Nowe rozdanie polityczne

Autor: 
Jan Pokrywka

Całkiem niespodziewanie, na skutek tragicznej katastrofy pod Smoleńskiem, Polska znalazła się w osobliwej sytuacji politycznej. Platforma Obywatelska posiadła pełnię władzy: parlamentarnej, rządowej i prezydenckiej.
Co prawda, p. o. prezydenta – marszałek sejmu zgodnie z zapisami konstytucji, przejął jego obowiązki tylko na dwa miesiące, niemniej jednak nie jest tajemnicą, że jest on, Bronisław Komorowski, głównym faworytem wyborów, zwłaszcza po śmierci dwóch rywali.
Gdy piszę te słowa panuje podniosły nastrój, kondukt z ciałem Lecha Kaczyńskiego przejeżdża ulicami Warszawy, a politycy zawiesili chwilowo spory. Nawet pogoda dostosowała się posępnym nastrojem do sytuacji. Ale nastroje Polaków, a szczególnie polityków, zmieniają się jak kaprysy pogody i trudno wierzyć, że owa jedność potrwa dłużej niż do pogrzebu.
Tym bardziej, że przecież działacze PO doskonale zdają sobie sprawę, że pod Smoleńskiem poległa znaczna część opozycji i zechcą przewagę wykorzystać.
Może ją wykorzystać na dwa sposoby: przeprowadzić niezbędne reformy z reformą finansów publicznych na czele, a czego symptomem będzie ograniczenie wydatków na działalność struktur państwa, reforma emerytalna, czy energetyczna.
Mówiąc obrazowo: czy będziemy zmierzać w kierunku nowej Japonii lub Irlandii czy nowej Grecji. Czy znaczną część z dochodów z prywatyzacji przeznaczymy na fundusz emerytalny, czy też na łatanie bieżących dziur budżetowych państwa w ramach krótkiej kołdry, a los emerytów powierzymy proponowanym nowym strukturom biurokratycznym zwanymi roboczo zakładami emerytalnymi mającymi działać równolegle do ZUS i OFE.
Z kolei w energetyce, jak podaje Zarząd Polskiej Grupy Energetycznej, w ubiegłym roku na płace wydano niecałe 3 mld zł, a związkowcy żądają wzrost płac o 7% ponad inflację netto, czyli po opodatkowaniu, zamiast na inwestycje.
Oznacza to podwyżkę cen prądu, którą odczują najbiedniejsi, w tym też emeryci. Jak sobie rząd poradzi z tym zjawiskiem? Czy stanie w obronie interesu ogółu, czy też interes ten poświęci na ołtarzu świętego spokoju? Czy dojdzie do obniżenia podatków i kosztów pracy, czy na odwrót?
W tym drugim przypadku grozi „aksamitna dyktatura”, przynajmniej na początku aksamitna. Pokusa jest duża,
a będzie jeszcze większa, gdy zbliżające się wybory samorządowe wygra PO.
Bo jak wiadomo z doświadczenia, monopol jednej partii jest faktycznie dyktaturą, tyle, że przebraniu demokracji.
A tego chyba chcielibyśmy uniknąć.

Wydania: