Strachy medyczne
Mimo nowego wieku i nowego tysiąclecia, które są synonimem postępu, także w medycynie, niewiele się zmieniło w stosunku do tego co było przedtem. Na pierwszym planie chorób nadal figurują miażdżyca, cukrzyca, nowotwory i nadciśnienie, co z kolei prowadzi do dalszych schorzeń, często śmiertelnych. Wierzących w nieuchronny postęp prowadzący do krainy szczęścia musi to dziwić.
Tymczasem dziwne to nie jest, gdyż przyczyną tych, ale i wielu innych chorób jest cywilizacja, ta sama, która przynosi postęp w naukach medycznych i innych. Nie można więc skutecznie leczyć chorób nie sięgając do przyczyn, a więc leczyć choroby cywilizacyjne przy jednoczesnym postępie cywilizacji.
Zdarzają się, co prawda, sytuacje powrotu do natury ludzi, którzy dobrowolnie zrzekli się wygód, ale dotyczy do nielicznych przypadków i ludzi młodych, którzy daliby radę stawić czoła naturze. Bo ta, to nie idylla – jak ją widział np. J Rousseau, lecz zespół bezwzględnych sił, które trzeba okiełznać. Mam na myśli prawdziwy powrót do natury a nie stylizację w rodzaju „wczasów w siodle”, gdy jazda na wywałaszonej chabecie jest przerywnikiem luksusowego spędzania czasu.
Wniosek jest jeden: skutecznie nie da się leczyć chorób sięgając do ich przyczyn bez zmiany stylu życia, a współczesna medycyna kliniczna, z całą nowoczesną aparaturą najczęściej leczy objawy. Większość leków niczego nie leczy, co najwyżej zmusza organizm do zmiany kilku wskaźników, jak np. poziomu glukozy, lipidów i ciśnienia krwi, przy jednoczesnym jego zatruwaniu.
Ostatnio pojawiła się w mediach informacja o skróceniu czasu kształcenia lekarzy, co wywołało niepokój. Nieuzasadniony. W przypadku medycyny akademickiej długie studia nie są konieczne. Współczesny lekarz ma komputer, a w nim algorytmy objawów chorób, czy schematy leczenia sformułowane przez różne zespoły specjalistów.
Wystarczy, że dobrą postawi diagnozę, wpisze co trzeba do komputera (a i tego nie potrzeba) i wyskakuje sposób leczenia z zestawem leków. A kto ustala jakie leki mogą być stosowane i na jakiej podstawie?
Ministerstwo Zdrowia.
Krotko mówiąc, we współczesnej medycynie dominuje statystyka i biurokracja a to może być błędne. Pewne badania wykonywano na podstawie kilkutysięcznej próby ale kiedyś, dziś mogą nie być adekwatne, gdyż zmieniły się czynniki zewnętrzne, wielkość populacji, itd. Odniesienia mogą być mylne, ale spełniają normy procedur i to wystarczy biurokratom od zdrowia.
Oto przykład: 20 lat temu norma cholesterolu we krwi wynosiła do 280 mg/100 ml, teraz, zarządzeniem administracyjnym została zmniejszona na 200 mg/100 ml, co jest jej zaniżeniem, gdyż norma dorosłych zdrowych ludzi wynosi 220-250 mg/100 ml, nie mówiąc o tym, że związek poziomu cholesterolu (nawet podwyższonego) z chorobą nie jest udowodniony. Podobnie w przypadku cukrzycy, kiedy poziom glukozy we krwi wynoszący na czczo 120 mg%, a po posiłku 180mg% uznawano za naturalny.
Teraz to się zmienia. Cholesterol, poziom cukru i ciśnienie są przykładem do czego może doprowadzić odpowiednia propaganda zachęcająca do kupna odpowiednich leków, a na czym korzystają ich producenci. Nie dajmy się zwariować: pewnych zmian cywilizacyjnych, nawet tych negatywnych, nie da się cofnąć. Przynajmniej przez kupowanie tabletek.
Bez szeroko rozumianych zmian stylu życia niczego zmienić się nie da.