Felieton Jana Pokrywki – czerwiec 2026

Autor: 
Jan Pokrywka
!jan-pokrywka.jpg

O współczesnych rycerzach
Paul Bede Johnson (1928-2023) – brytyjski historyk i konserwatywny dziennikarz,
definiuje dzisiejsze bohaterstwo w 4 cechach:
1/ absolutna niezależność umysłu, wynikająca ze zdolności do samodzielnych przemyśleń i sceptycyzmu w stosunku do wszelkich utartych poglądów. 2/ w ślad za niezależnym myśleniem powinno iść zdecydowane i konsekwentne działanie. 3/ odrzucanie wszystkiego, co narzucają nam media, jeśli człowiek ma przekonanie, że postępuje słusznie. I wreszcie na koniec, osobista odwaga okazywana zawsze i we wszystkim, bez względu na możliwe konsekwencje.
Tak napisał w swoim tekście o kłodzkich bohaterach Julian Golak, konkretnie ograniczając się do dr Anny Martynowskiej, a przy okazji rodu Martynowskich. Nie ujmując niczego dr Annie dodam tylko, że podobne cechy wykazali i inni lekarze, sprzeciwiając się np. cowidowemu szaleństwu i płacąc za to cenę. Dlatego do tych czterech wymienionych cech dodałbym piątą – odwagę sprzeciwu wobec franczyzodawcom. Może ktoś się zdziwi, ale tak jest. Lekarze, systemowi są de facto franczyzobiorcami, a nie przedstawicielami wolnych zawodów. Franczyzy udzielają izby lekarskiej, tak jak w przypadku zawodów prawniczych – odpowiednie izmy prawnicze. A więc naprawdę trzeba mieć odwagę sprzeciwienia się gildiom.
No ale skoro są bohaterowie to i antybohaterowie, a nie brak ich w ostatnim czasie na Ziemi Kłodzkiej. Mamy cały poczet; od tzw. afery erotycznej, po mafijną. Nie znamy wprawdzie kulisów, ale można wnioskować, że pierwsza miała na celu „odstrzelenie” p. Moniki Wielichowskiej za to, że komuś pokrzyżowała plany, no bo „zemsta choć leniwa...”
Druga, ukazała patologiczne związki władzy. I tu krotka refleksja. Promujący reformę samorządową gmin w 1990 r., argumentowali, że na tym najniższym szczeblu ludzie rządzić będą lepiej, uczciwiej, bardziej po gospodarsku. Po ponad ćwierć wieku wiemy, że stało się inaczej. Powstały mafijne układy, a publiczne pieniądze stały się ich łupem. No, ale to temat na inną okazję.
Ale czy tylko w tzw. terenie? No nie, w skali ogólnokrajowej także, gdzie afera goni aferę, a wszystko ma na celu skok na nasze pieniądze. Już Rothbard zdefiniował państwo jako organizację przestępczą mającą monopol na przemoc. Taki Lewiatan właśnie. O ile więc dawni bohaterowie to rycerze walczący ze smokami, to współcześni rycerze walczą z Lewiatanem państwa.

Obniża się wiek chorych na cukrzycę
W 1863 r. stolarz Banting był już tak gruby, że musiał po schodach wchodzić tyłem bo we wchodzeniu przodem przeszkadzał mu brzuch. Po radę udał się do chirurga Williama Harvey'a, który zalecił mu dietę bez węglowodanów, dzięki czemu schudł o 30 kg. Wydawałoby się, że jest to jasna wskazówka, ale tak nie jest.
Piramida żywieniowa – to graficzny model zaleceń żywienia służący zdrowiu. U jej podstaw leżą produkty zbożowe, a u szczytu tłuszcze zwierzęce. Jak łatwo zauważyć, to przeciwieństwo diety ketogenicznej. Co jest powodem? Jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze, w tym przypadku zyski przemysłu spożywczego. Patronuje temu Polskie Towarzystwo Diabetologiczne wpływające na lekarzy poprzez stosowne zalecenia. I biada lekarzowi chcącemu wyrwać się z jego szponów. Efekt?
W Polsce, jak w USA, gdzie cukrzyca i otyłość sytuowała Amerykanów w światowej czołówce, zaczyna się to samo. Wiek chorych na cukrzyków typu II się obniża. Nie może być inaczej, wystarczy spojrzeć na skład odżywek dla dzieci, zwłaszcza niemowląt, gdzie węglowodany zajmują czołowe miejsce. W odróżnieniu od odżywek i karmy dla zwierząt, np. psów i kotów, gdzie skład jest inny, bardziej prawidłowy.
Ale wyjaśnijmy mechanizm zachorowalności. W mózgu znajduje się układ nagrody i kary związany z receptorami dopaminowymi. Dopamina to neuroprzekaźnik wydzielający się w sytuacjach przyjemnych, ale i pod wpływem cukru. To działa na psychikę, bo każdy woli to co przyjemne i podniecające od tego, co nie. Rzecz w tym, że organizm się uodparnia i bodźców potrzeba coraz więcej, tak jak węglowodanów, i w efekcie mamy młodzież coraz bardziej otyłą z insulinoopornością. Wiemy o tym mało, bo dzieci i młodzież rzadko poddawane są odpowiednim badaniom. Co gorsza, cukier sprzyja uzależnieniu.
Pojawiło się światełko w tunelu. Jak każda akcja rodzi reakcję, tak coraz więcej lekarzy zaczyna rozumieć ten proces. Przeciwko PTD powstało Polskie Towarzystwo Leczenia Insulinooporności. Od wyniku starcia wiele będzie zależało.

Prawda o sokach owocowych
Soki owocowe uchodzą za zdrowe. Czy rzeczywiście tak jest?
No nie, w większości przypadków prowadzą do insulinooporności, stłuszczenia wątroby i otyłości brzusznej. Dlaczego tak jest?
Sok owocowy omija mechanizm sytości. W przeciwieństwie do niego, cały owoc posiada błonnik, miąższ, przez co fruktoza nie wchłania się w dużych ilościach do wątroby.
Fruktozę wchłania jelito cienkie a metabolizuje wątroba. Proces syntezy kwasów tłuszczowych i trójglicerydów magazynowanych w tkance tłuszczowej stymulowany przez insulinę zwany jest lipogenezą.
Moda na sok pomarańczowy, jak to zwykle z modami bywa, wynika z sytuacji rynkowych w USA – a konkretnie na Florydzie i Kalifornii. W latach 40. i 50. XX w. miała tam miejsce nadprodukcja pomarańczy, których nie dało się sprzedać w formie owoców, więc ktoś wpadła na pomysł, aby sprzedawać je w formie przetworzonej, czyli soków. I żeby pomysł się udał wywołano modę na zdrowy sok. Zdrowy, bo w ślad za tym poszła reklama. Teraz nastąpiła zmiana i zaleca się picie w rozcieńczeniu.
Poza tym, regularne spożywanie soków owocowych zwiększa ryzyko kamicy. Fruktoza tworzy w wątrobie kwas moczowy, który połączony z wapniem daje kamicę nerkową i sprzyja podagrze.
Można za to polecić warzywa. Różnica między sokami owocowymi a warzywnymi polega na tym, że te drugie nie zawierają fruktozy, nie zaburzają więc sygnału sytości.

Polska przegrała. Co to znaczy?
Jak wiemy Polska przegrała z firmą Pfizer proces o 64 miliony dawek szpryc na covid-19 zamówionych jeszcze za poprzedniej władzy, wartości ok. 6 mld zł, za które nie chce zapłacić. Co prawda nasi włodarze zapewniają, że jest to przegrana w I instancji, a w drugiej to będzie ho, ho!, ale nie łudźmy się. Jeżeli w umowie Pfizer nie popełnił błędów, lub nie zrobił tego sąd I Instancji, to nie ma na co liczyć. Chyba że na cud.
Oczywiście ja, podobnie jak wielu innych przestrzegałem przed szczepionkami mRNA jako szkodliwymi dla zdrowia, no i zupełnie zbędnymi, ale zagłuszył nas klangor tych wszystkich, a było ich nie mało, którzy z firmami mieli niebezpieczne związki.
Sam Pfizer chciał utajnić wyniki badań na tymi szprycami na 78 lat, ale amerykański sąd zmusił do ich ujawnienia.
Mała dygresja: w biologii wymaga się badań klinicznych opublikowanych w tzw. „Liście Filadelfijskiej” – liście najważniejszych publikatorów badań na świecie. To ważne, bo przemysł farmaceutyczny tak się urządził, że badania może prowadzić ośrodek wyznaczony przez daną firmę. No, ale wróćmy ad rem.
Polska zapłaci, tzn. kto? No my, oczywiście. Bo nie ówczesny Morawiecki i te jego gumisie z jego „Rady”. Nawet nie lobbyści. A skąd polski podatnik ma wziąć pieniądze? Nie/rząd będzie musiał podwyższyć podatki i inne opłaty. I to nie tylko w kwestii Pfizera, ale na KPO, SEYF, itd. Bo to wszystko są pożyczki, które trzeba będzie kiedyś spłacić.
A co jeśli ludziom nie staczy pieniędzy? W czeluściach UE przygotowywane są zapisy odbierające ludziom nieruchomości, czyli wywłaszczenie.
I najważniejsze. Wszystkie (prawie) nasze problemy wynikają z tego, że nie mamy kontroli nad rządzącymi. Ani bata, ani marchewki.

Wydania: