W grudniu zaczyna się sezon...
Niedawno zachęcałem do cieszenia się śniegiem. Jest więc tej uciechy sporo, a może być i w nadmiarze. Lansujemy narciarstwo biegowe i śladowe i czekamy, czy zgodnie z zapowiedziami będą przecierane nasze trasy?
Pewien dysonans w nasze w miarę spokojne życie wnosi natrętna propaganda radiowo-telewizyjna. Jednak dzięki niej dowiadujemy się, iż wyrósł nam heros na miarę tysiąclecia. Bo od czasów Bolesława Śmiałego takiego śmiałka nam nie dostawało. Efekt niebywałego wyczynu “nieustraszonego pogromcy” “czarnych”-mundurowych psuje jedynie mały szkopuł - Bolesław był ponoć na umyśle trochę nie tego. Internauci cieszą się niesłychanie, że wizyta renegata i podsądnego “Wolskiego” pod żyrandolami spowodowała znaczny przypływ uczuć patriotycznych, zwłaszcza wśród młodzieży. A i ten brak kontrmanifestacji lewactwa i lewizny pod jego chawirą...
“Powróćmy do naszych baranów “ - przewidując wyniki wyborów w naszej “małej ojczyźnie”, coby uniknąć zbędnych “na tym etapie” zawirowań, nie pisałem “o tym co nas boli”. Teraz jednak mam do naszych włodarzy jedno małe pytanko. Czy zamierzają coś robić, a jeżeli tak, to co, z “inwestycjami amerykańskimi” w Kletnie? Ściślej mówiąc z “krajobrazem po wojnie” jaki rozciąga się pomiędzy parkingami a bramą rezerwatu. Bo z perspektywy turysty to wyjść z Jaskini, dotrzeć do samochodu i natychmiast wiać. Niektórzy zatrzymują się dopiero przy stawach rybnych. Dobre i to, ale “nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej”.
Rozumiemy “święte prawo własności” ale straszyć można, a zapewne w tej sytuacji i trzeba, choćby wywłaszczeniem. Wiemy, wiemy, że trochę w tym i naszej winy, że nie daliśmy należytego odporu tym “sabotażystom i dywersantom”. Wiemy też, kto im tłukł do głów - “tu nic nie działa”. Jakoś tak wszędzie mniej więcej działa poza “wieszczem”, którego karnie odesłaliśmy “do domu, po prostu do domu” tj. na Florydę? Jednak “zachodzi nas od tyłu” jak j...kowie wg red. Michalkiewicza próbując nabyć “chatę za wsią”. Przytomny sąsiad ma jednak dla niego cenę zaporową/?/ ziemi.
Kłaniamy się też naszej władzuni “w temacie” kolektor ściekowy i ścieżka spacerowa nad nim. Apelujemy również do pośrednio z nami zaprzyjaźnionego starosty /gratulacje!/ aby odstąpił jednak “naszą” drogę powiatową burmistrzowi, jeśli zamiar jej utrzymania wyraził.
Zatem powiało optymizmem, lokalnym, a nie tylko zacina śniegiem.