Felieton redaktora naczelnego: Świadek i przestępstwo

Autor: 
Mirosław Awiżeń

Jakoś dziwnie się zrobiło, że dziś świadek przestępstwa ma gorzej niż przestępca w trakcie prowadzenia śledztwa. Przestępcę chroni ustawa o ochronie dóbr osobistych. Przecież dopóki nie jest skazany, jest niewinny. Zatem używa się tylko inicjałów, potencjalny przestępca ma również do swojej dyspozycji adwokata, a ten potrafi poruszać się w prawie w taki sposób, że często gęsto to świadek musi się tłumaczyć, a nie potencjalny sprawca przestępstwa i to świadek stawiany jest pod pręgierz. Świadka niby ma chronić prokurator, ale ten chce najczęściej „wydusić” zeznania zupełnie nie przejmując się ochroną świadka, który przecież jest niewinny, zatem nie obejmuje go prawo do zachowywania anonimowości. Jakże często w środkach przekazu z imienia i nazwiska wymienia się świadków - którzy najczęściej sobie tego nie życzą - a zawsze potencjalnego przestępcę określa się inicjałami......
No i forma zwracania się do świadków - nic z grzeczności - „wezwanie do osobistego stawiennictwa „ - zamiast poproszenia o stawienie się w terminie i czasie odpowiadającym świadkowi. Nakaz stawienia się w miejscu i czasie wygodnym śledczym czy prokuratorom bez patrzenia na potrzeby świadków.
A przecież śledczy czy prokurator mogliby uzyskać odpowiednie zeznania od świadka w miejscu i terminie dla niego korzystnym. Przecież świadek pomaga w wyjawnieniu prawdy, udowodnieniu winy ...
Gdy tak patrzę w jaki sposób traktowani są świadkowie to zastanawiam się - czy działanie prokuratorów (śledczych) ma właśnie na celu zniechęcanie ludzi do „świadkowania”, bo oni tylko „gmatwają sprawy” i trudniej jest zakończyć sprawę, czy też nikt ich nie nauczył - tej „władzy” - szacunku dla ludzi, którzy starają się dobrze wykonać swój obywatelski obowiązek, którzy często potem są zastraszani, bez poczucia bezpieczeństwa - nie tylko swojego, ale i swojej rodziny.
Nic dziwnego zatem, że „świadek” opuszcza miejsce przestępstwa jak tylko może najszybciej, „złapany” na miejscu przestępstwa najczęściej nic nie widział i nie słyszał, zmuszony do „świadkowania” na sali sądowej wycofuje swoje zeznania złożone „na gorąco”.
Ochrona i szacunek (a przynajmniej poważanie) należy się tylko oskarżonemu.
Nie - tak nie można - zatem proszę ustawodawców o ustanowienie prawa ochrony dla wszystkich świadków (nie tylko koronnych), a w Kodeksie Honorowym szacunku dla świadków.
Zdarza mi się, że nie odwracam głowy na przestępstwo - zdarza się, że jestem świadkiem. Ale kiedy tylko uważam, że nie muszę „wszystkiego widzieć” to nie widzę. O tym, kiedy widzę a kiedy nie, decyduję sam, wg własnego sumienia, a wolałbym być prawym obywatelem, tak jak ten, który „ratuje dziecko topiące się w rzece” cieszący się poważaniem i szacunkiem w otoczeniu.

Wydania: