Przywrócić normalność. O Kłodzkim Centrum Kultury Sportu i Rekeracji rozmowa z dyrektorem Markiem Mazurkiewiczem
- Jak długo będzie jeszcze istniała ta hybryda pod skrótem „KCKSiR”
w Kłodzku?
- To zależy od władz Miasta. Nie mnie o tym decydować. Natomiast osobiście uważam, że ta „hybryda” – jak nazwałeś KCKSiR – powinna ulec rozdzieleniu w tym roku, a najpóźniej z dniem 1 stycznia 2017.
- Jakimi obiektami dysponuje KCKSiR i jakie koszty w związku z tym ponosi?
- Mamy stary, bardzo już wysłużony budynek przy pl. Jagiełły 1. Zarządzamy także 14 ha obiektów sportowo-rekreacyjnych (dawny Ośrodek Sportu i Rekreacji) tj. halą sportową, która jest jedynym obiektem w miarę nowoczesnym (po remoncie dachu i parkietu w ub.r.), stadionem, bazą noclegową (dom wycieczkowy). Jesteśmy także operatorami Pod-ziemnej Trasy Turystycznej i Informacji Turystycznej.
- Koszty utrzymania?
- Z uwagi na fakt, że są to obiekty stare, technicznie zużyte, jest rzeczą oczywistą, że koszty ich utrzymania bieżącego są ogromne i wręcz – nas dobijające. Żeby nie być gołosłownym: zakup mediów dla budynków w 2015 r. wyniósł 451 tys. zł (!). Podatki i opłaty to suma 180 tys. zł. Mieliśmy zatrudnionych ok. 60 osób, to w 2015 roku wraz z pochodnymi ok. 2 mln 700 tys. zł. W kosztach osobowych były takie „perełki” jak pracownik zarabiający ponad 8 tys. zł czyli więcej niż dyrektor. Co do obiektów i kosztów utrzymania to tu (oprócz hali sportowej) wszystko się sypie: problemy z odwodnieniem, osuwa się skarpa od ul. Korczaka, remontu wymaga kotłownia, trzeba wyciąć stare drzewa, naprawiać ogrodzenie. To także ciągłe bieżące działania na 14 ha. No i brak drugiego boiska... a główna płyta też nie jest w najlepszej kondycji, przy pl. Jagiełły ciekną dachy, pękają ściany, wszystkie okna są do wymiany.
- Jakiej wysokości budżetem dysponujecie?
- Na ten rok planujemy przychody własne w wysokości około 800 tys. zł, podobnie jak w roku ubiegłym, dotacja około 3 mln zł (mniejsza niż w roku ubiegłym o około 700 tys. zł).
Dodatkowo ciąży na nas niespłacony kredyt w wysokości 400 tys. zł i zobowiązania na kwotę 100 tys. zł. Tak więc mamy ponad 1 mln zł mniej niż w zeszłym roku. W związku z tym oszczędności muszę szukać wszędzie: w zatrudnieniu, w kosztach utrzymania, ograniczeniu działalności.
- No, nieciekawie to wygląda...
- Staram się, aby w miarę tych skromnych możliwości zachować wszystkie dotychczasowe formy działania, ograniczając proporcjonalnie środki na ich funkcjonowanie. Może będzie skromniej niż dotychczas, choć i do tej pory nie było za różowo, ale warto utrzymać dobrą, bieżącą działalność.
- A co z imprezami cyklicznymi?
- Chciałbym zachować w bieżącym roku najważniejsze dla nas imprezy: Dni Kłodzka, Open Summer Festival, Dni Twierdzy Kłodzkiej, a także „Dni Akordeonu”, „Gitariadę”, „Zaduszki”, kontynuować będziemy także cykl przedstawień teatralnych pt. „Teatr w Kłodzku”, bowiem Kłodzko „od zawsze” „teatrem stało” i ma swoich wiernych odbiorców.
I jeszcze parę konkretów, a może tylko życzeń na ten rok: w II połowie sierpnia marzą mi się „Letnie Zderzenia” czyli festiwal różnorodnych form plenerowych z produkcją własnego widowiska nawiązującego do historii Miasta. W to działanie zaangażowani byliby oprócz artystów zawodowych zespoły amatorskie nie tylko z Kłodzka ale i okolic. Także w sierpniu planujemy „Międzynarodowy Przegląd Zespołów Folklorystycznych” oraz dużą imprezę kulinarną pn. „Festyn pstrąga kłodzkiego”. W II połowie listopada chcielibyśmy wrócić do „Zderzeń”. Z pewnością nie tak dużej imprezy jak w latach 90. ub. wieku, ale z udziałem ważnych teatrów i spektakli. A bliżej – w weekend majowy zaplanowaliśmy imprezy przy moście św. Jana: 1 maja „Pochód poezji” z koncertem zespołu „Raz Dwa Trzy”, a 3 maja piknik patriotyczno-rozrywkowy z różnymi atrakcjami. Dni Kłodzka rozpoczniemy najpewniej 15 maja nowym działaniem pod nazwą „Kłodzkie Zielone Świątki”, a zakończymy imprezami masowymi na stadionie w dn. 27-29 maja. Wszystkie te działania są ważne i ważkie, ale dla mnie istotą jest działalność środowiskowa: kontynuowanie dobrych form i wzbogacenie oferty szczególnie dla dzieci i seniorów, większe otwarcie na współpracę z innymi placówkami w regionie oraz lokalnymi stowarzyszeniami na partnerskich zasadach.
- I to wszystko będzie w ramach KCKSiR, który wielu z nas kojarzy się tylko z propagandą... popularne było powiedzenie, że to kłodzki KC...
- I tutaj będę bronił pracy i zaangażowania wielu ludzi z KCKSiR. Gdzie były przegięcia - mówiąc kolokwialnie – to były, trzeba to prostować, ale nie patrzymy na całą działalność przez pryzmat pewnych patologii.
- A czy możesz przytoczyć jakieś przykłady takich szkodliwych praktyk?
Wiele rzeczy mnie zadziwiło: kredyt pod zastaw budynku domu kultury uważam za rzecz haniebną w sytuacji, gdy jednocześnie instytucje miejskie płaciły haracz na rzecz wyznaczonych mediów i dokonywano zakupu kosztownych urządzeń oraz nośników reklamowych typu telebimy czy bilbordy. Bardzo wybiórcza współpraca ze stowarzyszeniami, mediami i grupami twórczymi, zepchnięcie na margines pewnych form (przykład Zderzeń), dekapitalizacja infrastruktury instytucji kultury i sportu. Najgorsze były jednak spustoszenia mentalne…Dla podmiotów i osób uprzywilejowanych to była „dojna krowa”: podwójne płacenie za tę samą pracę, rozrośnięte struktury, wynagrodzenia niewspółmierne do obowiązków, nieuzasadnione przywileje (6 miesięczne okresy wypowiedzeń, stałe dodatki za nie wiadomo co, wzajemne urlopowanie się wewnątrz instytucji i pomiędzy miejskimi firmami, aby tylko nie utracić uzyskanych korzyści i utrudnić ewentualne odwołanie ze stanowiska). Jako dyrektor szybko doświadczyłem sytuacji kuriozalnych i wręcz szokujących jak: odmowa rozmowy z przełożonym bez udziału pełnomocnika, samowolne ustalanie czasu pracy i zakresu czynności, podpisywanie listy obecności z góry lub po kilku dniach przy wątpliwej obecności pracownika, praca w domu, traktowanie wręczenia zakresu obowiązków jako mobbingu, niestawianie się na wezwanie, nieprawne postępowanie z mieniem, lekceważenie przełożonych, niewykonywanie poleceń, nadużywanie ochrony związkowej, wzajemne kwestionowanie się przez organizacje związkowe, co utrudnia konsultacje w sprawach pracowniczych, straszenie przełożonych donosami do mediów, organów, służb i sądów…
-Teraz przychodzi czas, aby z powrotem Kłodzki Ośrodek Kultury i Ośrodek Sporu i Rekreacji (już w nowej/starej strukturze organizacyjnej) służył swoją wiedzą, umiejętnościami wszystkim mieszkańcom Kłodzka, mieszkańcom Ziemi Kłodzkiej, turystom i wczasowiczom.
- Oczywiście tak będzie.
- Dziękuję za rozmowę.