Otworzyć puszkę Pandory (cz. 7) - prawdziwa długowieczność...
Według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej (TMC) oddziaływanie wody surowej i przegotowanej, jest różne, czego nie bierze pod uwagę medycyna Zachodnia.Tradycyjna Medycyna Chińska opiera się na teorii głoszącej istnienie dwóch przeciwstawnych sił: yin i yang oraz prowadzonych przez wieki obserwacjach. Według TMC różne substancje (leki, potrawy, napoje) posiadają właściwości rozgrzewające yang, lub wyziębiające yin. Choroba m.in. jest skutkiem zakłócenia naturalnej równowagi miedzy: zimnym, żeńskim pierwiastkiem yin, a gorącym, męskim pierwiastkiem yang. Woda w naturze ma właściwości ziemi – wyziębiające – yin, natomiast na co dzień potrzebna nam jest woda zrównoważona, co uzyskuje się przez jej przegotowanie. Ta ważna właściwość według TMC – równowaga yin i jang, została po raz pierwszy uwzględniona w butelkowanej wodzie „Red-OX”.
Po trzecie, podobnie jak w najlepszych uzdrawiających źródłach, powinna mieć niski potencjał redox. Winien on wynosić przynajmniej poniżej minus 200 miliwoltów. Im jest niższy, tym lepiej – lżej dla naszego metabolizmu.
Po czwarte, powinna mieć właściwie ustrukturyzowane klastry wody. W naturalnych źródłach strukturyzacja wynika z budowy geologicznej konkretnego źródła i jest różna; w zasadzie nieprzewidywalna.
Zatem woda ta jest najpierw przepuszczana przez filtry z odwróconą osmozą, następnie przegotowywana, redukowana wodorem cząsteczkowym, a w końcu strukturyzowana z pomocą technologii Grandera. Do tego dochodzą jeszcze inne subtelne procesy uszlachetniania tej wody.
Znaczącym problemem naturalnych wód zredukowanych jest mała stabilność ich ujemnego redoksu, która praktycznie uniemożliwia korzystanie z dobrodziejstwa uzdrawiającego działania tych wód poza miejscem ich występowania. Tylko spożywane przy źródle wody te zachowują swoje zdrowotnie korzystne właściwości.
Idealna woda charakteryzuje się, jak najbardziej stabilnym odczynem redoks.
Jak zatem uzyskać stabilną zredukowaną wodę?
Stabilność parametru redoks uzyskujemy poprzez dość skomplikowany proces technologiczny oraz zastosowanie technologii Grandera. W rezultacie uzyskujemy taką samą, a może nawet lepszą ochronę przed wolnymi rodnikami, jak w przypadku oddychania 1 – 3% atmosferą wodorową. Możemy nawet mieć nadzieję na osiągnięcie ochrony podobnej do tej sprzed „potopu”, a może nawet jeszcze skuteczniejszej…
A właśnie jak w praktyce jest ze stabilnością wody „Red-OX”?
Wody zredukowane są generalnie niestabilne, niemniej porównując stabilność parametru redox ze stabilnością zredukowanych wód źródlanych, jest ona co najmniej kilkakrotnie lepsza. Zilustruję to obserwacją poczynioną mimochodem. Swego czasu upiłem mniej więcej pół butelki wody „Red-OX” a resztę zamierzałem wypić za kilkanaście minut. Grzecznie zakręciłem kapsel i postawiłem butelkę w kącie. To kilkanaście minut, przerodziło się w około dwa tygodnie, a wtedy dostrzegłem niedokończoną butelkę. Miernik redox mam zawsze pod ręką, by badać potencjał aktualnej partii wody, zwykle waha się on pomiędzy minus 450 a minus 600 miliwoltów.
Zmierzyłem redox tej czternastodniowej połówki wody spodziewając się, że może nie będzie ona mocno dodatnia, i ku mojemu miłemu zaskoczeniu wynik wyszedł minus 185 miliwoltów.
Jest to wynik nawet trochę lepszy, niż mierzony bezpośrednio w najlepszych naturalnych uzdrawiających źródłach. Woda pozyskiwana z naturalnych źródeł traci swój ujemny redox najczęściej już po godzinie stania w otwartym naczyniu. Woda „Red-OX” nawet po 3 godzinach stania w szklance ma jeszcze nadal redoks około minus 200 miliwoltów.
Czy wodór cząsteczkowy H2 posiada jeszcze jakieś dodatkowe zalety z punktu widzenia naszego organizmu?
Owszem, tak. Wodór jest suchy, to znaczy, że trudno rozpuszcza się w wodzie, za to z łatwością, od dwóch do pięciu razy lepiej, w tłuszczach. Dlatego, podczas oddychania atmosferą z domieszką wodoru lub pijąc wodę sztucznie nasyconą wodorem, kumuluje się on w strukturach tłuszczowych naszych komórek. Jeśli błony mitochondrialne, zarówno zewnętrzna jak i wewnętrzna, zostają optymalnie wysycone cząsteczkowym wodorem, otrzymujemy bardzo skuteczną ochronę naszych struktur komórkowych przed wolnymi rodnikami.
Z uwagi, że dotychczas woda o parametrach wody „Red-OX” nie była dostępna na rynku, kilka słów na temat jej stosowania:
1. Analizując moc redukcyjną jaką niesie jedna butelka wody „Red-OX” przyjmujemy, że redukuje ona około 70%, powstających podczas normalnego metabolizmu, wolnych rodników tlenowych. Spodziewamy się, że może to spowolnić proces starzenia komórek, dwa do czterech razy.
2. Tym samym, dwie butelki wody „Red-OX”, zneutralizują około 90% rodników, spowalniając starzenie, cztery do sześciu razy.
3. Trzy butelki wody „Red-OX” redukują około 100% rodników, spowalniając starzenie się około siedmiokrotnie.
4. Zwiększanie wypijanej ilości wody „Red-OX” uważa się, że nie spowoduje dalszego spowolnienia starzenia się.
W wypadku objawów mocno nasilonego stresu oksydacyjnego, wskazane jest elastyczne, proporcjonalne do nasilenia objawów, zwiększanie dawki wody „Red-OX”.
Woda „Red-OX” w przeciwieństwie do wód źródlanych o niskim potencjale redox jest wodą przegotowaną. Nie powoduje wyziębienia organizmu, nawet wypijana w znaczących ilościach. Wody źródlane, a więc nieprzegotowane są pod tym względem niekorzystne.
I jeszcze jedna uwaga praktyczna, wodę zredukowaną wypijamy nie dla wody, a dla zawartego w niej wodoru, dlatego by nie uronić nic z mocy redukcyjnej wody „Red-OX” najlepiej po wypiciu butelki wody położyć się na około kwadrans, by uniemożliwić wydostanie się części wodoru zawartego w tej wodzie przez przełyk w formie „odbicia się”. Przez ten kwadrans niemal cały wodór zawarty w wodzie przeniknie przez ścianki przewodu pokarmowego do ustroju.
W powyższej „instrukcji” pojawiają się pewne procenty, skąd one się wzięły?
Z badań japońskich wiemy, że około litr wody maksymalnie nasyconej wodorem daje takie nasycenie ustroju jak oddychanie przez dobę atmosferą zawierającą wodór w stężeniu 1 do 3%. Stosując jedną trzecią dobowej dawki należało by się spodziewać redukcji jednej trzeciej, a nie 70% rodników, czy to może błąd?
Bynajmniej, nie. Procesy biologiczne najczęściej nie słuchają się prostej arytmetyki. Niektóre zależności rządzą się innymi równaniami, w tym konkretnym wypadku zależności wydają się zachowywać się podobnie jak w równaniu wykładniczym. Zakładam, że obecny w komórce wodór, wpływa również na ochronę naturalnych komórkowych systemów, neutralizujących wolne rodniki, zwiększając ich wydolność. Tym samym pierwsze dawki wodoru będą przyczyniać się do neutralizowania procentowo większej ilości rodników, produkowanych przez naturalny metabolizm. Stąd wynika ta rozbieżność. Niemniej na to nie ma jeszcze bezpośrednich badań. To są tylko moje wnioski wynikające z obecnego rozumienia tego procesu.
A skąd wzięła się zależność spowolniania starzenia się komórek od ilości wypijanych butelek wody?
Wynika to bezpośrednio z zakładanych powyżej procentów neutralizacji rodników hydroksylowych. Przyjmując za warunek wyjściowy spowolnienie starzenia się ustroju siedmiokrotne przy, zakładamy optymalnym wodorowym nasyceniu ustroju, zmniejszenie dawki ma szanse skutkować sugerowanym stopniem spowolnienia procesów starzenia się.
A jak czują się sportowcy, gdy zastosują u siebie taką wodorową ochronę swoich komórek, szczególnie komórek mięśni szkieletowych?
Mam w tym względzie już własne obserwacje. Mój pacjent, piłkarz leczący się u mnie z powodu częstych kontuzji, wypija dwie butelki wody „Red-OX” przed meczem, co wyraźnie poprawia jego kondycję. Następnie wypija dwie butelki po meczu i czuje, że bez przeszkód mógłby grać następny mecz. Wysiłki sportowe to wielki stres oksydacyjny w komórkach mięśni szkieletowych – wodór skutecznie eliminuje szkody rodnikowe. Jednym słowem – poprawia wytrzymałość.
Czy wody zredukowanej mogą używać kobiety będące w odmiennym stanie?
Etiopski epos „Kebra Nagast” czyli Chwała Królów Abisynii, podaje w rozdziale setnym informację, że „te córki Kaina wszakże, z którymi obcowały Anioły, stawały się brzemienne, ale nie mogły wydać na świat potomka i umierały. Jedne dzieci umierały w ich łonie, inne wszakże wydostawały się, rozpękłszy łono matki, wychodziły przez pępek. Gdy podrosły, stawały się olbrzymami (…)”
A co by się stało, gdyby takiego wielkiego noworodka pozostawić już w normalnej dziś atmosferze bez wodoru?
Zakładając, że proces jego wzrostu trwał by w warunkach bezwodorowych do około dwudziestego piątego, góra do trzydziestego roku życia, mógłby osiągając wysokość 2,5 do 3,5 metra, ale oczywiście to są tylko i wyłącznie moje spekulacje.
Czy uważa pan doktorze, że było by to korzystne?
Myślę, że było by to bardzo kłopotliwe. Człowiek taki musiałby znacznie więcej czasu przeznaczać na obsługę swojego wielkiego ciała, jadłby znacznie więcej, nosił większe ubrania, wymagał specjalnie przystosowanych mieszkań lub samochodów; jednym słowem same kłopoty. Owszem jak wszystko w życiu, może mieć też swoje blaski, na przykład w grze w koszykówkę taki zawodnik byłby nieoceniony, ale podejrzewam, i tu jest z kolei minus, sędziowie wykluczyliby go z gry.
c.d.n.