Elitarny. Snobizm
Każdy z nas chociaż raz miał w życiu taki moment, w którym kierował się snobizmem. Bo czymże innym jest posiadanie markowej torebki, komputera, czy samochodu? Chęć posiadania tych rzeczy można tłumaczyć, takim argumentem, że dobra marka się nie psuje, na dłużej starcza itd. Prawda jest jednak taka, że to nic innego jak snobizm.
Obecnie jesteśmy świadkami nowego snobizmu, szerzącego się wśród klasy średniej i nowobogackich. Jest nim posyłanie swoich dzieci do tak zwanych elitarnych szkół. Nie ma w tym „snobizmie” żadnych przesłanek świadczących o tym, że to głupia moda. Wykształcenie jest bardzo ważne, jeżeli rodzica stać na posłanie swojego dziecka do przykładowego Oxfordu, czy na Sorbonę, niech go tam posyła. Patrząc jednak na główny powód posłania dziecka do elitarnej szkoły (złudne nadzieje, że trafi do renomowanego towarzystwa i tym uplasuje sobie drogę do kariery), rysuje się naiwny obraz tej nowej mody mas „klas średnich”.
Na naszym lokalnym podwórku również mamy przykład „snobizmu”, jest nim od lat szerząca się opina, że tylko kłodzkie liceum na Ziemi Kłodzkiej, to renoma!
Pamiętam, jak wybierając jeden z lokalnych ogólniaków, którym nie był „ten” w Kłodzku, spotkałam się z wyjątkowo dużą ilością zdziwień i pytań typu:” Jak to nie Chrobry? Przecież on to i tamto”.
Szczęśliwie ukończyłam dusznicki ogólniak i lata tam spędzone wspominam jako bardzo udane. Na studia również się dostałam. Czy gorzej mam niż absolwenci kłodzkiego liceum? Myślę, że nie. Bo tak naprawdę kowalem swojego losu jesteśmy my sami.
Przydomkiem „elitarność” sami chrzcimy edukacyjne placówki. „Elitarna” staje się dla nas szkoła, którą ukończył znany „celebryta” lub taka, do której uczęszczają dzieci bogatych i sławnych. Bądźmy szczerzy, tylko procent osób kieruje się takimi danymi jak: poziom nauczania, rzetelność kadry itd. Oxford, Cambridge, to dla wielu nie uczelnie z tradycją, tylko uczelnie, które ukończyły znane persony. Możliwość więc pochwalenia się dyplomem z Oxfordu, to jest coś, co będzie robić wrażenie. Owszem, będzie robić, ale tylko wrażenie. Drzwi do kariery nie otworzy nam ten papierek jak i również nie wpłynie na polepszenie naszego życia. Nie okłamujmy się, „plecy”, „powiązania” i „znajomości”, to prawdziwe „dyplomy”, które są przepustką do dobrej pracy. Zwyczajny „szarak” z dyplomem renomowanej uczelni obecnie może zaczepić się na zmywaku w Irlandii. Na kaprys jakim jest „elitarność” mogą pozwolić sobie wielcy (czyt. bogaci i z koneksjami). Ukończenie przez ich dzieci „elitarnej” szkoły, to tylko element, na drodze życia, którą im wytoczyli. Im wcześniej to zrozumiemy, tym mniej będzie później rozczarowań. Córka bogatego producenta guzików, może ukończyć Oxford, ale na „salony” jej nie przyjmą, chyba, że będzie miała szczęście.
Czasem bajki się zdarzają. Przykład, to panna Middleton, przedstawicielka klasy średniej, która spotkała swojego księcia na studiach. Gdyby jednak brytyjski następca tronu nie wybrał uczelni w Szkocji? No właśnie, „gdyby” .