Jak żyje młodzież

Autor: 
Dominika Muszyńska

Jak żyje młodzież? Takie pytanie zadają czasami starsze pokolenia, trochę z ciekawości, a trochę z zazdrości, ale najbardziej chyba dlatego, że chcą poopowiadać o swojej młodości, bo przecież nie różniła się ona od tej przeżywanej dzisiaj przez roczniki 90. jakoś znacząco. No może nie było Facebooka, iPhone’ów i hot-dogów w osiedlowych sklepach, ale była miłość, pierwsze pocałunki, nocne potupajki, na które to rzekomo babcia nigdy nie pozwalała chodzić. Były wypalane fajki za Plebanią, gdzie ksiądz gonił, ale nie wydawał rodzicom i piwa za zarobione pieniądze. Dziś też się kocha, pali i pije, ale trochę bardziej otwarcie i publicznie, na Instagramie, na Snapchacie, w samym centrum Pasażu Niepolda we Wrocławiu w studencki czwartek. Roczniki 90. nieustannie coś reżyserują, planują, kadrują, kontrolują, choć właściwie nie zdają sobie z tego sprawy. Dbają o nieustanną relację ze swojego życia, o relację na wysokim poziomie, najlepiej HD, konieczna stabilizacja obrazu, bo liczba subskryberów na YouTubie musi wciąż rosnąć. Relacja pozwala dowiedzieć się reszcie facebookowych przyjaciół, co u nas słychać, albo (niestety) co do publikacji mamy wpisane w kalendarz. Relacja zastępuje kontakt. Obraz zastępuje słowo. Przewrót piktorialny, przewrót co miesiąc w szafach, przewrót interiorowy, przewrót w głowie.
Tak naprawdę warto zadać sobie pytanie – kim jest młodzież? Dziś świat jest przecież tak rozbity, że nie wiem, czy mogę generalizować. Ludziom w wieku lat osiemnastu trudno jest się dogadać z kolegami o cztery lata młodszymi. Mówią innym językiem, socjolekty dzielą ich na niezwykle wąskie grupy, o czym często nie mają pojęcia. Dlaczego? Bo poza swoje grupy nie muszą na co dzień wychodzić. Właściwie nigdzie nie muszą wychodzić, to chyba jest znacząca różnica w porównaniu do wcześniejszej młodzieży. Dziś się wszystko zamawia, a sklepy stają się nierzadko jedynie formą rozrywki w deszczowy deszcz. W sklepach nie szuka się już bułek i mleka, bo to przecież może przynieść nam dostawca już z samego rana. Szukamy przyjemności. Miękkich kanap, cieszących oczy przedmiotów, które możemy dotknąć, wypróbować. Zmienia się sposób recepcji świata. Wspólne posiłki, choć są niejako polską tradycją, młodzież zastępuje oglądaniem vlogerów, czy jedzeniem przed monitorem – z kolegą z innego państwa. Rozszerzają się nasze granice. Młodzi ludzie mają dziś naprawdę ogromne możliwości. Zdarza się, że już na poziomie gimnazjum wyjeżdżają do zagranicznej szkoły, która ma zadbać o rozwój w danym kierunku. Dlaczego szkoła jest tak ważna? Pytanie to dla wielu osób wydaje się zbędne, bo przecież – szkoła daje wykształcenie niezbędne do dorosłego życia. Z własnego doświadczenia wiem, że wybór uczelni często jest zasugerowany przez otoczenie. Tylko najsilniejsze osoby decydują o swojej przyszłości naprawdę samodzielnie. Tylko najsilniejsi potrafią ominąć presję społeczną, która wisi nad młodymi, niczym gęsta mgła, przez którą prześwitują tylko niektóre cele.
Często pojawia się zagubienie. Przychodzi ono zazwyczaj zupełnie niespodziewane. Nagle zdajemy sobie sprawę, że coś w życiu poszło nie tak. Mówi się nam, że mamy dopiero ileś tam lat (tutaj pada niezbyt duża liczba), ale z drugiej strony czujemy na własnej skórze, że otoczenie czeka na nasz ruch, na działanie. Nieustannie coś musimy. To wykazywać się inicjatywą, sypać pomysłami jak z rękawa, to dążyć – i to nie do byle czego – do najlepszego, najbardziej uznanego, naj- w każdej dziedzinie. Może to minąć, ale bywa, że nie mija. Wiele młodych osób zmaga się z depresją. Kiedy chodzę na terapię, mijam mnóstwo dziewczyn młodszych od siebie. Nierzadko zapłakane, ale zadbane i piękne. Nikt nie powiedziałby, że możemy mieć aż tyle – aspiracji, celów, marzeń, ale i problemów.
Mamy zimę i może stąd ten negatywny aspekt. Młodzi budzą się do szkoły jak jest jeszcze ciemno, wracają z wieczornego fletu, gitary, angielskiego i judo, już jak jest ciemno. Potrzebujemy więcej witaminy D, więcej Słońca, spacerów z bliskimi (niekoniecznie przez telefon) i dobrego słowa. Młodzi ludzie, to też ludzie. Wyrozumiałości.

Wydania: