Samorządowcy w stolicy Europy
Jako laureatki konkursu (pod patronatem pp. Jacka Protasiewicza i Jakuba Szulca) na najaktywniejszy samorząd szkolny w naszym regionie miałyśmy możliwość udać się na trzydniowy wyjazd do Brukseli. Towarzyszyła nam młodzież, która również zajęła wysokie miejsca w konkursach o takiej i podobnej tematyce. Towarzyszyli nam też opiekunowie. Po 17 godzinach podróży udało się nam dotrzeć do stolicy Europy w poniedziałkowe popołudnie. Wjeżdżając do miasta, zauważyliśmy charakterystyczny podział na dzielnice zamożniejsze i biedniejsze. Nasz hostel mieścił się w samym centrum, z którego łatwo było nam dotrzeć do zaplanowanych atrakcji.
Z pewnością był to relaksacyjny wyjazd. Grafik nie był szczególnie napięty, mieliśmy dużo czasu na poznanie najciekawszej części miasta. Kluczowym momentem w programie wycieczki była wizyta w siedzibie Parlamentu Europejskiego. Będąc tam, mieliśmy okazję spotkać się z Jarosławem Wałęsą. Opowiedział nam wiele ciekawych faktów na temat pracy w Parlamencie. Istniała także możliwość zadawania pytań, co zaowocowało ciekawą i gorącą dyskusją. Ponieważ w naszej grupie sporo młodych ludzi pasjonuje się polityką i ma silnie ukształtowane, dość radykalne poglądy, wymiana zdań przerodziła się w swego rodzaju spór. Jego przedmiotem była głównie kwestia Traktatu Lizbońskiego. Poseł Wałęsa miał niestety ograniczoną ilość czasu i wkrótce zastąpił go “kolega po fachu”, poseł T. Zwiefka, który poprowadził dalszą dyskusję i pokazał nam salę obrad. Informacji na temat pracy w tej instytucji udzielali nam tego dnia nie tylko posłowie, ale także ich asystenci, ludzie młodzi, którzy niedawno skończyli studia. Ich doświadczenia i rady mogą okazać się cenne dla osób, które w przyszłości chciałyby wybrać podobną drogę kariery. Byliśmy też w Atomium, które pozostało po Expo z 1958 r. - dziś symbolu Brukseli. Obiekt przedstawia powiększony atom żelaza, a całość składa się z dziewięciu potężnych kul, połączonych ze sobą korytarzami. W większości z nich umieszczone są wystawy.
Bruksela jest miastem wielonarodowościowym, które skupia ludzi o różnych kolorach skóry, religiach, stylach... Dzięki temu miasto ma unikalny klimat. Wyjątkowe jest w nim to, że niezależnie od pory dnia i godziny cały czas tętni życiem. Atmosferę Brukseli mogliśmy poczuć głównie wieczorami, które wykorzystywaliśmy na poznawanie jej od strony kulinarnej. Trzy dni to o wiele za mało, by odkryć wszystkie uroki tego miasta. Wydaje nam się, że odwiedzimy Brukselę jeszcze niejednokrotnie, by móc poznać ją “od podszewki” i naprawdę docenić. Warto było pracować cały rok, by spędzić tu te trzy, pełne wrażeń, dni.