Człowiek legenda płk. Leopold Oleniuk (1913-2011)

Autor: 
dr Władysław Szczepański

W latach 1980 – 1985 przeprowadziłem wywiad – rzekę z żołnierzem polskiego września, uczestnikiem walk o Tobruk, Monte Cassino, Anconę i Bolonię. Biografia bohatera jest typowa.
Urodził się w Rudkach, województwo lwowskie, dawna posiadłość hrabiego Aleksandra Fredry. Rok 1913 to złowieszczy sygnał zapowiadający przyszłą wojnę światową. Rodzina kolejarza, jako szóste najmłodsze dziecko, któremu nadano imię, Leopold Marcin. Ojciec zmarł przedwcześnie w wyniku kontuzji wyniesionej podczas pierwszej wojny światowej, zostawiając wdowę z sześciorgiem dzieci. W latach dwudziestych ubiegłego stulecia rodzina Oleniuków przeniosła się z Rudek do Sambora, gdzie w roku 1933 Leopold ukończył Seminarium Nauczycielskie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Czynnie uprawiał sport, biegi. Wzorem dlań był Janusz Kusociński. Do wybuchu wojny pracował ze zmiennym szczęściem na Pokuciu w charakterze nauczyciela.
W kampanii wrześniowej walczył w Armii Karpaty – gen. Kazimierza Fabrycego jako podchorąży 5 Pułku Strzelców Podhalańskich. W 1939 r. pułk w składzie swojej dywizji miał przydział mobilizacyjny do armii „Łódź”. Po zakończeniu mobilizacji alarmowej 29 sierpnia, skierowany został do odwodu grupy „Tarnów”, armii „Karpaty”, a następnie armii „Kraków”. Walczył w strukturach Grupy Operacyjnej „Stryj” gen. Stefana Dembińskiego. Po przekroczeniu granicy polsko – węgierskiej był internowany na Węgrzech, a następnie ucieczka i udział w Brygadzie Strzelców Karpackich w Syrii w 1940 r. Walczył w Tobruku w 1942. Był w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa.
Był uczestnikiem kampanii libijskiej w czasie ostatniej wojny, w której małe miasteczko Tobruk, położone na wybrzeżu Północnej Afryki , jako port odegrało bardzo ważną rolę strategiczną. Najpierw zdobyte przez Australijczyków 21 stycznia 1941 roku, później bronione dzielnie przez 240 dni siłami Brytyjczyków, Polaków, Czechów, Hindusów pod dowództwem gen. Leslie Morshead, by wpaść w ręce gen. Erwina Rommla w ciągu doby. Stało się to 26 czerwca 1942 roku, kiedy dowódcą twierdzy był gen. Hendrik Klopper, na szczęście Polaków tam już nie było. Walki wokół twierdzy stały się legendą, a brały w niej udział słynne „ Szczury pustyni” tysiące Stukasów i „lis pustyni” gen. E. Rommel. Dowódcą Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich był gen. Stanisław Kopański, a uczestnikiem Leopold Oleniuk. Aby oddać tło wydarzeń, zbierał materiały na bieżąco, już po opuszczeniu granic Polski, a następnie podczas działań wojennych w Pu-styni Zachodniej.
Jako plutonowy podchorąży brał udział w walkach dywizjonu artylerii przeciwpancernej SBSK. Notatki, które przestudiowałem prowadził osobiście w najbliższym otoczeniu, a także z przeżyć osobistych i obserwacji pola walki. Zbierał różne wypowiedzi, opinie, komunikaty, wiadomości bieżące z frontu, z gazet „Głos Tobruku”, „Orzeł Biały” itp. Miał listy diggersów, żołnierzy piszących do rodzin mieszkających w Australii, które pozostawiono w schronach. Anonimowe notatki żołnierzy „X”, opinie zaczerpnięte z wypowiedzi niektórych zagranicznych korespondentów i dowódców.
Jako dowódca baterii artylerii przeciwpancernej walczył o Monte Cassino, Anconę i Bolonię. Po kampanii włoskiej przebywał w Anglii. Do Polski wrócił w maju 1947 roku.
Był nauczycielem w kłodzkich szkołach, wychowania fizycznego, przysposobienia wojskowego, geografii, języka angielskiego w Liceum Pedagogicznym, Liceum Ogólnokształcącym, Technikum Mechanicznym. Po wojnie ukończył studia na Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie. Bohater tego oceanicznego wywiadu jest kawalerem Orderu Virtuti Militari V klasy, trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych, Brytyjską Gwiazdą Afryki i innymi licznymi medalami brytyjskimi, francuskimi i włoskimi. Po wojnie Leopold Oleniuk w uznaniu zasług na polu walki, został awansowany do stopnia kapitana w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie.
POST SCRIPTUM
Fragmenty „Reminiscencje wojenne Leopolda Oleniuka” drukowała „Gazeta Prowincjonalna” w drugiej połowie lat 90 ubiegłego wieku.
Zmarł w wieku 97 lat, został pochowany w Kłodzku 19 marca br., obok swojej ukochanej żony Zofii. Należał do pokolenia Polski międzywojennej , dla którego imponderabilia Bóg, Honor i Ojczyzna były wartością nadrzędną. Ponad 10 lat temu otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Kłodzka. Był aktywnym członkiem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Wschodnich II RP oraz uczestnikiem cyklu spotkań „My, Kłodzczanie”. Mógł być ozdobą niejednego seminarium doktorskiego, a jego biogramem można obdarzyć kilka scenariuszy filmowych. Uczestniczył w obronie mojej pracy doktorskiej, na Uniwersytecie Opolskim, zwracając uwagę wszystkich członków komisji egzaminacyjnej, na czele z moim promotorem prof. Lesławem Lesiukiem (major rezerwy WP). Na przypiętą miniaturkę Orderu Virtuti Militari. Wiele razy prowadziłem z Nim dysputy w obszarze historii współczesnej, z szczególnym uwzględnieniem II wojny światowej, a zwłaszcza teatru działań wojennych w rejonie basenu Morza Śródziemnego. Kilkakrotnie zapraszałem Go na lekcje historii, gdzie z właściwą sobie swadą opisywał walki SBSK o Tobruk, II Korpusu Polskiego o Monte Cassino, Anconę i Bolonię. Z dokładnością jako dowódca baterii czołgów, korzystając z mapy przedstawiał swoją pozycję, przemieszczenia itp. Prezentując bogaty materiał ikonograficzny, robiony zdobycznym aparatem fotograficznym marki Zeiss ICON. Zapamiętałem Go jako człowieka sumiennego, odpowiedzialnego, dobrze zorganizowanego, precyzyjnego, prowadził diariusz zapisując z benedyktyńską cierpliwością, dzień po dniu swojego pobytu w wojsku i za granicą włącznie z podaniem codziennej temperatury.
Na pogrzebie podeszła do mnie była uczennica p. Krystyna Korecka. Powiedziała „Człowiek Legenda”, a inna, córce Annie, że nigdy nie zapomni, kiedy chciano ją relegować ze szkoły za uczęszczanie na lekcje religii, On ją bronił powołując się na konstytucję. W tych czasach, nocy stalinowsko – bierutowskiej można było stracić co najmniej pracę.
Nigdy nie ukrywał swoich poglądów, był dziedzicznym antykomunistą, nie szukał żadnych zaszczytów. Oddany pedagog i wychowawca wielu pokoleń. Może być wzorem dla tych co po nas !
W imieniu rodziny, dziękuję młodzieży ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Polanicy im. Żołnierzy z Monte Cassino oraz p. dyrektorowi Dariuszowi Kłonowskiemu, p. Beacie Muziewicz – nauczycielce historii, panu płk . Kazimierzowi Koreckiemu i p. Józefowi Trziszce za okolicznościowe przemówienia, które przybliżyły biografię ś.p. Leopolda Oleniuka, a także tej pani „X”, która będąc na Monte Cassino zerwała czerwone maki i zasuszone wrzuciła do grobu, dając symboliczny wyraz łączności z tymi żołnierzami polskimi, którzy polegli na obcej ziemi włoskiej i nie było im dane być pochowanymi w ojczystej ziemi. Jak mówi poeta „ciało oddali ziemi włoskiej, duszę Bogu, a serce Polsce” oraz wszystkim tym, którzy chcieli uczestniczyć w Jego ostatniej drodze.
I ja w pokorze chylę czoło przed majestatem śmierci, za wszystko co uczyniłeś w wymiarze ziemskiego życia po ludzku dziękuję, Drogi Panie Leopoldzie ! Będzie mi Ciebie brakować. Niech Ci ziemia lekką będzie.
„...Śpij żołnierzu w ciemnym grobie,
Niech się Polska przyśni Tobie…„

Wydania: