Czyściec pracy, czyli o bezrobociu w gminach c.d.

Autor: 
Mirosław Awiżeń

... bo przecież w Polsce pracy nie brakuje
Uważam, że każdy dorosły Polak powinien mieć pracę w Polsce (chyba, że jej nie chce). Powtarzam - KAŻDY.
W tym zakresie brakuje wywiązania się państwa polskiego z organizacji SYSTEMU zatrudnienia. Systemu na wzór obowiązku nauki powszechnej (gdzie Państwo zabezpiecza w całości warunki do nauki), powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego czy ubezpieczenia emerytalnego (po spełnieniu warunków do uzyskania emerytury: zawodowej, starczej, rodzinnej). Owszem, systemy te są nieraz „koślawe”, ale w zasadzie swojej dotyczą wszystkich Polaków. Natomiast inaczej rzecz się ma w sprawie PRACY. Państwo polskie deklaratywnie uznało „prawo do pracy”, ale samo „uciekło” od obowiązku stworzenia warunków, aby ta praca była dla każdego, tak jak jest to w szkolnictwie podstawowym i gimnazjalnym. Przedsiębiorstwa, czy to prywatne, czy spółki czy nawet „czysto” państwowe są zainteresowane zyskiem, a nie działaniem „non profit”. Wybierają wśród potencjalnych pracowników tylko tych, którzy gwarantują im wyższy zysk. W ten sposób i dobry pracownik może nie mieć pracy. Natomiast działania „przeciwdziałaniu bezrobociu” w wykonaniu Państwa, to działania idące prawie w 100% w „gwizdek”
Proponuję zatem ustanowić prawo, że: praca należy każdemu dorosłemu Polakowi (a nie tylko „możliwość pracy”) a obowiązek ten spoczywa na rządzie R.P. Czyli mówiąc krótko: to praca powinna czekać na człowieka a nie człowiek na pracę (tak jak ławka szkolna czeka na ucznia).
Skąd wziąć na to pieniądze? Jest już podatek na bezrobotnych, są spore kwoty na zwalczanie bezrobocia... przy mądrym ułożeniu systemu te pieniądze powinny wystarczyć.
Kto zatem powinien „mądrze nimi dysponować”? Uważam, że samorządy lokalne poprzez stworzenie w każdej gminie nieustannego frontu robót publicznych. Gminy poprzez np. Gminne Gospodarstwa Pomocnicze organizowałyby roboty publiczne dla wszystkich „swoich” bezrobotnych na rzecz dobrobytu danej gminy. Dla każdego winna być w takich Gminnych Gospodarstwach Pomocniczych praca (istnieje przecież możliwość przekwalifikowania się, dokształcenia czy też przyuczenia do zawodu na bieżąco w zależności od potrzeb - tak jak każdego nowozatrudnionego przeszkala się np. z BHP).
Zapłata za wykonywaną pracę? Oczywiście za pracę na „pełnym etacie” najniższa krajowa + premia za wymierne efekty pracy. Skąd te pieniądze? Z dzisiejszych zasiłków dla bezrobotnych, którzy pieniądze otrzymują za „nic nie robienie” plus - jak to już wcześniej zaznaczyłem - z podatku do bezrobocia i już funkcjonujących „państwowych” pieniędzy na zwalczanie bezrobocia.
Czy taka działalność (G.G.P.) nie będzie złą konkurencją dla firm działających na terenie danej gminy? Być nie powinna, na pewno „roboty publiczne” nie powinny być w sferze produkcji. GGP mogłyby (i powinny) działać w sferze usług - szczególnie w sferze usług poprawiających estetykę danej gminy (czystość, bieżące naprawy, sprzątanie i porządkowanie, bieżąca konserwacja i utrzymywanie w stanie właściwym placów zabaw, rozrywki, wypoczynku...). Ta sfera usług komunalnych byłaby wyłącznie w gestii Gminnych Gospodarstw Pomocniczych. Na tego typu działania warto wydawać pieniądze, warto zatrudniać wszystkich bezrobotnych, aby i oni nie czuli się bezużytecznymi.
Raz jeszcze mówię: w Polsce jest dostatecznie dużo pracy dla każdego
i w czasie naszej (wciąż) transformacji nie powinna zmarnować się ani jedna para rąk, ani jedna głowa. Jednak - kto chce - może poszukać sobie pracy „na Zachodzie” przy podobnych pracach, ale za to lepiej płatnych, kto chce może się dokształcić, tak, aby być lepszym od kolegi w staraniu się o pracę w firmie, kto chce - nie będzie się imał jakiejkolwiek pracy. Ale... żaden Polak nie powie, że pracy dla niego w Polsce nie ma.
Demagogia? Być może, ale może by tak rozwiązać problem „zawiązania” życia człowieka w godnych warunkach od młodego, w pełni wieku, do emerytury. Warto rozwiązać problem systemu powszechnego pracy jak chleba powszechnego. „Trąci” socjalizmem?
A czemu nie? Bo każdemu należy się praca. Może nie taka jaką sobie wymarzył, może nie za takie pieniądze ... ale na pewno praca musi być, która pozwala na życie, utrzymanie rodziny i jakąś niedużą rozrywkę.
A że da się to zrobić?
Niech za przykład posłuży gmina Międzylesie, gdzie, kiedy tylko były pieniądze, to „bezrobotni” pracowali jak „robotni”, wykonując szereg prac dla Gminy.
Mam przed sobą sprawozdanie z realizowanych robót publicznych w Gminie Międzylesie w roku 2013. Było to 7 umów, które pozwoliły zatrudnić 29 osób na łączny okres 5. miesięcy. W ramach tych umów wykonano kilkadziesiąt zadań w zakresie infrastruktury gminy. M.in.: remont i odwodnienie drogi gminnej w Różance na odc. 200 m, wykonanie przepustu i założenie korytek odwadniających na drodze gminnej w Długopolu Górnym, wymiana nawierzchni drewnianej na nową na mostach w Gajniku (k. świetlicy wiejskiej) i Domaszkowie, /.../ wykoszenie terenów gminnych przy ul. Kościelnej w Międzylesiu, wykonanie ogrodzenia pod zbiornik z gazem przy basenie w Międzylesiu, malowanie kuchni w przedszkolu w Międzylesiu, wykonanie odwodnienia na odc. 150 m w Jaworku i wycinka zakrzaczeń przy drodze na odc. 200 m, czy też wykonanie barierek ochronnych przy drodze gminnej w Szklarni na odc. 60 m, na wysokości placu zabaw i świetlicy /.../ ... oj, dużo jest prac, które mogą wykonywać „bezrobotni”, a jako, że są to prace różnorodne i drobne – nie opłaca się najmować firm, a i firmie nie opłaca się przyjmować takich zleceń. Ale, które zrobić trzeba i które nie powinny „czekać”. W sprawozdaniu ujęto wykonanie 30. ważniejszych tego typu prac poprawiających estetykę i infrastrukturę gminy.

Wydania: