Z nieba leciał puch
Fragment powieści „Żebrak i PieS”
Tuż za parkiem, w czas świąteczny urządzali skład choinek. A różne ci tam były drzewka …i wielkie pachnące jodły dla bogaczy, i świerczki srebrne, i małe chojaki. Choineczek tam stało lub leżało ze sto i jedna na dodatek. A wszystko pachniało lasem, jodłą, świerczyną i żywicą. Były też na sprzedaż gałązki, które na miejscu obcinano i składano przy bramie. Tam przychodzili ludzie starzy i samotni po gałązkę na stół wigilijny.
Pora Świąt Bożego Narodzenia była dla Antonia czasem łaskawej dobroci, ogarniającej miłością cały świat. Ludzie życzliwi byli dla siebie tak bardzo, że nawet jak polski stary obyczaj nakazuje … jeden talerz pusty przy wigilijnym stole czekał na wędrowca. Na obcego biedaka, który do drzwi domu zapuka. Tak, tak, po prawdzie. W czasie tym magicznym w całym chrześcijańskim świecie ustawały wojny i swary, gaszono nienawiść. Antonio pamiętał jeszcze z dzieciństwa film wojenny; choć szczerze mó-wiąc, to nie cały film pamiętał, tylko jedną małą historię, kiedy to podczas wojny, w okopach, na mrozie i zawiei … siedzieli żołnierze. Po jednej stronie jedni, po drugiej drudzy i tak to było, że wzajem swojego języka nie znali. A był ci to wieczór Wigilii Bożego Narodzenia.
I skuleni z zimna i frasunku czekali na rozkaz do boju …by bić i zabić drugiego człowieka …choć w sobie żadnej ci to nienawiści do tamtego nie mieli, bo przecie jak i oni sami i tamci marzli, o chlebie i wodzie. I nagle wiatr ustał i zaległa cisza, biała, czysta, i rozległa, pośród pól, wzgórz i pagórków falistych …cisza, jeno cisza. A niebo ciemno granatowe się stało i nagle śnieg począł padać, a duże, lekkie jak puch płatki wirowały w nocnym powietrzu, w ciemnościach, wolno opadając na ziemię. I biało się stało… i czysto tak, świątecznie.
Uroczyście… A wtedy z tamtych okopów nieopodal głos piękny wydobywać się począł. Przecudny i spokojny, a miłości wielkiej i smutku pełen… ,,Stille Nacht, heilige Nacht … i płakał wtedy Antonio rzewnymi łzami, bowiem ludzie ci naprzeciw sobie postawieni, broń zawiesili, a w sercu ich pokój wielki zagościł.
Kochał Antonio ten czas święty … choć przecie wiedział, że dla innych ras i narodów nic on nie znaczy, bowiem mają inny, własny czas świętowania i dobroci. Mój Boże, myślał sobie Antonio, przechodząc obok straganów pełnych świecidełek i bombek. Stoisk pełnych matek i dzieci … ojców uśmiechniętych. A na włosy anielskie, lśniące w przedwieczorze, na bombki kolorowe odbijające światło lamp i strzeliste szpice choinkowe, ptaszki rajskie z ogonkami ze szklącego się włosia, łańcuchy złote i srebrne, cukierki wiszące i lampki choinkowe … na wszystko to wolno opadały płatki śniegu, wirując i pokrywając bielą dachy budek, sprzedawców, uliczki i ścieżki, domy i parki, ciszę wielką niosąc i spokój. Natenczas radość Antonio w sercu swoim miał dziwnie ze smutkiem wymieszaną, bo i śmiać mu się chciało i płakać, i sam nie wiedział co jeszcze … I myślał tak sobie nasz dobry Antonio jakby to cudnie wyglądał ten nasz świat, gdyby zawsze już po wieczne czasy trwało owo Boże Narodzenie. Myślał też o tym, jaki powód szczególny ku temu jest aby ludzie w dzień zwykły, powszedni nie miłowali jako we Święta. Tak zwyczajnie i prosto , życząc sobie na każdy dzień wszystkiego dobrego z uśmiechem spokojnym. O, tak na przykład – dzień dobry… wesołego dnia, wesołego i spokojnego dnia.
W czas niekończący się, by nikt nikomu źle nie życzył, ani krzywdy nie czynił … ni myślą, ni mową, a tym bardziej uczynkiem. Czas w który dla każdego samotnego człowieka byłoby jedno miejsce przy stole … a przynajmniej pamięć litościwa o jałmużniku. Czas dzielenia się chlebem i miłością bliźniego. I nie wiedział Antonio, i zrozumieć nie mógł świata tego i ludzi, i zwyczajów ich … tak jakoby z innej był planety. Gdzieś z Gwiazd dalekich, świetlistych i mrugających dobrocią … stamtąd gdzie więcej Światła i Wysokości.
A na koniec tych rozważań, jako że człek rozumny szuka zawsze w nieuporządkowanych zbiorach zdarzeń, logiki i prawidłowości, tak i tu Antonio nasz dochodził do przekonania, że widocznie gdyby cały czas trwało na świecie Boże Narodzenie, to człek zwyczajny nie potrafiłby … odróżnić dobra od zła. I to zaspokajało jego potrzebę odnalezienia sensu w tak nielogicznym świecie.