Serca pełne miłości
Dziękując Bogu za stulecie przybycia do Piszkowic Sióstr Maryi Niepokalanej serdecznie zaproszamy na Mszę świętą dziękczynną, która odbędzie się dnia 20 września 2012 r. o godz. 11.00 – pisały siostry Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej, zapraszając na jubileuszowe uroczystości.
W kościele parafialnym w Piszkowicach zgromadziło się liczne grono osób; dostojnicy kościelni, siostry, przyjaciele i darczyńcy, pracownicy Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego oraz Ośrodka Rewalidacyjno-Wychowawczego w Piszkowicach, a także mieszkańcy wsi. Mszę koncelebrował ksiądz biskup Ignacy Dec. W czasie Mszy siostry wspominały historię Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej w Piszkowicach ( obok pełny tekst przedstawiający rys historyczny).
Obecnie siedem sióstr prowadzi dom leczniczo-opiekuńczy dla dzieci głęboko upośledzonych wraz z ośrodkiem rewalidacyjno-wychowawczym. Celowo użyłam tu słowa dom, gdyż słowo zakład nie oddaje atmosfery tego miejsca. Pokoje, gdzie mieszkają dzieci, wyposażone w nowoczesny sprzęt potrzebny do profesjonalnej opieki nad chorymi, kolorowe, niezwykle czyste, nijak nie przypominają ponurych domów pomocy społecznej czy szpitalnych sal. Siostra Łucja, dyrektorka tego domu, prowadzi mnie od łóżka do łóżka przedstawiając podopiecznych. Wiele dzieci w bardzo ciężkich stanach, z porażającym kalectwem leży w łóżeczkach. Siostra Łucja przedstawia je z imienia, opowiada o ich upodobaniach, problemach, głaszcze po główkach, pochyla się nad nimi witając. Dzieci mogące utrzymać się na wózkach lub w ramionach opiekunek biorą udział w rehabilitacji, zabawach, zajęciach w szkole. Sale szkolne i relaksacyjne wyposażone na najwyższym poziomie. Podgrzewane łóżka wodne, terapia światłem, kolorem i dźwiękiem to poziom dorównujący najwyższym światowym standardom. Niezwykła bliskość opiekunek i dzieci wzrusza i zmusza do myślenia o istocie relacji pomiędzy zdrowymi, sprawnymi ludźmi a głęboko dotkniętymi kalectwem malutkimi istotkami, których los spoczywa w rękach ich opiekunów. Dopiero tutaj, patrząc na młode piękne kobiety, tulące w ramionach maluszki często nie słyszące, nie widzące, bez nóżek i rąk, które nie rozumieją ani jednego słowa do nich wypowiadanego, pojmujemy, że prawdziwą miarą człowieka jest jego stosunek do niepełnosprawnych.
W dużej kolorowej sali, udekorowanej barwami tęczy, dzieci wraz ze swymi opiekunkami zapraszają gości na przedstawienie złożone z muzyki, ruchu, barw i bardzo wzruszających tekstów. Goście zasiadający licznie na widowni najpierw ukradkiem ocieraja łzy, później nie kryjąc swego wzruszenia nagradzają opiekunki i ich dzieci gromkimi brawami.
Opiekunki dzieci, to w większości młode panie, zatrudnione tu jako pedagog, psycholog, logopeda, rehabilitant, pielegniarka. Jedną z nich proszę o rozmowę.
- Pani Małgosiu, jak to jest, kiedy tuli pani w ramionach dziecko wiedząc, że jego życie bardzo szybko skończy się. Jak Pani radzi sobie z emocjami?
- Jestem kobietą, matką, więc poruszane są nasze najgłębsze emocje
i uczucia. Patrzymy na nasze dzieci, nasze, bo nam powierzone do kochania i pod opiekę przez serce. Staramy się ulżyć w ich ciężkim losie, spełniać ich podstawowe potrzeby.
- Większość waszych dzieci dość szyko umiera, ciężko choruje. Jak daje Pani radę wracać do pracy po ich stracie?
- Odczuwamy głęboki smutek, żal, żałobę. Mimo upływu czasu wciąż je wspominamy, nosimy w swoim sercu. Dla wielu z nas tylko wiara, modlitwa daje nadzieję i siłę do dalszej pracy tutaj. Bardzo wzajemnie się wspieramy. Jesteśmy tu z siostrami jak w rodzinie. Siostry z racji swego miejsca zamieszkania nie liczą czasu pracy. Jak trzeba pracują po 16-20 godzin na dobę. Kiedy dzieci zaczynają chorować, trzeba podawać leki, tlen, siedzieć bez przerwy przy łóżeczku, przytulać i mówić do nich , by się nie bały. Często przeprowadzać na drugą stronę życia. To przecież takie same dzieci jak każde inne, tylko bardziej przerażone i opuszczone przez najbliższych.
* * *
Te sto lat piszkowickiego domu to wiele ludzkich dramatów i heroicznych postaw. To przykład, jak należy być człowiekiem i mieć serce po właściwej stronie.