Walentynki. Otoczka

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Za nami święto zakochanych, czyli urocze Walentynki.
Nie wiem jak Szanowni Czytelnicy, zwłaszcza Czytelniczki, ale ja jeszcze dochodzę do siebie.
Z roku na rok, Walentynki przybierają coraz bardziej intensywny kolor czerwieni. Obecnie przyjmowany (czyt. reklamowany przez media) jest scenariusz rodem z filmu dla dorosłych, jako najbardziej odpowiedni sposób spędzenia Dnia Zakochanych. Cały dzień świętego Walentego należy umiejętnie kierować w stronę alkowy, w której zakończymy imprezkę.
Gazety, portale społecznościowe podsuwają nam co pikantniejsze sposoby na urozmaicenie Walentynek, tak aby otoczka tego dnia była niezapomniana. Zasadniczo, by godnie przeżyć Walentynki, należy przygotowywać się do nich z wyprzedzeniem, bowiem z wybiciem godziny „Z” (czyt. nastaniem Dnia Zakochanych), czeka nas niemała harówka. Co ciekawe, intensywność działań w tym dniu, wyraźnie przechyla się w stronę białogłowy. To na niej spoczywa odpowiedzialność za pomyślny przebieg dnia i to, aby jej ukochany mógł wieczorem śmiało rzec: ”postarałaś się kochanie”.
Oto jak powinny wyglądać udane Walentynki. Poniższy tekst powstał po przeczytaniu i przyswojeniu specjalistycznych porad.
Na ten dzień należy wziąć sobie wolne Drogie Panie, inaczej bowiem nie zdążymy ze wszystkim. Gdy nasze „kochanie” pójdzie do pracy, musimy wysprzątać porządnie mieszkanie, aby wszystko lśniło i pachniało. Nic bowiem w tym dniu nie może zakłócić naszej uwagi, szczególnie kurz zalegający na wszystkim, na czym może zalegać. Następnie musimy dokonać radykalnej depilacji swojego ciała. W międzyczasie wskazana jest maseczka oczyszczająca zaaplikowana na twarz. Po tych czynnościach przywdziewamy fartuszek i przyrządzamy smakowitą ucztę. Należy w menu uwzględnić wszelkie możliwe i dostępne w formie pokarmu afrodyzjaki. Gdy się z tym uporamy, szorujemy do manikiurzystki, następnie do fryzjerki. Po powrocie do domu, po wcześniejszym zakupie płatków róż, obsypujemy nim domostwo, kładąc główny nacisk na drogę do łoża i samo łoże. Problem mają panie, których mężczyzna ma alergię na kwiaty. Wtedy pozostaje obsypanie ryżem, względnie konfetti. Gdy uporamy się z tym jakże wdzięcznym zajęciem, wskakujemy do wanny i pławimy się w aromatycznej pianie. Następnie nacieramy skórę wonnym olejkiem i spryskujemy się pobudzającymi zmysły perfumami (nie za dużo, by partner nie padł, zanim zacznie działać!). Przywdziewamy zakupioną wcześniej, mocno erotyczną bieliznę. Robimy sobie make up, godny gwiazdy soft porno i zajmujemy się nakrywaniem do stołu. Koniecznie świece, dużo serduszek i romantycznego „kiczu”. Teraz pozostaje tylko czekanie na naszego ukochanego. Gdy przybędzie już do krainy rozpusty, znaczy do domu, witamy go ocierając się o niego jak kotka, względnie pantera. On wręcza nam bukiet kwiatów i pudełko czekoladek, oraz wysapuje podekscytowany, że pięknie wyglądamy. Siadamy do stołu i delektujemy się przygotowanymi wcześniej rarytasami. Po kolacji, serwujemy ukochanemu deser. Nie, nie jest to to, o czym myślicie Szanowni Czytelnicy. Najpierw aplikujemy naszemu mężczyźnie odpowiedni suplement diety. Na rynku mamy niezły wybór, możemy wybrać na przykład Prostamol. No i pozostaje nam tylko czekać, po czym zakończyć ten jakże romantyczny wieczór, „stojącym” akcentem.

Wydania: