Gra w piłkę - interwencja
Jestem mamą 14-latka . Mieszkamy przy ul. Dąbrówki w Kłodzku. Boli mnie, że dzieci starsze ( 10 - 15 lat, w tym mój syn) przeganiane są z placów zabaw, ponieważ zakłócają co niektórym lokatorom spokój i porządek. Prawdziwą “plagą” jest gra przez dzieci w piłkę na osiedlu ( głównie chodzi o mini siatkówkę przy trzepaku). A to nerwowa lokatorka zaczyna dzieci przeganiać, ponieważ piłka wpadła do “ jej” ogródka ( który jest najczęściej bezprawnie zaadoptowany przez ową lokatorkę, a przecież skwery przed oknami to po prostu własność spółdzielni, czyli wszystkich spółdzielców i ich dzieci(!), a to innemu lokatorowi przeszkadza odbijanie piłki o asfalt ( oczywiście nie w godzinach ciszy nocnej). Lepiej, żeby z nudów dzieciaki siedziały pod klatką schodową i pluły na chodnik, grały w domach na komputerze, chodziły na palcach. Byle było cicho.
Zgadzam się, powód jest jeden: brak porządnego, wydzielonego i dobrze utrzymanego boiska na całym osiedlu oraz brak typowego boiska do piłki siatkowej na stadionie - siatkę trzeba po prostu mieć własną a koszt jest duży, ok. 200 zł. ( nie mówiąc o ciężarze) - ukłony w stronę Pana Dyrektora KCKSIR.
Wszyscy byliśmy dziećmi, mamy dzieci, wnuki, wszyscy je kochamy, wszyscy jak świat światem, graliśmy w piłkę i następne pokolenia będą z całą pewnością grać nadal. Dlatego apeluję o rozwagę i tolerancję nie tylko na naszym osiedlu ale też na innych osiedlach. Mamy naprawdę wspaniałą młodzież, chcemy, aby wyrośli z niej odpowiedzialni ludzie, dlatego proponuję nie dzwonić za każdym razem na policję i straż miejską i straszyć organami władzy dzieci tylko dlatego, że odważyły się wyjść przed blok i grać w piłkę, a wykorzystać energię do wyodrębnienia profesjonalnego boiska.
Ps. nie wspomnę już o graniu w tą nieszczęsną “ siatkę” sporadycznie - w naszym klimacie często po prostu pogoda nie dopisuje, żeby wyjść i pobawić się z rówieśnikami na podwórku.