Dziecko.Kłopot
Jestem już w tym wieku, że posiadanie dziecka nie jest niczym nadzwyczajnym. Czasem dopada mnie nostalgiczna myśl o potomku. Ślicznym, tłuściutkim bobasie. Jednakże zaraz szybko energicznie potrząsam głową i odganiam te natrętne myśli. Dlaczego? Posiadanie dziecka w obecnych czasach, to akt egoizmu i co tu dużo mówić, samowolne decydowanie się na kłopoty i to kłopoty nie tylko dla nas, ale i naszego dziecka.
Żeby dziecko miało zapewniony dobry start życiowy, musi urodzić się w rodzinie, w której taki start ma zagwarantowany. W grę więc wchodzą jedynie: lekarze, prawnicy, biznesmeni (czyt. wysoka półka, nie właściciel kiosku z warzywami). Pozostałe zawody tylko dryfują na oceanie przetrwania i egzystencji na marnym poziomie. Widać to najlepiej na prowincji. Tak więc, gdy nie reprezentujemy powyższej „śmietanki” zawodowej, raczej odpuśćmy sobie myśl o posiadaniu potomka.
Decydując się na dziecko, kłopoty mamy od samego poczęcia. Wybranie dobrego lekarza, szpitala. Co tu ukrywać, jak nie „rzygniemy” groszem i nie zdecydujemy się na prywatną służbę zdrowia, o luksusie i uprzejmym traktowaniu, nie mamy co myśleć (owszem, zdarzają się wyjątki).
Gdy już szczęśliwie nasze dziecko przybędzie na ten ziemski padół, od zarania ma pod górkę. Dostać się do przedszkola, to prawie tak jak uzyskać indeks najlepszej uczelni. Do tego dochodzą utrudnienia dla rodziców. Mowa tu o ostatnich mądrych decyzjach władz, czyli płaceniu kar, za spóźnienie się dziecka do placówki przedszkolnej. Mówią, że im dziecko większe, tym więcej problemów, tak jest w istocie. Zanim nasza latorośl szczęśliwie ukończy studia, osiwiejemy ze strapień. Bez pleców i znajomości, nawet mając kilka fakultetów, dziecko nie jest w stanie cokolwiek osiągnąć. Po studiach wróci więc na łono rodziny i zasili sporą już rzeszę bezrobotnych. No chyba, że jak wspomniałam wyżej, będzie miało szczęście urodzić się w rodzinie „uprzywilejowanej”. Warto zwrócić również uwagę na wątek dotyczący wychowywania dziecka. Obecnie nawet klaps, może stać się powodem, dla którego wpadnie do naszego mieszkania grupa antyterrorystyczna. Powali nas na ziemię, zakuje w kajdanki, a przedstawiciel prawa zarzuci nam znęcanie się fizyczne nad potomkiem i pozbawi praw rodzicielskich. Gdy zaś nadmiernie będziemy się dzieckiem zajmować, zbytnio je pieścić, kąpać do piątego roku życia, możemy zostać oskarżeni o pedofilię. Nie wspominam już, że same dziecko, krew z naszej krwi, będzie najlepiej poinformowane o swoich prawach i straszyć nas będzie konsekwencjami, gdyby przyszło nam do głowy coś od niego wymagać.
Posiadanie dziecka, to nie lada odwaga. Dlatego na razie poprzestaję na kocie. Wprawdzie zajęć przy czworonożnym pupilu jest również sporo, ale odpada problem wykształcenia i zabezpieczenia przyszłości. No i co najważniejsze, kociak chociaż nam nie odpyskuje, gdy wejdzie w trudny okres dojrzewania.