Prawdziwie zrównoważony rozwój gminy - Stronie Śląskie

Autor: 
Mirosław Awiżeń
COOLTURALNY ODJAZD (4).jpg
stron1.jpg

W rankingu gmin miejsko-wiejskich za 2011 rok (Rz.17.07.2012) gmina Stronie Śląskie ulokowała się w pierwszej setce gmin polskich na pozycji 22. A trzeba powiedzieć, że gmin w Polsce jest ponad 2 tysiące. (Szerzej - czyt. GP „BRAMA” nr 8 - sierpień).
I taka pozycja gminy strońskiej nie wynika z jednorazowego zastrzyku pieniędzy unijnych, z przybycia do Gminy bogacza z kupą pieniędzy, który realizuje właśnie w gminie strońskiej ambicje swojego życia, nie wynika to również ze zbiegu okoliczności i pojawienia się na terenie gminy kogoś takiego jak Marianna Orańska.
Rzecz cała opiera się na długoletniej, sumiennej pracy stronian kierowanych przez kolejnych, udanych gospodarzy, czyli samorząd lokalny. Śmiałbym twierdzić, że po prostu Stroniu Śląskiemu udało się wybierać dobrych gospodarzy, którzy nie tylko nie „garnęli do siebie”, nie tylko nie „wysiadywali ciepłych posadek”, ale całą swoją energię, umiejętności (niemałe) zużytkowali na przekształcenie postsocjalistycznej, małej miejscowości na krańcach Polski w nowoczesną miejscowość o wybitnie turystycznym charakterze.
Śledziłem rozwój tej gminy z zaciekawieniem. Z czego „wystartowała” gmina Stronie Śląskie?
Z klasycznego modelu małej miejscowości sojuszu robotniczo-chłopskiego. Dla mężczyzn to praca w hucie, w wydobywaniu surowców i praca w lesie. Dla ich kobiet - praca w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych. Dla pozostałych-rodzinna praca na ubogiej roli. I tak to się toczyło. Choć trzeba powiedzieć, że dla robotniczej braci była i II liga piłki nożnej i słynny „Okrąglak” z potańcówkami i ośrodek sportu z krytym basenem (wówczas atrakcja na najwyższym, światowym poziomie). Niestety, ten miraż względnego dobrobytu prysł przy zderzeniu z realną gospodarką – wydobycie marmuru i innych kopalin okazało się nieopłacalne, huta potraciła zamówienia i z tysiąca zatrudnionych skurczyła się do małego zakładu.
Tak samo ze szpitalem – nie spełniał żadnych wymogów szpitala i trwał tylko dlatego, że chorych nie ubywało...
Przy tym krachu rzeczywistości nie zostawało nic innego jak zacząć przebudowywać gminę z „robotniczo-chłopskiej” w ośrodek wykorzystujący inne walory tego terenu, góry, klimat i krajobraz: postawiono na zrównoważony, systemowy rozwój Gminy. Dopóty można było modernizowano przemysł (hutniczy), ograniczano wydobycie surowców skalnych, aby było to jeszcze opłacalne i jednocześnie zaczęto zagospodarowywać obszary dotychczas nietknięte, zapuszczone i wołające o zmiłowanie. Ruszyła „Czarna Góra” jako zaczątek nowej gałęzi dochodu – czyli turystyki. Władze Gminy poprowadziły drogę z pełną infrastrukturą przez Stronie Wieś i Sienną do podnóża Czarnej Góry. I wówczas inwestorzy prywatni (przy udziałach Gminy) mogli pozwolić sobie na uruchomienie ośrodka narciarskiego „Czarna Góra”
z warunkami narciarskimi nie gorszymi niż w Tatrach. Zmodernizowany został Ośrodek Sportu i Rekreacji, rozbudowywała się błyskawicznie baza prywatnych hoteli, agroturystyk, pensjonatów, restauracji...Miasto pozyskało CETiK (Centrum Edukacji, Turystyki i Kultury), posadowione w byłej, (choć jeszcze niekoniecznie „na zawsze” stacji kolejowej PKP – ciągle są nadzieje na powtórne uruchomienie ruchu pociągów na trasie Kłodzko - Stronie). Do życia powróciły „zapomniane przez Boga i ludzi” miejscowości typu Kamienica, Bolesławów, Bielice (kolejne ośrodki narciarskie), Kletno ze swoją „Jaskinią Niedźwiedzią” czy Stara Morawa z przepięknym wodnym Oczkiem Staromorawskim, żeby wymienić choć kilka atrakcji.
Szpital zaś to naprawdę szpital na europejskim poziomie, który swoją nową działalność rozpoczyna „na dniach”. To już nie siermiężny obrazek „zapadłej” gminy – to nowoczesny, zrównoważony ośrodek. Oczywiście, nie „od razu Kraków zbudowano” – 20 lat to trochę mało, żeby mieć wszystko, ale przy takim tempie rozwoju – jestem dobrej myśli, że gmina Stronie Śląskie stanie się jednym z najbardziej pożądanych miejsc życia i pracy dla ludzi. Bo trzeba powiedzieć jeszcze jedno – ludzie tu nietuzinkowi, niemalże w każdej miejscowości można natknąć się na osobowości godne zasiadania na światowych salonach, choćby pp. Kalińscy, Rybczyńscy, Majowie, Abramowicz, Ewa Beyer ....Niektórzy z nich przybyli tu już bardzo dawno temu – z wyboru „wewnętrznej emigracji”, niektórzy, tak jak np. p. Olek (fotograf) czy Lidia Geringer de Oedenberg (europoseł) zupełnie niedawno. Powód? A gdzie można piękniej mieszkać niż tu, na strońskiej ziemi, gdzie i „Teatr Trzech Sióstr” w Starym Gierałtowie istnieje...

Wydania: