Babie lato i zapach śliwek z cynamonem

Autor: 
Henryka Szczepanowska

Miało być o grzybach, jedenastym września, zapamiętywaniu nawet drobnych czynności tamtego dnia, a będzie o śliwkach z cynamonem... Wspominam ten straszny dzień, jak z wiadrem grzybów przyniesionych z lasu przesiedziałam kilka godzin oglądając relację w telewizji z palących się wież w Nowym Jorku. Grzyby nieoczyszczone powędrowały na śmietnik. Krojenie w plasterki i suszenie wydało mi się nie na miejscu. Minęło dziesięć lat, emocje opadły, pozostał żal. Pomyślałam, że pojadę do lasu na grzyby i tym razem dokończę czynność sprzed dziesięciolecia.
Niedziela, szósta rano, jadę w góry. Na horyzoncie niezwykle jasne słońce. Świeci mi w oczy zmuszając do odwracania głowy. Moja ukochana chatka za Nowym Waliszowem otulona pajęczynami z kropelkami wody skrzącymi w słońcu. Nie otwieram drzwi, by nie spłoszyć pająków. Resztki porannych mgieł zasłaniają leśne łąki. Cisza. Za parę godzin odezwą się świerszcze. Najpiękniejsza pora dnia. Idę przez las zrywając mokre pajęczyny. Czasem zakrzyczy ptak ostrzegając przed intruzem. W miejscu, gdzie zazwyczaj o tej porze roku grzybów pod dostatkiem, znajduję dwa młode muchomory, trzy obeschnięte kurki i jednego obgryzionego gołąbka. Mokra po kolana od porannej rosy wracam z pustym koszykiem.
Niedziela ma swoje prawa. Trzeba ugotować coś, na co nie mamy zazwyczaj czasu w dni powszednie.
Wrzesień powinien pachnieć śliwkami. Koniecznie z cynamonem.
Gotujemy w lekko osolonej wodzie obrane ziemniaki, troszeczkę je przegotowując. Odcedzamy i jeszcze na kilka sekund stawiamy na gorącą kuchnię, by je odparować. Zostawiamy do wystudzenia. Śliwki węgierki myjemy, osuszamy i kroimy na pół ale tylko z jednej strony, po czym ostrożnie wyjmujemy pestkę.
Zimne ziemniaki przepuszczamy przez praskę lub maszynkę do mielenia i uklepujemy w misce w taki sposób, by jedna czwarta ich objętości była wolnym miejscem na wsypanie mąki. Drobną mąkę (najlepiej tortowa lub luksusowa) mieszamy pół na pół z mączką ziemniaczaną i uzupełniamy brakującą czwartą część w misce z ziemniakami. Dodajemy jedno jajko na ok. 1 litr takiej masy i szybko zarabiamy ciasto. Obsypujemy obficie mąką i formujemy małe placuszki, nadziewając je śliwką z cynamonem i cukrem włożonym w miejsce pestki. Obklejamy ciastem całą śliwkę, tak by cała jej powierzchnia była dokładnie pokryta ciastem, obsypujemy mąką
i kulamy delikatnie pomiędzy złożonymi dłońmi.
Tak uformowane kulki wrzucamy do wrzącej, lekko osolonej wody z dodatkiem łyżki oliwy lub masła i po wypłynięciu na powierzchnię gotujemy 3-5 minut. Jeśli knedle bardzo duże, gotujemy troszeczkę dłużej, nie dopuszczając do zbyt gwałtownego wrzenia, gdyż dojdzie do rozpadania się ciasta.
Podajemy polane masłem i zrumienioną tartą bułką. Danie obowiązkowe na słoneczną, wrześniową niedzielę.

Wydania: