Molestowanie. Zdobywca
Z ciekawością przeczytałam artykuł europoseł Lidii Geringer de Oedenberg pt.: „Konsekwencje zamówienia pokojówki”. W artykule tym pani Europoseł przedstawia problem molestowania, opierając się na medialnym „show”, jakim stała się seksafera z udziałem byłego już szefa MFW - Dominique”a Strauss-Kahna.
Ten starszy pan (notabene o miłej aparycji), miał się rzekomo dopuścić usiłowania gwałtu na pokojówce w hotelu, w którym przebywał. Z ostatnich „rewelacji” TV wynika, że zdaje się jegomość padł ofiarą perfidnej zasadzki. Wyszło na jaw, że pokojówka ma co nie co na sumieniu. Ale ja nie o tym.
Pani Europoseł poruszyła bardzo ciekawy temat. Problem molestowania, to temat tabu. Wszyscy wiedzą, że istnieje, ale przymykają na to oczy, my kobiety również! Dlaczego? Bo jak pokazują przykłady, walka z molestowaniem, to walka z wiatrakami. Trochę winy ponosimy my same. Poprzez modę na rozwiązłość, poniekąd „prowokujemy” gatunek męski. Ale, nie powinno to być argumentem i wytłumaczeniem dla męskich zachowań.
Dlaczego mężczyźni molestują?
Z wielu powodów. Głównym powodem jest drzemiący w nich pierwotny instynkt zdobywcy. Polega on na tym, że jako samcy mają zakodowane, by pozostawić po sobie jak najwięcej potomstwa.
Cóż, w czasach ery kamienia łupanego, miało to swoje dobre strony, w obecnych czasach już nie. Jednak męski genotyp o tym nie wie. Dobrym przykładem jest świeżo upieczony małżonek - książę Albert z Monacko. Okazuje się, że „kochliwy” arystokrata ma kolejne, trzecie nieślubne dziecko (swoją drogą, czy jego wysokość, nie wie co to antykoncepcja?).
Mężczyźni w pewnym wieku potrzebują sprawdzenia się. Poddają się wtedy szaleństwu ganiania za młodszymi partnerkami, na których lub przy których sprawdzają się. To wzrokowcy, każda ładniejsza buzia, długie nogi, kształtny biust, powoduje, że zapala się u nich coś na kształt lampki (taki odruch Pawłowa) i muszą koniecznie skonsumować.
A dlaczego? No bo jak wspomniałam wyżej, drzemie w nich instynkt zdobywcy. Niemałym powodem popadania mężczyzn w „tarapaty” jest ich „ego” umieszczone w spodniach. Gdyby nie pozwalali się mu terroryzować, nie byłoby tyle problemów.
Gdy odłączymy tematy powyższe (czyli naturę), pozostaje właściwy problem molestowania, który powinien być zdecydowanie zwalczany i nie można go w żaden sposób usprawiedliwiać. Tym problemem jest władza! Istnieje grupa mężczyzn, która poprzez molestowanie manifestuje swoją władzę, wyższość nad kobietą. Molestowanie w tym przypadku nie jest formą sprawdzenia się, czy „zauroczenia” kobietą. Tu istotną rolę odgrywa chęć pokazania ofierze, że jest tylko kobietą, przedmiotem do jednego. Takie męskie zachowanie, to kompleksy wynikające z wielkości lub sprawności ich „ego”. Ale coraz częściej problemem nie jest kobieta, jako symbol seksualny, ale kobieta - konkurencja. A jak najlepiej poniżyć kobietę? Molestując ją oczywiście.
Słysząc słowo „molestować”, myślimy o jego fizycznym aspekcie. Zapominamy, że istnieje jego psychiczny odpowiednik. Używanie wobec kobiet określenia „suka”, gdy chce się podnieść morale Drodzy Panowie, to też molestowanie. Warto o tym pamiętać.