Przewodnik. Szczerość

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Wpadł mi w ręce ciekawy periodyk zatytułowany: „Przewodnik Po Pierwszych Randkach”. Jak to bywa w przypadku wielu przewodników i w tym znajduje się dużo bzdur i bzdetów oraz opisów zachowań, których nie sposób wprowadzić w życie.
Znalazł się jednak rozdział, który mnie zainteresował. Autor opisuje w nim jak mamy się zachować na wspólnej kolacji. Otóż, gdyby pierwsza randka odbywała się w restauracji, nie należy afiszować się ze zbytnim apetytem! Zdaniem autora, który rzekomo sprawdził to na własnej osobie kilka razy, zbyt duży apetyt sugeruje, że ma się problemy z osobowością! Ciekawe, prawda? Autor w swoich dywagacjach idzie dalej. Wyjaśnia nam, że apetyt nie jest elegancki i może zostać odczytany przez naszego współbiesiadnika jako ukryta chciwość.
Gdyby mój partner jadł mało, zaczęłabym właśnie wtedy knuć różne domysły. Na przykład, że jest anorektykiem, wrzodowcem, nie umie posługiwać się nożem i widelcem, albo że siorbie lub mlaszcze podczas jedzenia. Zdrowy apetyt mnie nie razi. Ewentualnie, by nie było nieporozumień, należy przedyskutować, kto płaci za kolację, no i nie wybierać najdroższych potraw z karty. Ale to tak na marginesie.
Kolejna rada, to abyśmy zbyt dużo nie mówili podczas kolacji, raczej stosowniejsze są gesty ciała jak: powłóczyste spojrzenia lub trzepot rzęs. Autor nie nadmienia, czy te gesty odnoszą się do obojga, czy tylko do kobiety. Nie wiem jak Szanowni Czytelnicy, ale gdyby mężczyzna owiewał mnie trzepotem swoich rzęs, zmykałabym gdzie pieprz rośnie sądząc, że albo mam do czynienia z narcyzem, albo co gorsze, ze zboczeńcem.
Nie jestem mężczyzną, ale sądzę, że widok kobiety, która już na pierwszym spotkaniu tak jawnie i bezwstydnie kokietuje i na dodatek nic nie mówi, dałoby do myślenia z kim tak naprawdę mamy przyjemność.
Na pierwszej randce nie wolno również odkrywać zbytnio swojego charakteru, zwłaszcza jeżeli nie jest on „anielski”. Powinniśmy sugerować współpartnerowi, że nasz charakter jest „neutralny”.
Wertując dalej ten jakże ciekawy przewodnik myślałam, że może autor ujawni w końcowym rozdziale sens napisania tego „dzieła”. Poinformuje czytelnika, że stosować się do jego zaleceń mają randkowicze, którzy chcą przeżywać wyłącznie same pierwsze randki. Nic takiego nie znalazłam. Wniosek więc jest taki: „zero szczerości od początku znajomości”. Nie napawa to optymizmem. Może autor niebawem wyda drugi tom? Powiedzmy: „Trzecia Randka, Czyli Cała Prawda O Pierwszej Randce” i opisze w nim jak to nie mogąc dłużej ukrywać prawdziwego „ja”, podczas kolejnego spotkania na romantycznej kolacji, amantowi się czknęło, damie odbiło, a kelner rzucił wiąchę, czy zakochane ptaszki uważają, że są w oborze?!

Wydania: