Kochanka. Pozycja

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Właśnie obchodziliśmy Walentynki. Postanowiłam więc poświęcić felieton kochankom, znanych historycznie władców. W dawnych czasach, kiedy zawierano „małżeństwa kontraktowe”, posiadanie kochanki przez monarchę nie było niczym zaskakującym.
O pozycji jaką osiągała kobieta, stając się nałożnicą monarchy, decydowały początki romansu. Odpowiednie wykorzystanie przez nią zaślepienia władcy, budowało jej wpływowość. Nie ma co ukrywać. Mało który władca kierował się uczuciem, najczęściej było to pożądanie. Przy przemyślanym scenariuszu umiejętnego podsycania tego pożądania, metresa łatwo mogła osiągnąć swoje zamiary. Mężczyzna stawał się jej marionetką. Oczywiście wszystko do czasu. Nadchodził bowiem okres znużenia i odkochania. Zazwyczaj za sprawą dworskich intryg i plotek. Najczęściej jednak za sprawą pojawienia się na horyzoncie nowego smakowitego „kąska”. By zapobiec takiej ewentualności, bardziej sprytne „oblubienice” starały się budować swoją atrakcyjność nie tylko na samej cielesności. Dążyły do tego, by monarcha czuł się w ich towarzystwie wyjątkowo, mógł się poradzić w wielu sprawach. Starały się zostać jego powiernikiem. Nie było to łatwe. Nie każda z nich posiadała wrodzoną sztukę dyplomacji. Udało się to markizie de Pompadour-metresie króla Francji - Ludwika XV. Była szczerze kochana przez króla, którego „namiętny” charakter był ogólnie znany. Jako jedna z nielicznych kochanek władców, stała się z kochanki, najlepszą przyjaciółką. Radził się on jej w wielu sprawach i liczył z jej zdaniem. Miała wpływ na awanse na dworze królewskim. Niektóre, jak Maria Walewska - kochanka cesarza Napoleona Bonaparte, nie dążyły do władzy, chciały jedynie być kochane. Pani Walewska kochała Napoleona. Uczucie nie przeszkodziło jej jednak, po porzuceniu przez cesarza, wyjść za mąż za jego kuzyna Filipa Antonima d ’Ornano.
Hrabina Cosel - metresa Augusta II Mocnego, to przykład silnej osobowości. Zbudowała sobie pozycję na drezdeńskim dworze. Gdy jednak pod wpływem intryg i plotek, została odrzucona przez króla, zraniona duma podyktowała jej zemstę. Wzięła udział w spisku przeciw królowi. Skończyła najgorzej z historycznych metres. Była więziona przez 49 lat.
Przyjęło się mówić, że kochanka zawsze kieruje się wyrachowaniem. Nie można jednak tego powiedzieć o wszystkich kochankach władców w minionych wiekach. Jak wiadomo, to one były wybierane przez monarchę, a nie odwrotnie. Owszem, wiele z nich chętnie zgadzało się zostać wepchniętymi w ramiona władcy. Inne po zostaniu metresą, godząc się z losem, umiejętnie to wykorzystywały. Zdarzały się jednak i te, które szczerze kochały.
Czasy się zmieniły. Kochanki pozostały. Tylko, że obecnie one same wybierają sobie „władcę” i wykorzystując jego pożądanie, budują swoją pozycję. Nadmienić warto, że teraźniejszy „władca” nie jest zmuszony do zawierania „małżeństwa kontraktowego”.

Wydania: