O kulturze - felieton ze Starej Morawy
Koncepcja znakomitego architekta, artysty japońskiego Kiyo Rokauku z wizją Kłodzka jako centrum kultury, z włączeniem do krwioobiegu mniejszych miejscowości jak Stronie Śląskie, Szczytna, Bystrzyca Kłodzka, Nowa Ruda i innych, jeszcze bardziej się oddaliła niż kiedykolwiek .... I to za sprawą m.in. naszych wybrańców, którzy mieli reprezentować to co najlepsze w gospodarce i kulturze....
Z niepokojem obserwuję i także pełen wręcz lęku włączam się w rozważania mojego przyjaciela Jacka i kręgu jego przyjaciół w dysputy na temat wprowadzanych systematycznie zmian w krajobrazie kultury do niedawna miejsc szczególnych. Były to wypracowane przez artystów, działaczy „jednostki administracyjne”, które jeszcze w czasach głębokich komunistycznych PRL-owskich „zasad” potrafiły wręcz wykuć i wywalczyć istnienie ponadideologicznych wartości poezji, prozy, wielu dziedzin sztuk pięknych, teatru i filmu. Kłodzko w polskim pejzażu kultury zaistniało jako przykład, jako pewien wzorzec, który burzył potoczne wyobrażenia o prowincji czy prowincjonaliźmie. Kłodzki Ośrodek Kultury (KOK) z legendarnym, zabieganym Bogusławem Michnikiem, Biuro Wystaw Artystycznych z Mają Dzierżyńską , która potrafiła prezentować najlepszą sztukę malarstwa, grafiki, szkła, wymykającą się twórczość z utartych kanonów tendencji sztuki PRL. Kino, teatr, wreszcie duma z zaadoptowania części byłego „konwiktu pojezuickiego” na Muzeum Ziemi Kłodzkiej przy ogromnym zaangażowaniu Krystyny Rudysz-Toczyńskiej, która wprowadziła MZK do grona najlepszych jednostek muzealnych w Polsce. Wokół tych miejsc wychowywano przyszłe pokolenia młodych, a także ludzi dojrzałych. Skupiali się oni i poszerzali kręgi kulturalnego krwioobiegu jednego z najważniejszych satelickich miast Wrocławia... Cieszyliśmy się, że po ‘89 roku mamy wolną Polskę, walczyliśmy o spełnienie marzeń o demokracji ... uzyskaliśmy - wydawało się - wszystko; Europę, świat... Tymczasem do lokalnych władz wdarli się ludzie z krawędzi „społeczeństwa przepaści”!! Popatrzmy jak w swojej głupocie i zacietrzewieniu przy aplauzie „pseudoprzedstawicieli” mieszkańców Kłodzka i Kłodzczyzny dokonują na naszych oczach mordu wartości wypracowywanych przez wiele lat, wprowadzają zmiany organizacyjne i żenujące zmiany personalne wprowadzając na odpowiedzialne stanowiska dyletantów i działaczy politycznych, którzy spełniają kryteria niewiedzy, pozbawieni wyczucia dla wagi, jaką zwłaszcza w społeczeństwie wolnym, powinna stanowić kultura. Popatrzmy, przyjrzyjmy się i powiedzmy wspólnie: dość tego, podajcie się do dymisji i nie kompromitujcie najwyższego, niezależnego dobra jakim jest kultura!
Takie decyzje rujnujące kulturę mają miejsce w roku m.in. dwóch rocznic: 200. lecia urodzin Chopina i hucznie zapowiadających się obchodów - także 200. lecia - urodzin księżnej Marianny Orańskiej. Wstyd! Wstyd! Za zachowanie i decyzje rajców głównego Kłodzka. Nie chowajmy głów w resztki śniegu!