Polędwiczki z dedykacją
Panie Redaktorze, wreszcie coś dla Panów. Nie ma ości, kości, skóry, nie trzeba mielić, ucierać ni nadziewać. Pyszne i eleganckie. Takie męskie jedzonko. Przygotowanie wraz ze smażeniem trwa 8 minut !!!! Sprawdzałam.
Kupujemy u rzeźnika jedną polewiczkę wieprzową, w zieleniaku - sałatę, pomidora i szałwię. Kawałek sera pleśniowego i masło znajdziemy w lodówce. W razie braku - kupić w spożywczym.
Przyprawy: szczypta przyprawy rosołowej (to taka lepsza jarzynka bez chemii, wzbogacona lubczykiem) oraz trochę ziarnistego, czerwonego pieprzu.
Myjemy parę listków sałaty, sparzamy pomidora wrzątkiem z czajnika (ok. 30 sekund) obieramy ze skórki i kroimy w grube kawałki, kładziemy na pół talerza, niech sobie poczeka.
Polędwiczkę kładziemy na desce, kroimy na ok. 4 cm plastry i pobijamy tłuczkiem lub ciężkim nożem, tak by poprzerywać włókna mięsa ale nie jak schabowy!!!!! Uformować dłonią steki o grubości co najmniej 2-3 cm, oprószyć przyprawą rosołową i roztartym w dłoniach czerwonym pieprzem tyłko z jednej strony. Na patelni średnio rozgrzanej położyć dwie łyżki masła, jak się roztopi, wkładamy mięso przyprawami do góry i smażymy na złoty kolor ok. 2 minuty. W czasie smażenia pilnujemy ognia , by nie przypalić masła, przewracamy na drugą stronę, kładziemy po kawałku sera pleśniowego (tak by ser nie wystawał poza mięso i nie spływał na patelnie), po 3-4 liście szałwii świeżej na ser i smażymy ok. 2 minut, zakrywamy pokrywką i jeszcze trzymamy
1 minutę. Gotowe. Mięso powinno być lekko różowe po przekrojeniu.
Usmażone polędwiczki kładziemy na talerz obok zieleniny, polewamy masłem ze smażenia. By masło było bardziej aromatyczne można wrzucić do patelni parę liści świeżej szałwii i króciutko podsmażyć. Liście szałwii podsmażonej na maśle można położyć na pomidory a masełkiem polać mięso.
Kawałek bagietki można ale niekoniecznie. Może do zebrania sosu z talerza przyda się. Przecież nikt nie patrzy. No i można gazetę poczytać przy jedzeniu. Dzieci nie zauważą cierpko; a tata sam mówił, że nie czyta się przy jedzeniu. Bo są na wakacjach. I możemy na deser usmażyć sobie kolejną polędwiczkę, dopijając tę skromną buteleczkę wina. Taki gorąc, że na pewno skwaśnieje winko do jutra, a szkoda by było.