Z cyklu: Niekoniecznie regionalia, ale na pewno uniwersalia (39)
I znów zabrałam się za literaturę rumuńską. Autor: Cristian Teodorescu, laureat prestiżowych nagród, urodzony w Medgidii, poświęcił książkę swemu rodzinnemu miastu. „Medgidia, miasto u kresu” wydana została w Rumunii w 2009 r., a na nasz rynek wydawniczy trafiła w 2015 r. Książka zawiera 103 króciutkie szkice, przedstawiające życie mieszkańców tego miasteczka, w latach 30-40. XX wieku. Scenki przepojone liryzmem, poczuciem humoru, nieco ironiczne, opowiadają o codziennych perypetiach, na które składają się zarówno osobiste i lokalne sprawy, jak i wielkie wydarzenia historyczne. Oddają atmosferę tych czasów – ciężkich i trudnych nie tylko dla ówczesnych mieszkańców miasta. Czytając te krótkie historyjki poznajemy niezwykle skomplikowane losy tego miasteczka, którego społeczność tworzy istna mozaika narodowa: Rumuni, Cyganie, Turcy, Tatarzy, Żydzi – pomimo różnorodnych zwyczajów, religii, nakazów-zakazów tworzą jednak wspólnotę. Bohaterami książki są m.in. Stefanek, prowadzący początkowo piekarnię, później zaś restaurację dworcową, kobieciarz i karciarz, kelner Januszek znający języki obce, major Scipion, który tak prowadzi musztrę żołnierzy przygotowując ich do wojny, że sam jest bardziej po niej wykończony, bo razem z nimi biega i wykonuje wszystkie ćwiczenia po kilka razy; jego żydowska kochanka Lea; sędzia, listonosz, i wiele innych ciekawych postaci – a każda to swoiste indywiduum.
Są to burzliwe czasy dla mieszkańców. Początkowo muszą sobie radzić z Legionistami (Legion Archanioła Michała, zwany też Żelazną Gwardią, stworzony przez skrajną prawicę – organizacja opierała się na faszystowskim wzorcu Mussoliniego i nazistowskim Hitlera), potem wojną. Ponieważ Rumunia jest aliantem Niemiec, wojska rumuńskie walczą z Rosjanami, w 1944 r. armia rumuńska wycofuje się z terytorium ZSRR wraz z wojskami niemieckimi, rozpoczyna się bombardowanie przez lotnictwo amerykańskie, następnie upada rząd Antonescu, a młody król Michał zapowiada wyjście Rumunii z wojny przeciwko aliantom. Tym razem Bukareszt bombarduje Luftwaffe (dotychczasowy sojusznik)… do Rumunii jako wrogiego kraju wkracza Armia Czerwona. I tak dochodzi do tego, że kiedy Rumunia walczy przeciwko dawnemu sprzymierzeńcowi, to jednocześnie jest okupowana przez nowego sprzymierzeńca… Autor bez ogródek pisze jak zachowywali się wyzwalający kraj Rosjanie (pijaństwo, gwałty, morderstwa…). W 1945 r. rozpoczynają się pierwsze procesy polityczne kontrolowane przez komunistów, w 1947 r. komuniści wygrywają wybory, w 1949 r. ma miejsce nacjonalizacja… Te wielkie wydarzenia historyczne odczuwają także mieszkańcy miasteczka Medgidia.
Autor zaznacza we wstępie, że w latach pięćdziesiątych XX w. zaczęło się w Rumunii pisanie nowej historii i olbrzymi proces fałszowania i zacierania pamięci zbiorowej, który trwał aż do 1989 a nawet dalej… jeszcze nawet dziś część ludności Rumunii nie zna historii swego kraju i jest ofiarą wymazywania zbiorowej pamięci. W ciągu zaledwie 10 lat (od 1938 r.) w Rumunii zdarzyło się i zmieniło tak wiele, że świadkowie tamtych wydarzeń przestali wierzyć, że zdarzyły się one naprawdę.
Początkowo autor publikował te szkice osobno w jednym z literackich czasopism. Efektem tego był kontakt potomków niektórych postaci – jedni rozpoznawali swych rodziców lub dziadków i uzupełniali informacje, inni twierdzili, że trochę autor pozmyślał – i do tego autor się przyznaje, zaznaczając, że wolałby żeby czytelnicy potraktowali te postacie i wydarzenia jako wymyślone, pasujące do atmosfery „Medgidii, miasta u kresu”.
Za „Medgidię, miasto u kresu” autor otrzymał m.in. nagrodę prozatorską Związku Pisarzy Rumuńskich.
Krystyna Oniszczuk-Awiżeń
Cristian Teodorescu, Medgidia, miasto u kresu. Przełożyła Radosława Janowska-Lascar, Wyd. Amaltea, Wrocław 2015.







