Dzień z życia dziennikarki
Piekiełko. Skrajność
Dlaczego tacy jesteśmy? Dlaczego nasze narodowe pieniactwo bierze górę nad rozsądkiem? Nie umiemy uszanować żałoby narodowej nawet przez tydzień. Problem mają z tym tak zwane „gadające głowy”. Po kilku dniach powróciło dobrze znane nam polityczne „piekiełko”. Na razie powoli i nieśmiało skrada się i zaczyna coraz bardziej panoszyć. Słychać już głosy krytyki pod adresem marszałka Komorowskiego, że albo podjął decyzje za szybko, albo za wolno. Że „ten” powiedział „to”, a „tamten” „tamto”. Czy naprawdę jest to nam tak potrzebne?
Klasa. Przegląd
Zastanawia mnie fenomen popularności „Naszej Klasy”. Jak to możliwe by zwyczajny przecież portal, zrobił taki sukces? Najprawdopodobniej główną przyczyną, która zagwarantowała sukces jest…ludzka skłonność do reklamy swojej osoby i chwalenia się osiągnięciami.
Uwielbiamy pokazywać przed innymi jak to się nam wiedzie. A pokazywanie swojej zasobności przed kolegami
z klasy, którzy często nas wyśmiewali, drwili jest jeszcze przyjemniejsze!
Latorośl. Powtórka
Będąc dzieckiem, denerwujemy się, gdy nasi rodzice zakazują nam „to” i „tamto”, każą robić „to” i „to”. Zezwalają na zachowanie tylko takie, krytykując zachowanie inne. Mówimy sobie wtedy, że jak my będziemy dorośli, to zupełnie inaczej będziemy wychowywać swoje dzieci.
Co w trawie piszczy
NIE MA JAK ŚPIEW…
W Teatrze Zdrojowym w Polanicy w grudniu ub. r., odbył się koncert charytatywny na rzecz dzieci z Domów Dziecka. Można było usłyszeć m.in.: śpiewającego kolędy i pastorałki starostę kłodzkiego Krzysztofa Baldego.
POŁĄCZENIA…
To, że z koleją u nas nie najlepiej, wie każdy. Wygląda na to, że będzie jeszcze gorzej. W nowym rozkładzie jazdy pociągów, obowiązującym od 13 grudnia ub. roku, PKP zlikwidowała wszystkie dalekobieżne pociągi. Przywoziły one pasażerów wzdłuż linii kolejowej Kłodzko – Kudowa Zdrój. Czemu ma to służyć? Na pewno nie rozwojowi naszych uzdrowisk…
Na tapecie
Wybory samorządowe za pasem. Pomyślałam, że warto tak z przymrużeniem oka i bez obiektywizmu przyjrzeć się sylwetkom naszych włodarzy. Kolejność przypadkowa. Zaczynam od burmistrza Szczytnej - Marka Szpaniera.
Burmistrz Szczytnej, to chyba najbardziej medialna postać ostatnich lat. Trzeba przyznać, że Jego działalność jest imponująca. Na szczególną uwagę zasługuje sposób w jaki promuje swoje miasto. Szczytna, kiedyś jedno z najmniej atrakcyjnych miejsc na Ziemi Kłodzkiej, obecnie stało się miejscem ciekawym, dzięki wybudowanemu deptakowi jest niewątpliwie atrakcyjne.
Postanowienia. Wytrwałość
Jak co roku w Sylwestra, każdy z nas coś tam sobie postanawia. Taka już jest tradycja. Zawsze mnie zastanawiało po co to robimy. Przecież wiadomo, że nim minie pierwszy dzień Nowego Roku, my już dawno o nim zapomnimy. Najgorsze bowiem w tym wszystkim jest to, że tak naprawdę trudno jest zwyczajnie wytrwać w złożonym sobie postanowieniu. Zwykło się bowiem przyrzekać zrobienie lub niezrobienie rzeczy dla nas trudnych lub wręcz niemożliwych. Gdyby „noworocznym postanowieniem” było na przykład to, że będziemy się częściej uśmiechać, moglibyśmy w nim wytrwać do następnego roku.
Równouprawnienie. Rozmemłany
Nasze poprzedniczki (zwracam się tu do kobiet), które z takim samozaparciem walczyły o równouprawnienie, nie przypuszczały, że wraz z jego otrzymaniem, spowodują powolny zanik „adorowania kobiecości” przez płeć męską. Mężczyzna jak wiadomo, model o budowie nieskomplikowanej, uwielbia łatwiznę. Widząc jak białogłowy walczą o równość, płeć męska stwierdziła, że jeżeli tak chcemy tej równości, to oni chętnie udostępnią ją nam we wszystkich dziedzinach życia damsko-męskiego, w tym i również w „adoracji”. Wystarczy spojrzeć wstecz.
Cmokanie. Zaloty
Spędzając urlop na kieleckiej wsi, zauważyłam pewien zwyczaj. Otóż młodzi mężczyźni lubią spędzać popołudnia przed sklepem. Rozsiadłszy się na skwerku lub oparłszy o płotek lub inną nadającą się ku tej czynności stabilną materię, tracą błogie godziny pijąc piwo i…cmokając. „Cmokanie”, to rodzaj zalotów i sposób adorowania płci pięknej. Spostrzegłam, że w przeciwieństwie do miejskich białogłowych, wiejskim ten rodzaj zalotów przypadł do gustu.
Arbuz. Rodzina
Piękny zwyczaj ubiegania się o rękę białogłowy już dawno przeminął. Szkoda, że czasy dawania arbuzów, czy czarnej polewki, odeszły do lamusa. Było to bardzo romantyczne, gdy starający się o pannę przychodził do jej rodziców z naręczem kwiatów, prosić o jej rękę. Uhm…to były czasy. Najfajniejszy w tym wszystkim był moment, gdy konkurent zostawał odrzucony przez tatusia. Dostawał tzw. arbuza. Tatuś bowiem uważał, że nie jest on na tyle dobry by oddawać w jego łapy ukochaną córeczkę. To co miała na ten temat do powiedzenia sama córeczka, było mało istotne.
Zima. Romans
Nie ma co, zimę to mamy tej zimy. No ale przecież chyba zimą powinien być śnieg i zimno? Media jakby tego nie chciały dostrzec i grzmią jakie to dziwne, że zimą mamy zimę. Zapewne wraz z nastaniem lata, grzmieć będą, że latem jest lato i wspominać z rozrzewnieniem jak to zimą było miło zimno. Jednak ja nie o tym. Wracając do zimy. Zachwycać się nią można kilka dni. Gdy jednak ogromne ilości śniegu i trzaskający mróz utrzymują się dłużej, nie nastraja to pobudzająco. Najchętniej zaszyłoby się w ciepłym domciu pod kocykiem z kubkiem gorącej herbatki.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- następna ›
- ostatnia »
