Wyjątkowe zioło - żywokost

Autor: 
Małgorzata Beata Bodzek
bodzek-ZYWOKOST.jpg

Za kolebkę wiedzy dotyczącej fitoterapii uważany jest starożytny Egipt, choć o początkach ziołolecznictwa dowiadujemy się z wcześniejszych dokumentów pochodzących z Babilonii i Asyrii z okresu około 2000 lat p.n.e. Zródłem historii z tej dziedziny są również napisy i rysunki zachowane na budowlach, papirusach oraz dzieła starożytnych pisarzy, Herodota i Pliniusza Starszego.
Przełomowej zmiany w dziejach ziołolecznictwa dokonał Paracelsus, określany jako wybitny medyk i uczony mówiący o tym, że medycyna powinna być ugruntowana na poznaniu Boga i natury, natury, która na każdą chorobę dała ludziom lek.
Paracelsus jako pierwszy opracował metody przetwarzania surowców roślinnych, wydobył z nich to, co dziś nazwalibyśmy substancją aktywną. Z tego względu uważa się go do dzisiaj za ojca fitochemii i toksykologii.
Można z powodzeniem założyć, że każdy z nas miał do czynienia z ziołolecznictwem. Nawet jeśli była to tylko herbatka miętowa – w przypadku problemów z żołądkiem, czy też ząbek czosnku, przy przeziębieniu lub imbir, czy ostra papryka na rozgrzewkę. Zioła to nieodzowny element naszego życia, szczególnie w kuchni, gdzie na co dzień wykorzystujemy ich bogatą gamę, kierując się często intuicją w doborze odpowiednich składników urozmaicających przygotowane potrawy.
Rośliny lecznicze możemy stosować w różnych formach: jako napar – czyli np. łyżka mieszanki zalana wrzątkiem; odwar – lub częściej spotykana nazwa wywar – czyli odpowiednia porcja ziół zagotowana w małej ilości wody; macerat – zalewamy zioła zimną wodą lub olejem i pozostawiamy na wiele godzin; inhalacje – wdychanie parujących substancji leczniczych; wyciąg olejowy – rośliny lecznicze moczy się kilka tygodni w oleju tzw. bazowym (np. słonecznikowym) do czasu, gdy olej nasiąknie substancjami z ziół; nalewka – zioła zalewane są alkoholem, po określonym czasie spożywane w niewielkich ilościach; maści i kremy – można wykonać je samodzielnie na bazie wazeliny lub euceryny; kompresy – okłady z gazy nasączonej odpowiednim wywarem z ziół; sałatki – przyprawiamy zioła przyniesione prosto z łąki i…. jemy na surowo.
Poznajmy dzisiaj zioło, które ze względu na swoje właściwości uważane jest za wyjątkowe – żywokost, który „żywi kości”.
Jest to wieloletnia roślina o bardzo dużej zdolności do rozmnażania – przez podział korzeni i nasiona. Kwitnie od maja do późnego lata, ma fioletowe lub białe kwiaty i szorstkie, podłużne liście. Rośnie na glebach żyznych, wilgotnych, przy podmokłych lasach, w zaroślach. Surowcem leczniczym jest korzeń o kolorze czarnofioletowym oraz liście, które działają nieco łagodniej. Żywokost zawiera między innymi allantoinę, która pobudza tkanki do regeneracji, garbniki, substancje śluzowe, polifenole, auksyny – hormony roślinne. Silnie rozgrzewa a związki czynne przechodzą głęboko, co czyni żywokost skutecznym w leczeniu wielu schorzeń.
W starożytności miazgę z żywokostu stosowano powszechnie jako lek na złamania. W średniowieczu św. Hildegarda z Bingen nazywała to zioło Consolida od łacińskiego consolidare, co oznacza „łączyć” i stosowała je najczęściej w przypadku urazów kości.
W starszych książkach zielarskich żywokost wymieniany jest jako lek doustny na wrzody żołądka, zespół jelita drażliwego, choroby oskrzeli. W 1980 r. amerykańskie pisma Gastroenterology i British Medical Journal doniosły, że żywokost zawiera niewielką ilość alkaloidów pirolizydynowych, które dłużej stosowane mogą uszkodzić wątrobę. Od tego czasu wycofano leki ziołowe do stosowania wewnętrznego, niemniej jednak, niektórzy zielarze, jak np. St. Korżawska, H. Różański uważają, że ilość toksycznych substancji jest zbyt niska, by mogła zrobić szkodę w organizmie. Ponadto, odmiana żywokostu lekarskiego zawiera śladowe ilości wspomnianych wyżej alkaloidów.
Schorzenia i problemy, które możemy leczyć dzięki dobroczynnemu działaniu żywokostu:
• żylaki (również odbytu), owrzodzenia żylakowe nóg, zakrzepowe zapalenie żył,
• zwichnięcia, złamania, stłuczenia, urazy po naciągnięciach mięśni, skręceniach,
• bóle, choroby kręgosłupa,
• rwa kulszowa,
• odmrożenia, oparzenia, siniaki,
• stany zapalne ścięgien, stawów,
• trudno gojące się tkanki,
• suchość skóry, wągry, ropnie, strupy, wszelkie rany, pryszcze,
• stany zapalne jamy ustnej, gałki ocznej, spojówek i powiek oraz warg sromowych i pochwy,
.•rozpadliny skórne, odleżyny, odparzenia,
• wrastający paznokieć,
• rogowacenie starcze,
• wypadanie, rozdwajanie, suchość i łamliwość włosów,
• łupież tłusty i suchy,
• bóle nóg wszelkiego pochodzenia.
Gotowe preparaty zrobione z żywokostu (maści, oleje) są dostępne
w sklepach zielarskich, można jednak przygotować je samodzielnie, wówczas na pewno będą miały większą wartość. Rozpoczynamy od zbiorów. Korzeń wykopujemy wiosną lub jesienią. Możemy go wysuszyć np. w piekarniku nagrzanym do 50 st.C, krojąc wcześniej na niewielkie plasterki lub zalać olejem surowy korzeń i zrobić macerat. Ważne przy robieniu maceratu, żeby dokładnie przecedzić olej i dla pewności, by nie rozwijały się nam grzyby i bakterie, dodać do gotowego oleju kilka kropel olejku z drzewa herbacianego lub pichtowego. Można również korzeń żywokostu zaparzać w gorącym oleju i używać m.in. na artretyczne stawy, siniaki, stłuczenia, urazy stawu z naderwaniem wiązadeł itp.
Przepis na olej żywokostowy (maceracja na gorąco)
500 ml. oleju rafinowanego wlać do słoika, dorzucić 50 g. rozdrobnionego korzenia żywokostu, wstawić do większego garnka z wodą, tak, jak do pasteryzacji i gotować około 30 minut. Po tym czasie wyłączyć, zamieszać w słoiku i zostawić w gorącej wodzie na kilka godzin. Rano znowu podgrzewamy, po czym przecedzamy przez sitko do mniejszego słoika. Nasz lek gotowy. Macerację na gorąco robimy najczęściej wówczas, gdy szybko potrzebujemy leku.

Olej żywokostowy (maceracja na zimno)
Drobno pokrojony korzeń żywokostu wrzucamy do słoika, zalewamy olejem. Czekamy 2 tygodnie, olej w tym czasie spokojnie wyciąga związki lecznicze. Należy pamiętać o codziennym potrząsaniu słoikiem.
Jeśli robimy macerację z wykorzystaniem oleju lnianego jego ważność będzie wynosiła kilka miesięcy, jeśli stosujemy olej rafinowany, będzie zdatny przez rok.

Maść
Aby przygotować maść, należy najpierw macerować 100g pociętego i wysuszonego korzenia żywokostu lekarskiego w 50 ml dobrej jakości oliwy z oliwek przez 2 tygodnie,
1 szklanka oleju rycynowego,
20 kropli olejku lawendowego,
40 g wosku pszczelego,
Odcedzić oliwkę i żywokost lekarski. Roztopić wosk pszczeli w rondlu, następnie dodać do niego obydwa rodzaje oleju oraz olejek aromaterapeutyczny. Całość przelać do małych, ciemnych słoiczków. Ostudzić. Maść ta posiada wielorakie zastosowanie. Jest skuteczna w gojeniu ran, skaleczeń, stłuczeń, siniaków, zapaleń ścięgna, na złamania i nawet na zmarszczki.
Z liści najlepiej jest przyrządzić macerat olejowy na zimno (czyli bez podgrzewania i dłuższego wystawiania na promienie słonecznie, ponieważ są bardzo delikatne) albo napar. Ten ostatni przyda się na przykład do przemywania oczu albo jako baza do kremu. Świeże liście żywokostu można pokroić i przyrządzić sałatkę – ponoć świetnie działa na mózg poprawiając jego funkcjonowanie lub przygotować okład np. po ugryzieniu komarów.
Okłady z papki – papkę przygotowujemy ze sproszkowanego korzenia żywokostu lekarskiego dodając niewielką ilość wody. Stosujemy na żylaki lub inne, trudno gojące się rany. Papka ta świetnie nadaje się też na bolesne, krwawiące hemoroidy.
Żywokost jest mało docenionym ziołem, warto się nim bliżej zainteresować nie tylko po to, by pomóc sobie i bliskim w różnych dolegliwościach, można wykorzystać jego właściwości również dla poprawy urody. Olej lub żel z żywokostu może okazać się doskonałym, regenerującym kremem odżywczym na noc. Dostarczy naszej skórze niezbędnych składników, nawilży, odbuduje tkankę i zlikwiduje przebarwienia na skórze.

Ciekawostki:
• Ojciec Klimuszko bardzo cenił właściwości żywokostu. W swoich książkach często zalecał jego stosowanie, umieszczając go w wielu receptach m.in. w książce „Wróćmy do ziół leczniczych”.
• Dawniej żywokost był wykorzystywany jako antidotum na bolesne z niewiadomych przyczyn nogi. W tym celu korzeń żywokostu długo gotowano w mleku, następnie zanurzano w nim płótno i owijano bolące miejsca.
• Warto ze sproszkowanego korzenia zrobić zasypkę, proszek do stóp (np. jeśli mamy problemy z poceniem), a olej żywokostowy dodawać do własnoręcznie przygotowywanych szminek, kremów etc.
• Z korzenia żywokostu można nawet usmażyć frytki – ponoć są bardzo dobre!

Wydania: