100 mln dolarów - niewykorzystana przed laty szansa uzdrowiska lądeckiego

Autor: 
Mirosław Awiżeń

W latach dziewięćdziesiątych ub. wieku dla przyszłości uzdrowiska lądeckiego pojawiła się wielka szansa na rozwój, na piękną przyszłość.... ale skończyło się na niczym...
- A było to tak: w latach 90. ub.w. z propozycją przejęcia uzdrowiska zgłosił się poważny inwestor, czyli Towarzystwo Ubezpieczeń „Warta”, którą w swoim pakiecie inwestycyjnym mieli państwo Kulczykowie.
Do zainteresowania się uzdrowiskiem pp. Kulczyków skłonił ich p. Sławomir Pietras – wręcz pasjonat Lądka Zdroju. Z rozmowy z p. Pawłem Skrzywankiem – w ówczesnym czasie szefem - doradcą Prezesa „Warty” wynika, że sprawa „spaliła na panewce” z jednej, zasadniczej przyczyny i kilku pomniejszych. Najważniejszym było to, że Sejm nie zdołał uchwalić ustawy o gminie uzdrowiskowej. Więc nie było prawidłowej podstawy prawnej, aby inwestować. Jak bardzo przeciągała się procedura uchwalenia ustawy o gminie uzdrowiskowej niech świadczy fakt, że rozpoczęto nad tą uchwałą debatować jeszcze za czasów „sejmu kontraktowego”, a uch-walono ją dopiero w 2005 roku. Kolejną, już mniejszej wagi sprawą była po prostu niechęć lokalnych władz samorządowych (burmistrza p. Kazimierza Szatana) i społeczności lokalnej oraz Urzędu Marszałkowskiego do prywatyzacji. Ale, jak mówi p. Skrzywanek – w ostateczności można byłoby się dogadać i ze związkami zawodowymi, i z mieszkańcami, i władzami lokalnymi. Zamysł zakupu uzdrowiska nie był żadnym „chwilowym kaprysem”, bo już w trakcie pertraktacji dokonano zakupu ziemi pod potencjalną rozbudowę uzdrowiska – ponad 100 ha w okolicach „Słonecznej Doliny” i „Góry Parkowej”. Towarzystwo Ubezpieczeniowe „Warta” na rozwój uzdrowiska lądeckiego zarezerwowało niebagatelną kwotę rzędu 100 mln dolarów. Miały być hotele, tereny rekreacyjne, tereny golfowe... (Te pieniądze „poszły” później na „Stary Browar” w Poznaniu). Sejm nie przyjął uchwały w odpowiednim terminie, samorządowcy nie „nacisnęli” ze swojej strony na sprywatyzowanie uzdrowiska, licząc (w tamtych czasach), że nie warto, no i mamy co mamy... Uzdrowisko nie rozwinęło się w rękach Skarbu Państwa głównie z powodu braku kapitału, a po wielu, wielu latach wegetowania przejął je Marszałek Województwa Dolnośląskiego. Powód był jeden: aby nie dopuścić do upadłości uzdrowiska. (Tak samo jak uzdrowiska Szczawno Zdrój).
Prędzej czy później – jak mówi p. Pa-weł Skrzywanek – uzdrowiska te muszą znaleźć prywatnego inwestora, bowiem nie jest rolą samorządu prowadzenie działalności czysto gospodarczej. Przejęcie uzdrowisk było sytuacją wymuszoną: zachowaniem dóbr materialnych, a także ochroną lokalnych społeczności przed degradacją.
Pan Paweł Skrzywanek jest w tej chwili prezesem uzdrowiska Szczawno - Jedlina i tak kończy naszą rozmowę: „Samorząd województwa dolnośląskiego nie dopuścił do upadłości tych dwóch uzdrowisk, ale jest to dopiero początek drogi do prywatyzacji tak uzdrowiska Lądek Zdrój, jak i uzdrowiska Szczawno - Jedlina.

Wydania: