Kwiat paproci czyli ożywić blokowisko
Idąc przez polanickie osiedle na styku ulic Spółdzielców, Fabryczna i Łąkowa można dojść do wniosku, że właśnie wybuchła bomba neutronowa. Pobliskie domostwa wydają się kompletnie niezamieszkane przez ludzkie istoty. Jedynie czasami można dostrzec w oknie przemykający gdzieniegdzie cień awatara w sinoszarej poświacie telewizora.
Tam, gdzie na niby boisku można zobaczyć niby dziecko, rzucające niby piłką, do niby kosza, gdzie wiatr owiewa zapisane graffiti mury, właśnie tam 15 czerwca zobaczyłam rzecz niezwykłą. Awatary zamienione w ludzi rozsypane po całym boisku obserwowały cztery ludzkie postaci na tle czarnej płachty. Zdziwienie i ciekawość pchnęły mnie by bliżej przyjrzeć się temu zjawisku. Niewątpliwie było to przedstawienie. Po krótkich obserwacjach postanowiłam śledzić bieg wydarzeń. Spektakl przedstawiał czterech poszukiwaczy kwiatu paproci, którzy w różny sposób próbowali wybadać konkurencję. Nie zabrakło humoru jak i momentów grozy. Zabawne dialogi i dowcipy sytuacyjne zdecydowanie spodobały się widzom. Biorąc pod uwagę, ze ów spektakl był debiutem młodych aktorów i był to pierwszy występ w tak nietypowej scenerii można uznać go za duży sukces. Publiczność była oczarowana. Nie obyło się bez oklasków na stojąco i gratulacji. Dumna ze swoich podopiecznych była również Joanna Mazurkiewicz reżyserka przedstawienia, która wraz ze swoimi nastoletnimi uczniami stworzyła to autorskie przedstawienie. Jedno jest pewne, bohaterom sztuki co prawda nie udało się odnaleźć szczęścia dzięki kwiatowi paproci, ale udała się, rzecz równie niezwykła: awatary z blokowiska zostały ożywione. Spektakl był 10 premierą Teatru Młodzieżowego im. M. Ćwiklińskiej działającego przy Miejskim Centrum Kultury w Polanicy Zdroju. Już wkrótce „Kwiat paproci” będą mogli zobaczyć kudowianie. A nam polaniczanom pozostaje czekać na 11 premierę.