Tak czy owak PO

Autor: 
Jan Pokrywka

Gdy piszę te słowa wybory trwają w najlepsze, a wynik ciągle jest jeszcze kwestią przyszłości zwłaszcza, że jak podają statystycy, do godziny 9-tej rano do urn poszło nieco ponad 2% uprawnionych. Prócz wyborów trwa jeszcze cisza wyborcza i gdyby nie fakt, że tekst ten ukaże się kilka dni później, mógłbym zostać oskarżony o jej łamanie. Zresztą, kto wie, czy gdy demokracja wkroczy w nową, wyższą fazę rozwoju, już sam fakt myślenia, nie mówiąc o pisaniu, w trakcie trwania ciszy, nie zostanie uznany za przestępstwo, które trzeba surowo ukarać – tak zwana myślozbrodnia.
Już tam jaczejki, które penetrować będą nasze domy, komputery a nawet myśli, znajdą winnych, gdyż, jak trafnie zauważył Feliks Dzierżyński: „nie ma ludzi niewinnych – są tylko źle przesłuchiwani”.
Zanim jednak demokracja wejdzie w kolejny etap, spójrzmy jak kończy się obecny. Za kilkadziesiąt godzin na pewno, a za kilka, w przybliżeniu, będziemy wiedzieć, kto z naszych wybrańców rozwiąże swoje problemy socjalne a kto nie, kiedy to po godzinie 21, kiedy to zamknięte zostaną lokale wyborcze, stacje telewizyjne i inne media podadzą wynik prognozowany przez pracownie sondażowe.
Dookoła panuje sztucznie podgrzewana atmosfera grozy i wyczekiwania jakbyśmy śledzili Bóg wie jak atrakcyjne zawody sportowe z tą jednak różnicą, że widzowie na stadionie śledzić mogą to, co się tam dzieje, a nawet wydawać okrzyki (byle nie przeciw rządowi lub premierowi, bo za to grożą kary), podczas gdy tu nie dość, że niczego nie widać, to jeszcze trzeba
siedzieć cicho.
Z drugiej strony, powiedzmy sobie jasno, czym się tu podniecać, skoro wynik był z góry do przewodzenia. To trochę tak jak z przetargami czy konkursami na stanowiska: warunki ustawia się pod tych, którzy mają wygrać. Nie dość bowiem, że wybory nie są większościowe, to wbrew konstytucji nie są nawet proporcjonalne z powodu ustanowionego progu wyborczego. W tej sytuacji uczestniczyć w nich mogą prawie wszyscy (a i to nie do końca, bo niewygodnych, jak Nową Prawicę wycięto w przedbiegach), ale tylko niektórzy dostąpią zaszczytów.
Głównym warunkiem przyszłych, zresztą jak i każdych rządów, będzie utworzenie większości parlamentarnej, której jednak ani PiS, ani PO raczej nie osiągną. Oznacza to, że każda z tych partii potrzebować będzie koalicjanta lub koalicjantów, a pod tym względem Platforma jest w lepszej sytuacji. Jeżeli bowiem do sejmu, wejdą prócz dwóch głównych graczy, jeszcze SLD, PSL i Ruch Palikota, to PO koalicję zawiązać może z każdym z nich. PiS – na odwrót, koalicję zawiązać może wyłącznie z PSL- em, ale i to mogłoby okazać się niewystarczające. Sojusz partii J. Kaczyńskiego z PO, SLD i Ruchem Palikota jest niemożliwy do przyjęcia przez elektoraty tych partii.
Stąd też, przewiduję, że kiedy skończy się okres hamletyzowania i krygowania, wszystko wróci do normy i starych kolein, którymi pojedziemy w przewidywalną, niestety, przyszłość.
Jak to się kiedyś mówiło w wyborach w wojsku? „tak czy owak, sierżant Nowak”

Wydania: