Masa. Świta

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Partie dostarczają nam emocji. Przywykliśmy już do ich ekscesów, niewiele może również zdziwić nas z ich strony. Pomimo, że poznaliśmy to środowisko niemal od podszewki (dzięki wnikliwej i nader skwapliwej pracy mediów), co jakiś czas wyskakuje „coś”, dzięki czemu, odkrywamy na nowo partię i jej członków.
Odkryłam ostatnio nowy trend na Wiejskiej. Chociaż, czy ja wiem, czy aby nowy. Preferowała już to Samoobrona z jej przewodniczącym, świętej pamięci Lepperem. O co chodzi? Konkretnie o poruszanie się korytarzami parlamentu w masie, względnie w zbitym stadzie. Nie wiem, czy Szanowni Czytelnicy zauważyli, ale przewodniczący Lepper, nigdy, ale to nigdy, nie maszerował korytarzem sam, tylko zawsze w grupie. „Grupa” prezentowała sobą kilku, bądź kilkunastu członków partii. Maszerowali zawsze za przewodniczącym, jakby gotowi w razie czego (napad dziennikarza, członka opozycji), zakryć cennego przewodniczącego własną piersią.
Obecnie styl ten preferuje PiS oraz „Ziobryści”, czyli Solidarna Polska.
Jeżeli chodzi o PiS, to maszerowanie członków partii w pobliżu swojego prezesa, nie przypomina poruszania się masą, lecz raczej podążanie za prezesem królewskiej świty. No ale co się dziwić, Samoobrona to był przecież plebs, wybaczą Czytelnicy, to sformułowanie.
Wracając do PiS. Ta swoistego rodzaju „świta”, otacza prezesa bezpiecznym kokonem. Otwiera przed nim drzwi, pochyla się nad nim, niczym zatroskana kwoka nad swym jajkiem. Swoją drogą, ten widok jest rozczulający. Zauważyć również można, że owa „świta” tworzy zwarty i przemyślany układ.
W przypadku Samoobrony, „masa” była grupą obijającą się o siebie, często mającą problem z przejściem przez drzwi (nikt nie chciał ustąpić). Powodowało to zamieszanie, nerwowe chichoty i podenerwowanie przewodniczącego, który rzucał w stronę swojej „masy” znaczące spojrzenie.
Co do PiS, mamy tu iście żołnierski porządek. Przodem zawsze podąża jedna osoba, niczym przewodnik stada, za nim człapie prezes. Po obu stronach prezesa, asysta kolejnych osób, tyły zamyka czwórka, bądź nawet piątka osób. Doszłam do wniosku, że osoba podążająca w tejże ”świcie” przodem, jest osobą wielce uprzywilejowaną (czyt. oddaną prezesowi), tudzież bardzo przez niego akceptowaną. Niegdyś był to Ziobro, obecnie jest Hofman i Macierewicz.
Co do „Ziobrystów”, myślałam, że poruszanie się przez członków tegoż zgrupowania, w grupie, jest jedynie przyzwyczajeniem, niewykorzenionym jeszcze z czasów zasiadania w PiS. Jednak po wnikliwej analizie, doszłam do wniosku, że „Ziobryści” przemieszczają się grupą w zamierzonym i przemyślanym celu. W przeciwieństwie do partii powyższych, nie jest to ani „masa”, ani „świta”, jest to „asysta”. Proszę zauważyć, że europoseł Kurski stoi zawsze za Ziobrą w postawie bodyguarda, względnie goryla. Aż mnie korci dowiedzieć się, czy pod marynarką nie ma „gnata” lub gazu pieprzowego. W uchu zaś nadajnika, przez który informują go o realnym zagrożeniu „sprzątnięcia” Ziobry.
Pytanie: po co liderom partii taka „masa”, „świta” i „asysta”? Wielu odpowie, że dla ukazania swojej hierarchii. Nic bardziej mylnego. W grupie po prostu raźniej.

Wydania: