Sugestywnie. Obnażać

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Na różnorodność seriali telewizyjnych nie narzekamy, każdy znajdzie coś dla siebie. Przyznam, że i ja mam swoje ulubione seriale. Należą do nich kryminały: „Panna Marple” oraz „Morderstwa w Midsomer”. W tych filmach odpowiada mi wyrafinowany sposób popełniania zbrodni oraz atmosfera prowincjonalnych, sennych brytyjskich miasteczek, które w obydwu serialach występują.
Współczesne seriale kryminalne to popis sugestywnych zbrodni, szczegółowo opisanych i pokazanych. Nie ukryje się nic. Widzimy jak kula przeszywa ciało, po czym rozszarpuje tkanki i niszczy narządy wewnętrzne. Śledczy wywęszą wszystko, dzięki badaniom kryminalistycznym, które potrafią znaleźć ślad nawet na kawałku papieru wielkości milimetra. Aby dzisiaj dokonać morderstwo, które ujdzie na sucho, trzeba być niebywale sprytnym. Przy serialach kryminalnych rodzaju: „Kryminalne zagadki Nowego Jorku”, „Panna Marple” wygląda „śmiesznie”. Nawet najbardziej wyrafinowane morderstwo opisane przez królową kryminałów A. Christie wydaje się dziecinnie łatwe do rozszyfrowania, gdy ma się do dyspozycji laboratorium kryminalistyczne XXI wieku!
Zbrodnia w serialach została obnażona i to dosłownie. Jedyne co się nie zmienia i łączy bohaterów kryminałów
A. Christie i współczesnych, to tematy popychające ich do zbrodni. Ciągle są te same: chęć wzbogacenia się, miłość i namiętność. Przyznam, że jestem „umiarkowanym” hipochondrykiem, czyli nie odbiegam znacznie od ponad 80 procent populacji ludzkiej. Nie mogę oglądać serialu „ Dr. House”. Po kilku minutach oglądania, gdzie widzę opisywane dosłownie wszystkie możliwe skrajne przypadki chorób, mam objawy ponad połowy z nich. Ubolewam nad tym. Znaczy nie nad objawami, lecz tym że moje „delikatne” zdrowie, nie pozwala śledzić losów sympatycznego doktora Gregory’ego House’a. Uważam, że jest on bardzo sympatyczny i co najważniejsze, nic nie udający człowiek i lekarz. Patrząc jaki ma stosunek to pacjenta, wielu z nas odnosi wrażenie, że już tak „miłego” doktorka spotkało na swojej drodze. Postać dr Housa odzwierciedla i obnaża prawdziwą naturę wielu (przykre, ale prawdziwe) „sepeców w kitlach”. Różnica polega na tym, że dr House nie boi się z nią afiszować.
Doktora Judyma jeżeli chcemy, możemy również obejrzeć w serialu, ale opisującym perypetie prowincjonalnego doktorka z powołania w Pścinie Dolnym, który siedzi tam według wielu „kolegów” na banicji.
Co nam dają seriale oprócz marnowania naszego wolnego czasu, który moglibyśmy poświęcić na spacer, przeczytanie ciekawej i mądrej książki?
Otóż, pozwalają nam prześledzić wszystkie możliwe scenariusze życiowe, bez potrzeby opuszczania wygodnej kanapy. Dzięki serialowi wiemy jakie perypetie ma bogacz, jak się czuje kochanka lub porzucona kobieta. Możemy odczuć strach ściganego przestępcy lub co rodzi się w umyśle mordercy. Możemy stać się na chwilę detektywem, lekarzem lub amantem. Najmilsze w tym wszystko jest jednak to, że to tylko fikcja. Nasze życie, to jak je sobie poukładamy, zależy wyłącznie od nas samych.

Wydania: