Kulawe jest Kłodzko

Autor: 
Mirosław Awiżeń

Miasto urzędników, handlowców, bez przemysłu innowacyjnego. Nie uświadczysz w Kłodzku ani jednej firmy typu „Krzemowej Doliny”. Nie uświadczysz tu żadnej nowalijki nowoczesności, żadnej też z tradycyjnych, wysokiej jakości marek. Oczywiście można mówić o General Electric czy Steinhoffie ale to tylko montownie tego co na świecie wymyślono, bez wzorcowni, zaplecza laboratoryjnego czy technologicznego. Kiedyś w Kłodzku był i KFUT i „Kłomet”, które potrzebowały i inżynierów i techników i konstruktorów....
Czymże zatem dziś jest Kłodzko?
Powtórzę: urzędniczym, handlowym centrum Ziemi Kłodzkiej. Ale nie jest miastem żyjącym z turystyki nie licząc faktu, że jest to przymusowa stacja przesiadkowa po Ziemi Kłodzkiej w momencie kiedy zostały zlikwidowane bezpośrednie połączenia kolejowe Polski
z trasą kudowską czy strońską. NOWOCZESNA MYŚL - nie ma tu miejsca. Niepotrzebny w Kłodzku jest inżynier, biolog, konstruktor, chemik, architekt - bo w Kłodzku nie ma firm, które by takowych potrzebowały. Oczywiście paru fa-chowców jest zatrudnionych: a to w urzędach, a to w Sanepidzie, a to w szkołach.
Szkół biznesu, zarządzania, marketingu nas pod dostatkiem .... - tylko czym zarządzać...
Słabo z Kłodzkiem - ratuje go jedynie centralne położenie na Ziemi Kłodzkiej. A takie położenie jest też zarazem słabym punktem, bowiem powiat kłodzki jest umiejscowiony w „worku” na kresach Polski i tyle znaczy, ile przez „ósemkę” zdoła się „przecisnąć” przyjezdnych.
Czy w Kłodzku można utworzyć choćby namiastkę nowoczesnego przemysłu, takiej mini Krzemowej Doliny na przykład? Istniała możliwość utworzenia centrum nowoczesnego przemysłu w samym środku miasta - czyli w bazie po kłodzkim KFUT... Tamten teren w planach zagospodarowania przestrzennego figurował jako teren przemysłowy. Właściciel (KFUT) miał nawet koncepcję oddania tego miejsca na Inkubator Przedsiębiorczości... i o tym wiedziały władze Kłodzka - aliści radni woleli ten teren przeznaczyć znów pod usługi i handel... Zatem - cień szansy na utworzenie tu przemysłu nowoczesnego, dającego zatrudnienie technikom upadł.
O turystyce: czytaj tekst w tej gazecie „Widziane z Wrocławia”

I jeszcze krótkie posumowanie „Kłodzko - 5 lat tej władzy” pt. „Kłodzkie wagoniki”
Burmistrz Bogusław Szpytma obiecał startując na burmistrza Kłodzka zainstalować tu „lokomotywy” rozwoju strategicznego Kłodzka; a więc - obwodnicę Kłodzka a co najmniej większą przejezdność i większe bezpieczeństwo, duży, sieciowy hotel, który stałby się nośnikiem „dużej” turystyki nie tylko w Kłodzku ale na całej Ziemi Kłodzkiej. Co z tych obiecań wynikło: Przez 5 lat postawiono w Kłodzku parę „wagoników” na ślepych torach bez lokomotyw a jednocześnie unieruchomiono dotychczasową lokomotywę Kłodzka jaką było Stare Miasto z Rynkiem na czele. Wracając zatem do „wagoników”. Największy i najdroższy: basen kryty - w tym miejscu dogoniliśmy miasteczka w Polsce, którym tylko marzyło się zostać „turystycznymi”. Po prostu standard dzisiejszego świata. I dobrze, że ten standard wypełniliśmy. Potem mniejsze wagoniki: „Duży Kleszcz” na Twierdzy Kłodzkiej - piękny, ale w tak zaniedbanym i zapuszczonym terenie, że to jak perła rzucona wieprzu. Ogromna twierdza od tamtej strony (Nowy Świat) po prostu straszy, choćby pozostałymi po „Roswinie” ruderami. A inne wagoniki? To fontanna i obudowana martwa pijalnia wody mineralnej z cysterny i chyba nieuczęszczany, nowoczesny WC obok w tzw. Parku Strażackim, to gondolowa Młynówka - z dwoma „gondolami” (czyli łódkami płaskodennymi) pływającymi na pokaz telewizji, (ale samo uporządkowanie brzegów Młynówki godne podziękowania)... I to chyba wszystko. Taktyczne działania nie związały się w strategiczną całość

Wydania: