...no to hajda po kulinarnych smakach Gminy Międzyleskiej

Autor: 
Mirosław Awiżeń
międzylesie.jpg

Stało się już tradycją, że zamiast „udzielać wywiadu” w gabinecie, burmistrz Tomasz Korczak zaprasza mnie na objazd ... „- co ci będę tu opowiadał - pojedziemy, zobaczymy, napiszesz...
Dzisiejsza wędrówka to objazd sześciu z ponad czterdziestu ośrodków, gdzie można naprawdę dobrze, niedrogo i smacznie posilić się. Pan Burmistrz trasę przygotował tak, żebyśmy odwiedzili „jedzonka” „od krańca do krańca gminy”.
Zaczynamy od góry czyli od Jodłowa - pniemy się na 860 m n.p.m., a czeka na nas ośrodek „Leśniczówka Ostoja” położona na „Kamiennym Garbie". Słonecznie, rześko, stoimy na samej górce a przed nami panorama Ziemi Kłodzkiej niczym niezmącona - widok rewelacyjny.
"Ostoja" i plac biwakowy, wydawałoby się, że to „na krańcu świata”, a przed OSTOJĄ autobus - są wczasowicze.
W drzwiach wita nas gospodarz p. Krzysztof Witkowski i zaprasza do wnętrza. Wchodzimy do jadalni - i co? Stół już nakryty, gospodarz zaprasza do poczęstunku. Z wazy dociera do nas zapach zupy, z kuchni zapach czegoś smażonego.... To dopiero pierwszy „przystanek” - jeszcze nie jesteśmy nasyceni, więc nawet chętnie przyjmujemy zaproszenie do poczęstunku, zwłaszcza że jesteśmy tu po to, aby pokazać smaki i przysmaki Gminy Międzylesie pod Trójmorskim Wierchem. Nie ma to jak spróbować. Z wazy gospodarz nalewa nam zupy - „zupa hiszpańska z pomidorami”. Oj, smakowała nam ta zupa.
Z kuchni zaś docierają do nas już nie tylko zapachy, ale na stół wędrują placki ziemniaczane, skwierczące, a smaczne, że aż... Zresztą ja uwielbiam placki ziemniaczane z takich tartych ziemniaków od gospodarza obok.
Mamy jak zwykle, niedużo czasu, a więc nawrót. Wsiadamy do „Skodówki” naszego „kierowcy” p. Piotrusia
i prosto do Niemojowa, Doliny Dzikiej Orlicy - do p. Danusi Ptasińskiej, do zajazdu „Gościniec”.
Tu też natrafiamy na wycieczkowy autobus - czy to tylko traf, czy nawet w poniedziałek pełno tu turystów?
A może burmistrz Korczak to wszystko uplanował, aby było „pięknie i bogato”? Ha, ha… Poważniej - gmina Międzylesie to już naprawdę gmina turystyczna przez cały tydzień a nie tylko na weekend. U Danusi jak zwykle miło. Są takie miejsca na tej ziemi, gdzie zawsze można się „przytulić”. A z jedzonka „Gościniec” słynie z żurku, który szczególnie uwielbiają Czesi, a także z pierogów ruskich i śledzika.
To od Danusi rozpoczęła się era przyprawiania potraw dzikim czosnkiem, który jest hitem tego regionu.
A teraz znów „przecinamy” całą Gminę i do Boboszowa - do zajazdu „Byczy Róg".
Już się nie dziwię autokarowi, który stoi przed, a w środku kupa ludzi obiadujących....
Gospodyni krząta się, ale i dla nas znajduje chwilę czasu i zaprasza na poczęstunek - rarytasu swojej kuchni uwielbianego przez Tomka.
Zupa węgierska - ostra, z serem żółtym i dużą ilością mięsa wołowego. To szybko i treściwie... ale my grzecznie wymawiamy się. Jeszcze brzuchy „pamiętają” wizytę w Jodłowie...
Pytam gospodynię p. Janinę Byczek, co oprócz ulubionego dania Burmistrza oferuje „Byczy Róg”? „Danie firmowe: Byczy Róg - mięso kurczaka i wołowe z ananasem otulone plackiem ziemniaczanym w sosie słodko kwaśnym, a także Byczy Stek”... W ogóle karta dań przebogata i na pewno nie usłyszy się, że czegoś „chwilowo nie ma...”. A smaki? Proszę przyjechać i skosztować...I już jesteśmy w Międzylesiu. Wędrujemy na „Zamek”.
Zamek ma nowych właścicieli i przy takim zaangażowaniu na pewno za parę lat będzie Centrum Wypoczynkowo-Konferencyjnym na miarę europejską. Na razie może przyjąć ok. 40 gości.
Restauracja „dworska” a jedzenie raczej „domowe”, jak powiedział gospodarz, ale dużym powodzeniem cieszy się ich „kaczka nadziewana jabłkami + ziemniaki opiekane + zestaw surówek”. Z zup - żurek.
Niedaleko mamy „Sukiennice” z właścicielką p. Węgrecką Anną. Jedzenie tradycyjne - typu „schabowy + kapusta”. A także placek po węgiersku z gulaszem. Trzeba zaznaczyć, że ziemniaki są tarte nieomal na oczach konsumentów - żadne tam placki z proszku....
Kończymy swój dzisiejszy objazd w restauracji-pubie-pizzerii „Deja Vu” - greckie jedzenie, a także pizza i pierogi...
Pizzę i pierogi tym razem sobie pominiemy, a zajmiemy się na poważnie - także nasze żołądki - jedzeniem greckim. Nie dziwota, kiedy gospodarzami są państwo Kołodziej Iliakopoulou Magdalena i Anastasios Iliakopoulos.
Na stół wędrują potrawy: zaczynamy od PASTICO, czyli zapiekanki z mięsem mielonym w sosie pomidorowym, makaronem PENES i sosem beszamelowym. Ogromne danie – protestujemy. Gospodarz z uśmiechem mówi, że to tylko pół porcji!!. Za chwilę na stół wkracza KOKORAS KRASATOS - to kurczak w sosie winnym, frytki, sałatka (sałata sezonowa, kukurydza, parmezan, grzanki, smażony boczek, sos winegret). Już jesteśmy objedzeni, choć zrezygnowaliśmy z części dania pierwszego - czyli PASTICIO. Oczy by jadły, żołądek już nie.
A tu „na deser” Gospodarz serwuje nam GRECKIE SUFLAKI, tj. szaszłyk po grecku, pajdy chleba przyrumienione tostowo z pomidorem i LEMOS HIRINOS - co to takiego?.... przyjedźcie, zakosztujcie, bo nasz Grek zaprasza. Przyjechał do Międzylesia prosto z Aten...
Pokazaliśmy Państwu tylko parę miejsc – najróżniejszych, w których można nie tylko dobrze się najeść ale i wspaniale zrelaksować ...
A na następną „wycieczkę” wybieramy się z burmistrzem Tomaszem oczywiście po Gminie Międzylesie pod Trójmorskim Wierchem, odwiedzając gospodarstwa agroturystyczne. „Przed 12 laty było ich trzy w całej Gminie” - a dziś”...

Wydania: