Felietony

Bo warto...
Jerzy Lica
...rozmawiać? To cytat nie tyle znanej audycji tv, co szmonces/?/ powtarzany często w serialu “Świat wg Kiepskich”. Ale czy rzeczywiście “warto rozmawiać”? A jeżeli tak, to z kim i o czym? Jakby coraz mniej stawało się to sensowne. Ludziska jakoś tak się poblokowali, że dziwnie reagują na “oczywiste oczywistości”. I potem sondażownie dają 50% poparcie tym, którzy na zdrowy rozum nie powinni “w życiu” osiągnąć 5-ciu. Ostatnia /?/ heca to nasze /?/ koleje - “tu nie trzeba Bundeswery, tu wystarczy minus cztery”. Przed wojną, “za naszej Polski”, jak mawiała moja śp. Babcia, czyli w Polsce...
...I po świętach
Jak co roku pierwszy dzień po świętach wzbudza w nas stanowcze „nie „ dla bezmyślnego obżarstwa a jeszcze większe ”NIE„ dla bezmyślnego kupowania jedzenia, na zasadzie; a może wpadnie ciocia Zosia z dziećmi, przecież to żarłoki, trzeba coś mieć w lodówce na zapas. Ciocia Zosia, owszem, wpada, tyle że nie wyjada nam wszystkich zapasów z lodówki, bo właśnie odchudza się a dzieci już zapchane batonikami i wcale nie interesuje ich ni pieczona szynka, ni flaki z zasmażką, ni śledzie w śmietanie. Patrzymy tępo w otwartą czeluść lodówki, kolana cierpną nam od kucania i nijak nie jesteśmy w stanie...
Przed-świąteczne Last Minute
Lubię i potrafię wyszukiwać atrakcyjne oferty w internecie. Są miliony stron temu poświęcone, warto szukać. Grzebiąc tak, pewnego wieczoru natrafiłam na bardzo kuszącą ofertę wyjazdu przedświątecznego na tydzień do Tunezji w bardzo ale to bardzo atrakcyjnej cenie, jedynym „haczykiem” był wylot w Monachium. Nie mogłam się nie skusić, szczególnie biorąc pod uwagę panujący u nas zimowy chłód. Nie powiem, miałam lekkie obawy czy wszystko będzie w porządku, czy nie natrafiłam na „kuszące internetowe oszustwo”. Na przygotowania do wyjazdu miałam zaledwie dwa dni. Już na lotnisku ulżyło mi...
Felieton ze Starej Morawy/świąteczna dekada grudnia 2010
Malownicza, świąteczna „śnieżna pustynia” otacza nasze małe ojczyzny; bijące w południe dzwony w Starej Morawie ściągają wirtualnie, jak co roku „Maryję i Józefa”.... Tradycyjnie wędrująca Rodzina z Jezuskiem zawita w Dolinę Kleśnicy. Na przygotowanie tego wydarzenia już po raz piąty odbyła się symboliczna wieczerza u kleśniańskiego Sołtysa; oprócz stałych mieszkańców trafili na nią „niezameldowani” mieszkańcy i trochę gości ze „staromorawskiej enklawy”. Zawsze starannie ubrane i wypełnione potrawami wigilijnymi stoły, no, pierwszy raz ubrane świerki było widać przy stawach a wewnątrz...
Felietonik pod choinkę
Nie będę dziś pisać o gotowaniu ale o przygotowaniu do wigilii. Drobna różnica, zaledwie małe „przy”, a znaczy całkiem co innego. Tradycyjne święta Bożego Narodzenia to wystawne, bogate i bardzo obfite, również w prezenty, dni. Przejadamy się również tradycyjnie co roku obiecując sobie, że na następne święta to już nie będziemy gotować i piec na pułk wojska a na realne możliwości naszych brzuchów. Obiecujemy, no i na tym kończy się nasza dobra wola. Wchodzimy do pięknie udekorowanego centrum handlowego, w głośnikach aż huczy od w żłobie leży ... światełka migają, panienki ślicznie się...
Felieton ze Starej Morawy/druga dekada grudnia 2010 roku
Daje się u nas odczuć wyraźny brak połączeń tramwajowych między naszymi gminnymi osadami; prawdopodobnie jest to zasadniczy techniczny powód aby zaistniały w strońskiej turystyce i narciarstwie trasy do biegów narciarskich - otóż w Warszawie, między mostami „Gdańskim” i „Poniatowskiego” narciarze i miasto przygotowali ścieżkę dla narciarzy. Pasjonaci biegów nie mają tej trasy liczącej ponad 3 km podanej „na tacy”. Trzeba do niej dojechać tramwajami (7, 8, 9, 22, 25). Trasa jest podobno zatłoczona- jest to też odpowiedź na okrzyk dyr. sportowego Marka Sidorka „Cała Polska biega na nartach”....
Szynka świąteczna
Drogi Czytelniku, w tym miejscu będę Ciebie namawiać do zrobienia sobie szynki świątecznej w domu. Obiecuję, że wyjdzie palce lizać!!! Nie jest to czynność zbyt skomplikowana. Podstawą jest zakup mięsa, koniecznie świeżego, nie mrożonego, z odrobiną tłuszczyku na powierzchni. Wybieramy kawałek szynki dostosowany wielkością do potrzeb, najlepiej wychodzi szyneczka , której waga nie przekracza 2 kg i jest wykrojona w formie owalnego chleba. Bierzemy garść czarnego pieprzu, parę ziaren ziela angielskiego, kilka liści laurowych, zawijamy w szmatkę i tłuczemy lekko tłuczkiem do mięsa. Nacieramy...
W grudniu zaczyna się sezon...
Jerzy Lica
Niedawno zachęcałem do cieszenia się śniegiem. Jest więc tej uciechy sporo, a może być i w nadmiarze. Lansujemy narciarstwo biegowe i śladowe i czekamy, czy zgodnie z zapowiedziami będą przecierane nasze trasy? Pewien dysonans w nasze w miarę spokojne życie wnosi natrętna propaganda radiowo-telewizyjna. Jednak dzięki niej dowiadujemy się, iż wyrósł nam heros na miarę tysiąclecia. Bo od czasów Bolesława Śmiałego takiego śmiałka nam nie dostawało. Efekt niebywałego wyczynu “nieustraszonego pogromcy” “czarnych”-mundurowych psuje jedynie mały szkopuł - Bolesław był ponoć na umyśle trochę nie tego...
Polanica wybrała "stare"
Mieszkańcy Polanicy w II-ej turze wyborów na burmistrza wybrali po raz kolejny Jerzego Terleckiego. Kontrkandydatem Jerzego Terleckiego był Adam Łącki, który przegrał ze „starym” włodarzem o jedyne 53 głosy! Tym razem kandydaci na burmistrzów miasta, zagwarantowali mieszkańcom niezłe emocje. Kampania wyborcza prowadzona była prężnie i profesjonalnie. Owszem nie obyło się bez kilku „zgrzytów”, co jest jednak w takich sytuacjach jak zmagania wyborcze, rzeczą naturalną. W Polanicy jako jedynym mieście na Ziemi Kłodzkiej, kandydowało na urząd burmistrza aż pięciu kandydatów, w tym dwóch bardzo...
Felieton ze Starej Morawy/ początek grudnia 2010
Refleksje, oceny i stwierdzenia o czasie i szybkości przemijania stają się zwykłymi banałami; już przed wieloma laty mój przyjaciel spytał sędziwego, liczącego sobie ponad 95 lat dziadka jak on ocenia czas. Dziadek odpowiedział swojego rodzaju demonstracją - polecił, aby wnuk udał się do najbardziej odległego kąta mieszkania w „trzecim” pokoju i przeszedł dzielącą ich odległość - była to oczywista oczywistość, że potrzeba była na to kilkunastosekundowa - podobnie z naszym życiem - sami nie wiemy jak to możliwe, że mówią nam, że mamy po 70., 80 i więcej lat, mówią, że jesteśmy „wizualnie”...
Wariacje śnieżne
nieg.jpg
29 listopada i dość spore opady śniegu. I jak co roku władze miasta są zaskoczone. Opady były zapowiadane od paru dni, myślę że specjalnie też dla władz żeby mogły się przygotować. Przyznam, że w piątek nic nie zapowiadało takich zmian. Ja sama jeździłam jeszcze na letnich oponach, ale ze względu na to, że wybierałam się na weekend do Wrocławia, zaufałam prognozom i wyjechałam już na zimówkach. Na moje szczęście, bo już w sobotę rano we Wrocławiu spadło na tyle śniegu, że jazda samochodem nie była już taka łagodna. I przyznam, że wracając nie spotkałam na drodze żadnego pługu. Kłodzko wygląda...
Ale zima!
Przedwcześnie do nas przyszła, zasypała śniegiem, wychłodziła dzieciom paluszki. Małe i duże brzuchy wołają ciepłej strawy. Na śniadanie przydałaby się miska gorącej owsianki a nie zimne kanapki. No chyba, że i jedno i drugie, bo śniadanie powinno być obfite, ciepłe, pożywne. To nie czas na surowe musli z zimnym mlekiem, zimny plasterek sera na zimnym pieczywie, przykryty plaserkiem zimnego pomidora. Nawet miska odgrzanej, wczorajszej zupy jest lepsza na śniadanie niż buła z czymś tam. Prawie dwadzieścia lat temu po raz pierwszy pojechałam do Szwecji. Podróż po zaśnieżonych drogach północy do...
Źródła przed erupcją?
Jerzy Lica
Tak sobie dywagowałem w n-rze 46 “w temacie” źródeł, na jakie powołuje się nasza ustawa zasadnicza, i, co zawsze cieszy, znalazłem pewne potwierdzenie swoich wynurzeń: “... człowiek nie chce się podać Bogu, a szuka gdzie indziej wartości i inspiracji, gdzie indziej szuka autorytetów. Okazuje się, pokolenie za pokoleniem, że ile razy człowiek budował na Bogu, to wprawdzie w trudzie, często w cierpieniu, ale budował dzieła trwałe. Ile razy opierał się zaś na innych źródłach, na nie-Bożych, a więc anty-Bożych wartościach, tyle razy budował jak na piasku, a dzieła te okazywały się krótkotrwałe....
Najwyższa Jakość
Porobiło nam się na rynku warzyw i owoców przetworzonych, oj porobiło. Półki z przetworami w supermarketach są coraz dłuższe, etykiety coraz bardziej kolorowe a słoiki wymyślnych kształtów. W niepamięć odeszły czasy wekowania truskawek, pomidorków, kiszonych ogórków i wszelkich sałatek obiadowych , bo to i czasochłonne i energia coraz droższa a smażenie konfitur, to nawet kilka godzin mieszania w garnku. Sklepowe półki pełne, tylko jak wybrać te, co nie tylko dobrze smakują ale i nie szkodzą naszemu zdrowiu? Najlepiej metodą prób i błędów, tyle że błędy najczęściej wiele kosztują. Będąc z...
Wybory
„Jak jest dobrze i źle, to jest dobrze. Jak jest tylko dobrze, to jest źle”. Te słowa księdza poety Jana Twardowskiego nabierają szczególnego znaczenia w okresie między zakończeniem kadencji i wyborami. Za chwilę będziemy wybierać nową Radę Miejską. W przypadku Szczytnej - nową starą, bo trzynaścioro z poprzedniego składu kandyduje ponownie i głównie z tego samego Komitetu Wyborczego kandydata na burmistrza Marka Szpaniera. Dobrze to i źle. Dobrze, bo wśród tej trzynastki są ludzie, którzy obowiązki radnego traktują poważnie, ale są i tacy, którym z całą odpowiedzialnością postawiłabym wotum...
Kandydat w kuchni c.d.
Kampania wyborcza w naszych telewizorach burzliwa i raczej nieprzyjemna, a my tu sobie o upodobaniach kulinarnych kandydatów. Pogoda jak na listopad prawie wiosenna, nawet w lesie jakoś tak się zazieleniło, słoneczko ciepło przygrzewa i w naszych sercach jakby cieplej, to i o kandydatach cieplutko napiszę. Pan Sebastian Sikorski, młody przedsiębiorca z Bystrzycy Kłodzkiej, kandyduje do Rady Miejskiej z listy Dolny Śląsk XXI. - Jest pan zadeklarowanym wegetarianinem, nie ma pan kłopotów z jedzeniem na mieście? - Pewnie, że mam. Ostatnio zamówiłem pitę wegetariańską. Dostałem wielką bułę...
Pożegnanie z ...
Jerzy Lica
... Partią! “Kabaret, kabaret, choć śmiechu w nim mało, bo życie przerosło kabaret.” Wyjść z partii, zmienić partyję, założyć własną. Śp. Kuroń - “nie palcie komitetów, zakładajcie własne”. Nieustająca od tygodni heca z nieszczęsnymi posłankami, które tyle wszak zrobiły, aby utracić łaskę Prezesa. A wszystko to służy realizacji hasła mojego przyjaciela - “o tym nie mówmy”. Czyli w tym przypadku o przerażliwych długach, pozorowanym, a ważnym śłedztwie itp., itd. Zresztą główna “dramatis persone” Pani Joanna waniała lewizną na mile. Nikt tego nie widział, nie słyszał, nie czuł? Fatalnie to...
Źródła
Jerzy Lica
Z konstytucji “III RP” - “... Wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary...” - w prawdę, sprawiedliwość, dobro i piękno? “... a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł...”. Ha, zaprawdę szkoda, że owych “źródeł” jednak nie podano i trzeba się ich jedynie domyślać! Są to zapewne przemyślenia “największego myśliciela XX w.” wg bodajże Encyklopedii Brytannica, czyli Karla Marxa. W dalekosiężnych planach owego “myśliciela” było przekształcenie całej Ludzkości w armie pracy. Podczas gdy twórczo rozwinięta praktyka podjęta...
Zaduszki
Zaduszki jakby zobowiązują do smutku i zadumy. Jakoś łatwiej nam pochylić głowę, otrzeć łzę i powzdychać nad usłanym chryzantemami grobem, niż uśmiechnąć się do wspomnień o kochanym człowieku, za którym tęsknimy, a jego nieobecność boli bardziej niż złamany ząb. Komercja cmentarna, modne znicze (a jakże!), kwiaty ładniejsze niż na grobie sąsiadów. Naftalina i patyna - mawiała moja ciotka , już niestety świętej pamięci. Nasi drodzy zmarli pewnie chichocą z zadęcia i szmiry, a niejeden w grobie się przewraca widząc śpiewające znicze i farbowane kwiatki. Moja przyjaciółka wraz z dwiema siostrami...
Taka jest Polska?
Jerzy Lica
“... Czy rozważanie reform w ramach fasadowej demokracji ma sens?... Przy analizie argumentów zawsze należy wychodzić od interesów argumentującego. Jeśli interesy są całkowicie sprzeczne, wykluczające się, argumentacja nie jest mylna, tylko ma uzasadniać i racjonalizować postępowanie, np. podporządkowanie się /.../ Dyskusja, rozważanie argumentów jest możliwe i celowe jeśli ich zwolenników łączy minimum wartości. Jeśli uznajemy, iż fasadową demokrację należy zastąpić prawdziwą, wówczas spieramy się o metody działania, zawieramy kompromisy w sprawie pozycji uzyskiwanych przez różne grupy...
Jak dobrze mieć sąsiada...
M.D.
...czasem pomoże, dopilnuje mieszkania, zagada. Cieszymy się z tego. Niestety mamy wokół siebie różnych sąsiadów, potrafią nam dokuczyć „tumiwisizmem”. Niski poziom ich świadomości każe nam się z nimi męczyć bo prawo jest jakie jest. Widzimy te obrazki codziennie w mediach. Gorzej z sąsiadami z wyższej półki np. notabli miejskich, osób ogólnie znanych, którzy uważają, że wszystko im wolno. Takie „upierdliwe” sąsiedztwo sprawiają osoby wykształcone, zaliczające siebie do ludzi o wysokiej kulturze. Przyjmowanie do późnej nocy gości, coraz głośniej rozbawionych w miarę upływających godzin,...
Dzisiaj "piękna" Bystrzyca Kłodzka - z cyklu śladami salonów piękności
Zwiedzając zakamarki Bystrzycy Kł. w poszukiwaniu salonów natknęłam się w większości na malutkie, standardowe, lekko antyczne saloniki. Jedyne miejsce, które mnie zafascynowało, bo bardzo mocno wyróżniało się nowoczesnością od pozostałych, to salon niemalże w samym rynku. Salon jest duży, przestronny, z miłą obsługą i z naprawdę fachową radą - sprawdziłam to osobiście pytając o zmianę koloru moich włosów z czarnych na blond. Jednogłośnie Pani mi to odradziła, jestem pewna, że miała rację. Niestety idąc do innego salonu znajdującego już się na samym rynku spotkałam się z odpowiedzią, że jest...
Czerwone jabłuszko...
Po ziemi się toczy..., toczy i wpada do koszyka. Dźwigamy kosz z jabłkami do naszej kuchni i bezradnie patrzymy na jego zawartość. Moja ś.p.Babunia kroiła jabłka na plastry, nawlekała na dratwę z grubą igłą i wieszała nad piecem do wysuszenia. W domu pachniało cudnie. Jabłka podskubywałyśmy z siostrą obrywając od Babuni po łapach. Potem aż do Bożego Narodzenia wisiały w worku na ścianie spiżarni kończąc swój żywot w wigilijnym kompocie. Moja Mama już nie suszyła jabłek a po obraniu ze skórki, pokrojeniu na kawałki, prażyła w wielkim rondlu i pasteryzowała w słojach. Smakowały najlepiej z...
Uroda w Norwegii
Zajmując się tematem salonów piękności na terenie Ziemi Kłodzkiej chciałabym dzisiejszy odcinek poświęcić innemu miejscu, jako ciekawostkę. Mam ochotę przedstawić jak to wygląda w Norwegii. Byłam w pary norweskich miejscowościach i z chęcią zaglądałam do wszystkich salonów, które napotkałam. Przede wszystkim muszę powiedzieć, że nie spotkałam się z tym, by w jakimkolwiek gabinecie było brzydko, brudno i zaniedbale. Każda Pani jak i kilku Panów na samym wejściu witali z wielkim zainteresowaniem i z ogromną chęcią poradzenia i pomocy. Ceny nie są specjalnie większe niż u nas. Podstawowe...
Teoria względności
Zazwyczaj nasz czas biegnie z prędkością wprost proporcjonalną do ilości roboty jaką mamy do zrobienia i odwrotnie proporcjonalną do ilości czasu do zagospodarowania.To taka moja teoria względności. Każdego poranka niby to budzę się z półgodzinnym zapasem czasu ale i tak upływa on szybciej niż część czynności (bo wszystkich jeszcze nigdy nie udało mi się wykonać) porannych tj. mycie, śniadanie, kanapki do szkoły dla dziecka, wyciągnięcie prania z nocy, worek ze śmieciami do wyniesienia po drodze, kawa niedopita bo już zimna, żarcie dla kota, woda dla psa , itp, itd.... Taki na przykład...