiaj, wydawać się to może dziwne, ale nie aż tak jeśli uświadomimy sobie, że kult Jowisza, Ce-zara czy pomniejszych bożków, zastąpił Kult Świętego Spokoju, przed któ-rym zgina się niejedno kolano.
Czas na radykalną zmianę
Pozostając przy Wielkim Piątku warto podkreślić, że jedynie Ruch 11 Listopada powiązał tę datę z vetem prezydenckim ws. ustawy degradacyjnej odbierającej stopnie wojskowe tym, którzy „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu” ze zdradą Judasza (Duda + Judasz = Dudasz). W konkluzji tej sprawy Marian Kowalski powiedział: „Polacy głosują na kogo chcą a WSI ma zawsze prezydenta”. Już pierwsze miesiące rządów Prezydenta pokazały, z kim mamy do czynienia, kiedy próbował rozgrywać obóz patriotyczny. Inna sprawa to przyczyna, dla której Jarosław Kaczyński, co to kogoś wystruga z banana na jakąś poważną funkcję, to ten mu się zaraz odwinie. Po takim Marcinkiewiczu Duda nie może budzić zdziwienia. Ale to tak na marginesie.
Ważniejsze jest to, że Ruch pomijany jest we wszystkich sondażach, co daje do myślenia nad „naszą młodą demokracją”. Bo też i Ruch oraz Telewizja Idź pod Prąd porusza tematy, o których nikt inny nawet się nie zająknie.
Co więcej, pewne tematy są blokowane. Np. program Kowalski & Chojecki NA ŻYWO w Telewizji Idź Pod Prąd, w którym komentowano dramatyczną sytuację w RPA, gdzie biali farmerzy są mordowani przez czarnoskórych komunistów będących u władzy, został zablokowany przez YouTube! Marian Kowalski (prezes partii Ruch 11 Listopada) i pastor Paweł Chojecki (wiceprezes) zaprezentowali oficjalne stanowisko ugrupowania: apel do rządu RP o przyjęcie prześladowanych, białych farmerów z RPA do Polski w ramach programu pomocy uchodźcom z Afryki i Bliskiego Wschodu, realizowanego obecnie przez Unię Europejską. YouTube określił program jako „zawartość potencjalnie kontrowersyjną” i „nieodpowiednią lub obraźliwą”. Ciekawe dla kogo?
Inne projekty Ruchu to likwidacja uposażenia parlamentarzystów z pieniędzy państwa; utrzymywać ich mają wyborcy, o ile zechcą. Albo „Wszelkie operacje polegające na kupnie, zamianie nieruchomości czy ziemi będą w ogóle zwolnione z podatków”! Ruch 11 Listopada zapowiada: koniec dobrej zmiany, czas na radykalną zmianę!
Cała Polska strefą ekonomiczną
Wszystkie kluby poparły projekt – dowiadujemy się z sieci i już samo to powinno zapalić światełko ostrzegawcze, bo taka dość egzotyczna zgoda jest co najmniej dziwna, a poza tym, po co projekt? Wystarczy anulować szereg ustaw ograniczających wolność gospodarczą, zmniejszyć podatki i wydatki państwa.
A tak nie jest.
Nadal będą preferencje podatkowe uzależnione od miejsca inwestycji, jej charakteru i jakości tworzonych miejsc pracy, czyli nadal urzędnicy będą decydować kto znajdzie się w gronie wybrańców. Inwestycje będą też oceniane pod kątem wielkości stopy bezrobocia w danym powiecie, co jest o tyle dziwne, że brakuje niby rąk do pracy i trzeba posiłkować się przybyszami ze wschodu.
Projekt ustawy przewiduje odejście od ograniczeń terytorialnych do zwolnienia podatkowego. Ale nie dotyczy to wszystkich tylko tych, których uzna ministerstwo. A ponieważ budżet państwa ma swoje potrzeby rosnące w postępie arytmetycznym oznacza to, że inni zostaną obarczeni większymi daninami, bo co prawda, banki produkują pusty pieniądz ale niekoniecznie zyskami dzielą się z państwami, no chyba, że premier Morawiecki, stary bankowiec, ma jakieś inne przełożenia.
Decyzja dotycząca preferencji wydawana będzie na czas określony – czytamy w projekcie – standardowo od 10 do 15 lat. Jednak im wyższa pomoc publiczna w regionie dozwolona przez Unię Europejską, tym dłuższy możliwy okres zwolnienia. Zaraz, zaraz, jaka pomoc publiczna, zwolnienie podatkowe czy coś więcej? I dlaczego premiowane będą korporacje z państw UE przed rodzimymi przedsiębiorcami, bo taki sens ma ten ostatni zapis. Co prawda minister Emilewicz powiada, że „szerzej otworzymy się na małe i średnie przedsiębiorstwa, które dotychczas w niewielkim stopniu były reprezentowane w strefach” ale te nie będą miały takiej siły inwestycyjnej jak zagraniczne duże korporacje, więc jak szeroko by te otwarcie nie było i tak się przez nie nie prześlizgną.
Obsługę inwestorów korzystających z pomocy publicznej będą prowadzić spółki zarządzające przy współpracy z lokalnymi jednostkami oraz przy wsparciu Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii i Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, co oznacza nowe etaty dla swoich.
I, jakby to powiedział Marian Kowalski – tyle w temacie. „Skumbrie w tomacie, chcieliście, to macie”.
Mniej pieniędzy na edukację domową. Posłanka: PiS zapędza dzieci do ławek
To tytuł jednego z tekstów przeczytanych w sieci. To ważna konstatacja, bo oznacza, że państwo „dobrej zmiany” zawłaszcza tę resztówkę oświaty, czyniąc ją narzędziem propagandy państwa. O propagandzie pisałem tu wielokrotnie, więc nie będę powtarzać. Gdyby nasze państwo posiadało jakąś doktrynę, to jeszcze można by to zrozumieć, patrząc od strony interesu państwa, ale nie ma tu żadnej. Jak można wyczytać dalej, w ciągu dwóch lat (wrzesień 2015-wrzesień 2017) liczba dzieci korzystających z edukacji domowej wzrosła dwukrotnie. To istotne zagrożenie. Edukacja domowa, choć zasadza się na programie ustalanym przez MEN, dawała pewien margines wolności i żeby z tym skończyć, „dobra zmiana” póki co, nie używa pałki lecz instrumentu ekonomicznego.
To jedno. Drugie, to czemu ma służyć edukacja w koncepcji minister Anny Zalewskiej? To jasne: interesom korporacji. To miała na celu likwidacja gimnazjów i powrót do szkół zawodowych po 8 klasach powszechniaka.
No dobrze, ktoś powie, ale chyba o to chodzi aby system edukacji wychodził naprzeciw zapotrzebowaniom pracodawców, żeby młodzi ludzie mieli pracę. To prawda, tyle, że tak już było za pierwszej komuny i ten system zawalił się, bo zmiany były tak szybkie, że system szkoleń za tym nie nadążał i ten też nie nadąży. Minister Zalewska konsultuje się z szeroko rozumianymi pracodawcami i pod ich niezapotrzebowanie tworzyć chce zawodówki. I to jest chore, bo niby dlaczego polski podatnik ma finansować szkolenia kadr dla często międzynarodowych korporacji, które u nas szukają taniej siły roboczej? Nawet za komuny szkoły zawodowe współfinansowały określone resorty. Poza tym system ogranicza i tak już marne wykształcenie, które tak naprawdę zdobywa się do 18 roku życia, czyli do chwili otrzymania dowodu osobistego i czynnego prawa wyborczego.
Edukacja powinna wykorzystywać naturalne właściwości ludzkie, jak ciekawość i dochodzenie do prawdy. Nie do wbijania do głów wiedzy, bo ta jest tak rozległa, że nikt nie opanuje nawet drobnej jej części. Przede wszystkim chodzi o to, by młodzi ludzie właściwie rozumieli pojęcia podstawowe, takie jak wolność, własność i kradzież. No może jeszcze rozumienie słowa: praca, w aspekcie jej użyteczności, bezużyteczności i szkodliwości. Ale tego ani politycy ani urzędnicy nie chcą. Z oczywistych powodów.