Felietony

Przed Wigilią
Cudowny magiczny czas. Oczekiwanie, modlitwa, medytacja. Tak powinno być. Ale jest tydzień niepokojącego smyrania w brzuchu, pytań - Czy zdążę? Czy kupię? Czy mam za co kupić? Pamiętam jak przed laty myłam okna o trzeciej nad ranem, wietrzyłam pościel, szorowałam gary i lodówkę. Podpierając się nosem o kuchenny stół rano siadałam z dziećmi do śniadania i usiłowałam zrozumieć co do mnie mówią. Nadchodził dzień wigilii a tu firanki niepowieszone a obrus niewyprasowany. Teraz zmieniła się kolejność ważnych i najważniejszych rzeczy. Po latach wiem, że nieumyte okno łatwo ominąć wzrokiem. Niezbyt...
Adwent w supermarkecie
Tak się jakoś porobiło na tym świecie, że życie rodzinne przenosi się powoli do supermarketów i galerii handlowych. Nawet jeśli w portfelu mało pieniędzy i wiele zaległych rat na koncie w banku, to ludzie znajdują wiele powodów, by spędzić kilka godzin w okolicznym centrum handlowym. Razem z dziećmi, często nawet niemowlętami, mężowie i ich żony, teściowe i kuzynki biegają nerwowo pomiędzy półkami przerzucając stosy ubrań, pudełek, bibelotów. Stoją w długich kolejkach do kasy, prowadząc głośne rozmowy z właśnie spotkanymi sąsiadami albo dawno niewidzianym szwagrem. Kupują rzeczy byle jakie,...
Listy do redakcji: 13 grudnia 2011
Po 30 latach od tamtych pamiętnych wydarzeń z 13 grudnia 1981 r. kiedy to nawet generał Jaruzelski przeprasza za nie, a równocześnie stwierdza, że zrobiłby to samo po raz drugi, stawiam sobie pytanie gdzie jesteśmy dzisiaj. Odpowiedź jest łatwa, choć trudna do przyjęcia. Jest bowiem łatwa ale ponura, jak tamta noc, gdy rozjechano czołgami nadzieję. W ciągu tych 30 minionych lat zmieniło się w Polsce wiele, aby wszystko zostało po staremu, trawestując znaną literacką myśl. A to, że już się nie jeździ syrenką czy polonezem tylko jakimś oplem, program TV ogląda na jakimś ekranie plazmowym i...
Meandry kłodzkiej polityki, czyli o historii zderzanej z współczesnością ciąg dalszy - cz. VII
skrobot-autor.jpg
W dzisiejszym artykule wracam do historii kłodzkiej polityki, po wyborach 1998 roku. Burmistrzem Kłodzka zostaje pani Dorota Kawińska-Domurad– polonistka, która została wybrana do Rady Miejskiej w Kłodzku III kadencji z ramienia komitetu wyborczego Nasze Kłodzko. Z tego ugrupowania wchodzą do Rady Miejskiej Zbigniew Biernacki, Franciszek Gołąbek, Henryk Urbanowski, Janusz Laska, Jerzy Didyk, Leszek Ujma, Adam Kwas, Maciej Awiżeń, Ryszard Wójcik. Młodzi czytelnicy muszą pamiętać o tym, że Kłodzko jest po wielkiej powodzi i właśnie na fali krytyki poprzedniej władzy KWW „Nasze Kłodzko”...
Meandry kłodzkiej polityki, czyli o kreatywnej księgowości burmistrza i innych cudach Część VI
skrobot-autor.jpg
Szanowni Państwo, w poprzedniej części obiecałem Państwu, że następne meandry poświęcę tym, którzy rozpoczęli budowę „klimatu” do inwestycji, które Pan Burmistrz tak dzielnie otwierał, ale niestety ten temat zmuszony zostałem odłożyć na później, gdyż życie zweryfikowało moje plany. Cóż, tak to już jest, człowiek planuje, a… Burmistrz kreatywnym jest nad podziw! Otóż w ubiegłym tygodniu, podczas spotkania Burmistrza z handlowcami na jedno z pytań padła z ust pana Szpytmy odpowiedź: „Zadłużyłem miasto i wiem, jak je oddłużyć.” Kiedy usłyszałem tę wiadomość, w pierwszym momencie pomyślałem...
Przewodnik dla jedzących - Pizzeria "Daria"
Wnętrze+++ Malutka pizzeria pachnąca jedzeniem. Całkiem jak w małych włoskich miasteczkach. Kilka stolików do szybkiego zjedzenia posiłku, ciasno, przytulnie, bez szczególnej dbałości o detale. Mały barek otwarty na kuchnię. Za niską barierką panowie uwijający się przy garnkach. Można podglądać co robią z naszą potrawą, choć ten przywilej dotyczy jedynie wysokich. Czysto, raczej skromnie i niezobowiązująco. Atmosfera++++ Wchodzisz i wiesz po co. Zapach sera, pomidorów, włoskich przypraw zachęca do jedzenia . Brakuje jedynie karafek z czerwonym winem na stolikach i typowo południowego gwaru...
Z ziemi włoskiej do polskiej
Kuchnia włoska jest niezwykle modna w Polsce. Nie tylko w Polsce. W Europie i na całym świecie. Nawet w snobistycznym Paryżu na każdym kroku widać włoskie akcenty. We wszystkich dzielnicach, tych starych w centrum i w tych zamożnych, spokojnych dzielnicach bez turystów, na każdym kroku można spotkać włoski sklepik, włoską knajpkę i szyldy znanych włoskich marek. W cieplutkie wrześniowe popołudnie moja przyjaciółka Judyta Fiedin, od lat mieszkająca w Paryżu, zaprosiła mnie na kolację. Spodziewałam się jakiegoś francuskiego, absolutnie „odlotowego” dania a tu, proszę!!! Risotto aux épi-nards et...
Muzyczny szpieg tuż za rogiem
Autorzy! Grają waszą piosenkę, jesteście pewni, że ktoś wam za to zapłaci? Dobra wiadomość: tak, w przyszłości. Właśnie stworzono oprogramowanie śledzące wasze dzieła. Jeśli jesteś muzykiem, kompozytorem, autorem i chcesz naprawdę wiedzieć gdzie i kto gra twoje „kawałki”, a nie masz zaufania do tych, którzy teraz rozliczają twoje tantiemy – przeczytaj ten tekst. Z racji brukselskiej „międzynarodowości” – tutejszy anglojęzyczny magazyn The Bulletin cieszy się dużą popularnością. Także zaliczam się do jego czytelniczek, choć czasem sięgam po niego z pewnym opóźnieniem. Podobnie było z...
Felieton redaktora naczelnego: "Głupia" godzina
Nigdy nie rozumiałem sensowności przestawiania czasu na „letni” i „zimowy”. Jakoś tłumaczenia mądrych tego świata nie przekonywały mnie. Że to oszczędności, że warto... Diabła tam warto! Może za czasów „komuny”, kiedy na gwizdek wszystko się ruszało, bo o 6.00 wszyscy jak jeden mąż opuszczali swoje domostwa aby udać się „do biur od nowa, do hut od nowa”, a dzieciaki zaspane, zapłakane „ciągnąć” do żłobków, przedszkoli.... Tylko nieliczni zaczynali później jak np. szkoły (chyba tylko oni?) - to i kiedy przesunęło się godzinę na „zimową”, to nie było aż tak czarno ruszając w dal... A po...
Przewodnik dla jedzących - Kebab Hut "Damaszek"
Wnętrze++ Mimo bardzo nowoczesnego wyposażenia, oświetlenia i miejsca od razu widać egzotykę Morza Śródziemnego. Tablice reklamujące potrawy zawieszone nad barem nie pozostawiają złudzeń. Kebab, szaszłyk, zupa z soczewicy, ryż żółty od curry. Ale i frytki, sałatka z czerwonej i białej kapusty. Stalowo-szklany bar, opiekacze do kebabu, kociołek do stale gorącej zupy, lampy jak w hali dużego sklepu. Meble wygodne, drewniane. To wszystko na wskroś nowoczesne. Gdyby nie egzotyczna karta dań, trudno by było domyślić się syryjskich korzeni. Atmosfera +++ Pamiętam takie bary z Berlina Zachodniego w...
Przewodnik dla jedzących - 3 X NAJ - bar w Galerii Handlowej Twierdza Kłodzka
Wnętrze+++ No i mam problem. Nie umiem określić jakie wnętrze jest w lokalu bo go po prostu brak. Jeśli przyjmę za wnętrze wystrój baru gdzie wydaje się posiłki, jest to nowoczesny punkt żywienia zbiorowego. Wszystko zgodnie z procedurami, co do centymetra. Szkło, stal nierdzewna kwasoodporna, płytki ceramiczne. Powtarzalność aż do bólu; tak samo bary wyglądają we wszystkich galeriach handlowych. No, może poza jednym wyjątkiem- Galeria Handlowa Stary Browar w Poznaniu. Atmosfera ++ Brak atmosfery. A właściwie to jest, ale nie taka, co to chce nam się posiedzieć, pogadać przy okazji jedzenia...
Przewodnik dla jedzących - Bycze jadło - Bar
Wnętrze++++ Jeśli spodziewacie się obskurnej budki z odgrzewanym jedzeniem dla kierowców, to będzie zaskoczeni czystością, wystrojem wnętrza i właściwie wszystkim. Od czasu nowego właściciela nie jest to przydrożny barek jak kiedyś a całkiem miła malutka restauracyjka. Solidne stoły z jasnego drewna, masywne ławy do siedzenia. Wnętrze bez nadmiernej dekoracji. Czysto, schludnie, porządnie. Atmosfera+++ Przyjechałam tu póżnym popołudniem i tylko jeden stolik był zajęty. To nie była pora obiadu a raczej kolacji. Cicho, spokojnie. Kilka ciężarówek na parkingu przed barem. Codziennie...
Babie lato i zapach śliwek z cynamonem
Miało być o grzybach, jedenastym września, zapamiętywaniu nawet drobnych czynności tamtego dnia, a będzie o śliwkach z cynamonem... Wspominam ten straszny dzień, jak z wiadrem grzybów przyniesionych z lasu przesiedziałam kilka godzin oglądając relację w telewizji z palących się wież w Nowym Jorku. Grzyby nieoczyszczone powędrowały na śmietnik. Krojenie w plasterki i suszenie wydało mi się nie na miejscu. Minęło dziesięć lat, emocje opadły, pozostał żal. Pomyślałam, że pojadę do lasu na grzyby i tym razem dokończę czynność sprzed dziesięciolecia. Niedziela, szósta rano, jadę w góry. Na...
Felieton ze Starej Morawy/początek września 2011
.... zajęty „zwiedzaniem świata” wreszcie znów w swojej „małej ojczyźnie”. Nie ma jak Stara Morawa, choć tylko 600 m npm, to jednak z tej „wieży” widzi się i czuje więcej, niż z poziomu „zerowego”. ... Do wielu z nas nie dociera, że Polska kwitnie (mimo jesieni) wieloma wydarzeniami kultury, trwa to praktycznie od wiosny i zanosi się, że ten ruch z zapachem róż, fiołków dotrwa do grudnia... Z moimi wapienniczymi Gospodarzami byłem na „Jarmarku Dominikańskim” w Gdańsku; oprócz stoisk przeróżnych „eksplozje” jakościowe koncertów z wyróżniającym się co rok „w kółko” festiwalem organowym w...
Subiektywnie.... obiektywnie (16)
Miejscowością na Ziemi Kłodzkiej, która w ostatnim czasie dokonała największych, widocznych gołym okiem, zmian jest - Szczytna. Szczytna, niegdyś kojarzona z szarością i traktowana jako miasto przelotowe, na trasie międzynarodowej drogi E8, obecnie kwitnie. Zmiany jakie dokonały się w tej aglomeracji, są godne podziwu. Forma i styl „upiększania” miasta, budzą i owszem mieszane uczucia. Ale według powiedzenia, że o gustach się nie dyskutuje, pomińmy ten aspekt. Niezaprzeczalnym faktem jest, że Szczytna odżyła. I co najważniejsze, podoba się w swojej nowej szacie, mieszkańcom. Na uwagę...
Pozdrowienia ze Świnoujścia
Serdeczne pozdrowienia z nadmorskiej smażalni ryb „Kargulena” śle wasza Heniutka. Zasypana piaskiem po czubek głowy, siedzę przy kiwającym się stoliku w „Kargulenie” i żrą mnie niemiłosiernie komary. Czekam na zamówioną flądrę i rozpaczliwie drapię się po bąblach. Co za złośliwe bestie!!! Ponoć jak co roku miejscowe komary zostały „odkomarzone” przez władze miejskie a ta okropna inwazja to złośliwce z niemieckiej części wyspy. Na komarach nie kończą się zresztą złośliwości sąsiedzkie a raczej dopiero zaczynają. Jak taki na przykład turysta albo i mieszkaniec rdzenny Świnoujścia chciałby nie...
Polska jest trendy... czyli nasi górą
Pierwsze dni polskiej prezydencji w UE wznieciły wielką ciekawość naszym krajem. Praktycznie wszytkie europejskie media piszą o Polsce, Polakach, naszych zwyczajach, jedzeniu, polskich markach i sklepach za granicą.  Popularny The Bulletin – anglojęzyczny periodyk dla międzynarodowych czytelnikow  w Belgii, prawie połowę ostatniego numeru poświęcił właśnie polskim tematom: historycznym, kulturalnym i kulinarnym. Wyraźnie rozbudziliśmy europejski smak na nowości „zza miedzy”... Belgowie, wśród których mieszkam od 7 lat, teraz w szczególności podkreślają udział Polaków w formowaniu swojego...
Konsekwencje zamówienia pokojówki
Nie cichną echa seksafery Dominique’a Strauss-Kahna, znanego we Francji jako DSK, oskarżonego w USA o próbę gwałtu na hotelowej pokojówce. Były szef MFW obudził skrzętnie i powszechnie skrywane tabu. Media międzynarodowe rozpisują się obecnie na temat lawiny, jaką uruchomił francuski polityk. Oddźwięk tego skandalu w społeczeństwie francuskim ciekawie komentuje np. TIME w artykule „Cherchez les Femmes” (6 czerwca br.). Afera spowodowała, że Francuzki zaczęły głośno i dobitnie protestować przeciwko molestowaniu i nadużywaniu władzy przez polityków. To nowość, jeszcze 10-15 lat temu takie głosy...
Człowieczy los (cz. VIII)
Maria Lica
Do czasu udostępnienia turystycznego Jaskini - czyli do 1983 r., wszyscy znamienici goście, m.in. kosmonauta Mirosław Hermaszewski, pp. Gucwińscy, Profesorowie i Ministrzy przewijali się przez Kuchnię Sądejowej. W tym czasie życie w Sądejówce biegło trzytorowo. Chatę wypełniały sprawy rodzinne, jaskiniowe, no i ciągle gospodarskie. Rodzina powiększyła się - Gienek a później ja - zawarliśmy związki małżeńskie. Po kilku latach pojawiły się wnuki - „oczka w głowie” dziadków - Jakuba i Lidii. Bardzo często w chacie było gwarno i rojno jak w mrowisku. Szczególnie radośnie było podczas sobót i...
Przyprószone śniegiem kwitnące kasztanowce
Kolejna matura w naszym życiu, kolejne pokolenie oddane społeczeństwu, kolejny raz można mieć poczucie, że została wykonana solidna praca. Odczuwa się jednak oczywiście jakieś wahania emocjonalne. Czy praca wykonana solidnie? Czy aby na pewno w stu procentach? Czy wszystko jest tak jak trzeba? I wtedy przychodzą wątpliwości, czy tego lub owego nie upokorzyło się chcąc by był lepszy niż chciał on sam, albo może komuś zamknęło się drogę do przyszłości, a kogoś promowało się a on teraz nawet „dzień dobry” nie chce powiedzieć, bo zadarł nosa do góry. Wydaje się, że to jednak nie jest...
Człowieczy los (cz. VII)
Maria Lica
Działo się to 45 lat temu a wydaje się, że było to tak niedawno. We wrześniu rozpoczęłam naukę w Technikum Geologicznym we Wrocławiu, sądząc, że już ciekawego w pustoszejącym Kletnie się nie wydarzy. A tu nagle takie sensacyjne odkrycie i to nieopodal mojego domu. W całej Polsce stało się głośno o małej wiosce u podnóża Śnieżnika. „Rewelacyjne odkrycie”, „Najpiękniejsza w Polsce”, „Jedna z najpiękniejszych w Europie” - to tylko niektóre tytuły z ówczesnych gazet. W domu, gdzie po naszym wyjeździe - moim do Wrocławia a Gienka na służbę w marynarce Wojennej w Ustce zrobiło się pusto - następuje...
Felieton: Pani Jolanta Kwaśniewska a slub Kate Middleton z księciem Williamem
Podczas długiego weekendu kwietniowo-majowego, w dniu 29 kwietnia br. na ekranie telewizora oglądałam piękną uroczystość - ślub księcia Williama z Kate Middleton, co stanowiło wspaniałe wydarzenie historyczne /gdyby wycieczka z biura turystycznego INDEX w Katowicach doszła do skutku, w tym dniu byłabym w Londynie/. Przed rozpoczęciem ceremonii w studio telewizyjnym obecna była pani Jolanta Kwaśniewska. Ponieważ ten ślub był równocześnie niepowtarzalną rewią mody pani Jolanta Kwaśniewska wyraziła się niezbyt interesująco, krytykując obecnych na ślubie gości. Podkreśliła, że nie wolno w tym...
Człowieczy los (cz.VI)
Maria Lica
Od wyjazdu w 1941 roku przez 18. lat Mama bardzo rzadko kontaktowała się ze swoją rodziną. Na początku obwiała się, że władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) zmuszą ją do powrotu, później „zimna wojna” i utrudniona nawet korespondencja. Dopiero w 1959 roku wybraliśmy się razem z Mamą w podróż do kraju jej dzieciństwa. Długo trwała ta podróż z różnymi przerwami na dworcach we Lwowie i Kijowie. Rodzina do końca nie wiedziała kiedy dokładnie przyjedziemy. Do Szpoły, która leży na trasie Lwów - Symferopol przyjeżdżało kilka pociągów na dobę. Dla rodziny, znajomych i dalszych...
Człowieczy los (V)
Maria Lica
... Była to stara, wiejska chata w stylu sudeckim. Składała się z obszernej kuchni z maleńkim, przyległym pokoikiem oddzielonej korytarzem od części gospodarczej. Na pięterku znajdowały się 4 malutkie pokoiki i obszerny strych na siano. Główną jej zaletą było to, że znajdowała się przy głównej drodze w Kletnie oraz to, że posiadała sporo pomieszczeń gospodarczych a pokryta była w całości porządną blachą, która służy do dziś. Wnętrze chaty było dość mocno zdewastowane i splądrowane ponieważ poprzedni jej mieszkańcy - Polacy - przy braku drewna zimą, palili deskami ze strychu. Położenie przy...
Człowieczy los (cz. 4)
Maria Lica
Przeżycia na Ukrainie i w obozie pracy ugruntowały w Mamie wiarę w opatrzność boską. Zawsze była osobą głęboko wierzącą. Opowiadała, jak pod koniec wojny, podczas nalotów dywanowych miała sen - wizję - jest nalot, wszyscy uciekają do schronu, ona chce biec za nimi - i przed nią pojawia się starzec który rozkazuje jej biec w przeciwną stronę. Nagle ze snu budzi ją alarm i tak samo na jawie większość biegnie do schronu. Mama, mając na uwadze wcześniejszy sen kieruje się wraz z kilkoma osobami w przeciwnym kierunku. Za chwilę bomba uderza w schron i wszyscy tam ukryci giną. Jeszcze długo po...