100 na 100, czyli o stawianiu pomników
Namówiłem znajomych Czechów do kolejnej rozmowy na temat okrągłej rocznicy. Ich i naszej. Zeszło nam tym razem na pomniki. Nie ukrywam, że nieco za sprawą wzajemnych sugestii. Ze swojej strony opowiedziałem im o naszym pomyśle stu pomników historii na uczczenie pełnego wieku polskiej niepodległości. Posłuchali, pokiwali z wyrozumiałością głowami, pochwalili ideę. Jak zawsze dopatrzyli się w całości odrobiny polskiego patosu. Niektóre pomniki z długiej listy (wtedy liczyła ona 89 pozycji) kojarzyli. Ale dali się od razu łatwo wciągnąć w rozmowę na temat Mariánského sloupa w Pradze. Pomnika, właściwie kolumny maryjnej, która wywołała, nie ma co ukrywać, mocną, obywatelską debatę, przyniosła wiele petycji, prezentujących przeciwstawne zdania, rozbudziła na nowo kilka publicystycznych talentów w mediach. A co najciekawsze, i co jednocześnie bardzo słowiańskie, bo nie tylko czeskie, cała sprawa dotyczyła pomnika, który nie istnieje. I raczej już nie powstanie, gdyż władze Pragi podjęły jednoznaczną, negatywną decyzję o odbudowie. Tak,
tak, odbudowie. Sloup został ufundowany, a następnie postawiony w centrum Pragi jako wotum za to, że jesienią 1648 roku udało się odperzeć atak Szwedów na miasto. Poświęcił go w 1652 roku kardynał Ernst (Arnošt) von Harrach, znany u nas z licznych dokumentów w Archiwum Dekanatu Kłodzkiego, hierarcha, który wizytował Kłodzczyznę. Aktu poświęcenia dokonał w obecności Habsburgów – Ferdynandów III i IV, którzy twardo i często bardzo boleśnie dla Czechów zaprowadzali porządki kontrreformacyjne. Ta postawa stała się później powodem prostego utożsamienia – kolumna maryjna z Staroměstskégo náměstí to symbol habsburskiej, austriackiej i katolickiej dominacji nad narodem czeskim. Nic dziwnego, że jako taka szybko została ofiarą rodzącego się niezawisłego państwa czechosłowackiego. Jak czytamy w wielu barwnych, szczegółowych opisach 3 listopada 1918 roku zarzucono figurze Marii na szczycie kolumny pętlę i całość łatwo runęła przy aplauzie sporej grupy publiczności, która właśnie wracała z uroczystości upamiętniających bitwę pod Białą Górą. Nie pozostało po pomniku śladu. Od czasu do czasu ktoś maluje na bruku cień, jaki niegdyś rzucała. W lapidarium zachowano do dziś niektóre figury okalające oryginalne założenie. Co usłyszałem? Do czego sprowadzała się wymiana myśli i opinii osób, które zaangażowały się w spór: postawić na nowo-nie postawić? Jeden przykład. Zwolennicy odbudowy nie ukrywali, że postawienie wzmocniłoby wiarę Czechów, przeciwnicy podnosili obawy, że to będzie symbol wpływów Watykanu na świeckie państwo. Niebagatelne znaczenie miał dla naszych przyjaciół z południa argument z zupełnie innej sfery. Oto przez trzy lata (1915-1918) obok kolumny maryjnej stał (do dziś stoi) pomnik Jana Husa. Postawienie teraz na stulecie, obok niego, na nowo, Mariánského sloupa byłoby obrazą dla pamięci piętnastowiecznego bohatera narodu. Wśród wielu osób, które angażowały się
w spór, bądź wypowiadały się na temat jego istoty znalazł się profesor Tomaš Halik. W spokojnym tonie, jak to on, rozważył argumenty obu stron, pokazał ich uzasadnienia, także ich śmieszne aspekty, doszedł do wniosku, że po negatywnej decyzji władz Pragi, którą szanuje, po prostu pomodli się za te wszystkie postawy, które bez względu na intencje i skuteczność utknęły w stereotypach, pozbawionych najczęściej krytycznej refleksji. Dodatkowo wzmocnionych brakiem tolerancji, zrozumienia czy szacunku dla odmiennych postaw. Po takiej opowieści znajomi stwierdzili, że pomniki to nie będzie ważny wymiar ich stulecia. Ze swojej strony nie dodałem głośno dwóch myśli. Że nasza setka jeszcze niepełna, zabrakło w czasie rozmowy kilkunastu pomników.
A także tego, że są one tak szacowne (i bezpieczne), iż nie ma co marzyć o takiej temperaturze społecznego zaangażowania i debaty, jak u Czechów, na temat jakości listy, obiektów, które się na niej znajdują i tego, jakie jeszcze tam trafią w najbliższych dniach. No i czy będziemy mogli po obywatelsku wypowiedzieć swoje zdanie, pospierać się, przedstawić argumenty? Czy też dostaniemy gotowy, z góry przyjęty bezdyskusyjnie zestaw, listę z ministerstwa?