Komiksy i Jacek Adamowski

01.jpg
02.jpg
03.jpg
04.jpg
06.jpg
05.jpg

Jak zwykle w czwartek, tym razem 14. maja 2026 roku, mieliśmy przyjemność spotkać się z fanem, a także twórcą komiksów (choć to nie tylko jedno Jego zajęcie) p. Jackiem Adamowskim, zaproszonym przez Fundację „Morusa” do biblioteki (już słynnej filii) „Pod Pegazem”.
No to do rzeczy: komiks, to po prostu opowieści obrazowe wszystkich możliwych gatunków pisarskich – od poezji, fantastyki po literaturę dziecięcą, powieści biograficzne czy obyczajowe. W formie komiksu znaleźli swoje miejsce twórcy wszelakiego autoramentu. Gdybym miał przyrównywać do „nowoczesności”, komiks to takie narzędzie internetowe – każdy może się zmieścić.
Nie jestem już młody, a nawet jestem dość stary – pamiętam komiksy jako bajanki dla dzieci. Takie trochę niepoważne, takie „podrabiające” słowo pisane. I tak tkwiłem w tym przeświadczeniu długo, długo.
Co to jest KOMIKS dziś? Pierwsze spotkanie się z tą, współczesną formą spotkałem się na wystawie komiksów p. Krzysztofa Oktawca w Kłodzkim Ośrodku Kultury. Wtedy to zrozumiałem i przyjąłem do wiadomości, że to nie „podrzędna sztuka” tylko najbardziej wszechstronna literatura. I to często najwyższego rzędu. To było pierwsze olśnienie.
Kolejne to już z Jackiem Adamowskim – nie dość, że uraczył nas nowym, swoim komiksem pt. „Komiks i już”, to przytargał ze sobą mnóstwo pozycji z całego świata. Przepięknie wydane, różnorodne, no i niektóre bardzo, bardzo drogie ale, jak powiedział Jacek – dla pasjonata cena się nie liczy, bo po prostu taką pozycję należy mieć i już!
A sam Jacek Adamowski na spotkaniu? Przyjemność było go słuchać. Żaden „sztywniak”, ale też nie „luzak”, po prostu ciekawy człowiek z ciekawymi opowieściami i dobrym poczuciem humoru.
No to dzisiaj na tyle – jeszcze tylko wciąż nie podoba mi się nazwanie tej literatury „komiksem”. Po prostu ma złe konotacje. A może nie potrzeba wymyślać i wydziwiać, bo KOMIKS obroni się sam.
Jeszcze parę takich spotkań i zadurzę się w komiksach.
Mirosław Awiżeń